Strona główna OIL

   


 
Współczesna medycyna - nauka? Sztuka? Biznes?
KOMISJA ETYKI

      Zawarte w tytule określenia medycyny, mimo postawionego obok nich znaku zapytania, zdają się nie budzić większych wątpliwości, choć część z nich może się również wydać kontrowersyjna.
      Najmniej wątpliwości rodzi się przy określenia medycyny jako nauki. Spełnia ona bowiem kryteria stawiane każdej nauce przez filozofów. Jest zaliczana do grupy nauk biologicznych, jest z natury swej zarówno opisowa jak i doświadczalna. Usiłuje - z powodzeniem - poznawać prawdę o człowieku metodami naukowymi, czyli dającymi się przewidzieć i powtarzalnymi. W minionych dziesięcioleciach uzyskała tymi metodami spektakularne efekty: został odczytany ludzki genom; precyzja instrumentów pozwala na dokładną diagnostykę nie tylko anatomiczną, ale i czynnościową większości narządów; są doskonalone metody przeszczepiania narządów istotnych dla życia (serca, płuc, wątroby, szpiku); technicznie możliwa stała się ingerencja w początek życia ludzkiego łącznie z jego inicjowaniem w warunkach laboratoryjnych zarówno na drodze płciowej, jak i bezpłciowej (klonowanie); stosuje się powszechnie sztuczne podtrzymywanie funkcji narządów i życia człowieka.
      Pozytywne osiągnięcia współczesnych nauk medycznych fascynują, zachwycają. Jednakże równocześnie z nimi jawią się ewidentne zagrożenia zarówno dla poszczególnych ludzi, całego gatunku homo sapiens, jak nawet i ludzkiej natury. Znamienny tytuł nosi Europejska Konwencja Bioetyczna z 1996 r.: "O ochronie praw człowieka i godności ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny". Ponieważ zastosowania te są nieprzewidywalne, ludzie muszą chronić ludzi przed efektami nauk stworzonych przez ludzi!
      Określenie medycyny jako sztuki jest stosowane od dawna, zwłaszcza przez lekarzy darzących ją wielką estymą, wykonujących swój zawód z miłością i zapałem.
      Współcześnie określenie to może budzić kontrowersje, zwłaszcza wśród młodszych roczników lekarskich, bazujących w praktyce głównie bądź wyłącznie na nowoczesnej technice medycznej.
      W rzeczywistości do dobrego uprawiania medycyny potrzeba dużo więcej niż samej wiedzy, niż umiejętności posługiwania się nowoczesną aparaturą, niż posiadania określonych umiejętności manualnych. Sztuką jest twórcze myślenie, zarówno analityczne jak i syntetyczne, połączone ze zdolnością przewidywania, które winno być stosowane przez lekarza przy rozpracowywaniu każdego pacjenta.
      Sztuką jest słuchanie drugiego człowieka, wczuwanie się w jego odczucia i przeżycia, odczytywanie jego prawdziwych potrzeb, nawet niezwerbalizowanych.
      Sztuką jest nawiązanie i utrzymanie dialogu z chorym, co jest warunkiem sine gua non dobrych efektów leczenia.
      Sztuką jest pokazywanie informacji medycznych, zwłaszcza trudnych, sztuką jest przekonanie pacjenta o konieczności zastosowania się do zaleceń lekarskich. Niezwykłą sztuką jest stworzenie w realnych warunkach pracy atmosfery bezpieczeństwa i zaufania, w której chory znajduje ukojenie.
      Nie wszyscy lekarze posiadają sztukę leczenia, mimo iż mają potrzebną wiedzę, aparaturę, sprawność manualną.
      Nierzadko medycyna w wykonaniu takich lekarzy, choćby ze stopniem profesorskim, przeradza się w sprawne rzemiosło, a niektóre nowoczesne szpitale i kliniki coraz bardziej przypominają fabryki czy warsztaty naprawcze, w których taśmowo, sprawnie, lecz bezosobowo wykonuje się określone procedury medyczne.
      Ostatnie lata w Polsce dostarczyły danych, by zasadnie odnosić do medycyny również pojęcie biznes.
      Oczywiście nie mówię tu o fakcie, że wykonywanie zawodu lekarza zapewnia lekarzowi możliwość godnego utrzymania rodziny. Myślę natomiast o tej rzeczywistości, w której medycyna jest prawdziwym interesem.
      Wprawdzie niemal cała medycyna we wszystkich placówkach służby zdrowia w Polsce zjeżdża po równi pochyłej do bankructwa, wprawdzie większość lekarzy zarabia poniżej średniej krajowej, a wśród nich najmłodsi marzą o zdobyciu pracy, lekarze w średnim wieku pracują po kilkanaście godzin na dobę, a najstarsi drżą przed czekającą ich emeryturą, to jednak i na takiej medycynie można zrobić interes.
            Któż z nas nie zna bądź nie słyszał o niektórych prywatnych, dużo rzadziej państwowych, gabinetach, przychodniach, szpitalach, klinikach, których właściciele czy dyrektorzy doskonale funkcjonują i świetnie zarabiają? Czy mają "głowę do interesów", czy są tak zdolni, czy też potrafią wykorzystywać istniejące prawo i układy? Oni sami to wiedzą. Dla nich medycyna jest dobrym biznesem.
      Przez kilka lat z konieczności byliśmy świadkami, jak wielkie fortuny uzyskały niektóre Kasy Chorych, ich dyrektorzy i pracujący w nich lekarze - urzędnicy. Bez rozwijania tego wieloaspektowego tematu trzeba się zgodzić, że w określonych warunkach, dla niektórych ludzi i medycyna może stać się super-biznesem.
      Liczne skandale naszego życia politycznego systematycznie ujawniają, że określone stanowiska i funkcje, także w służbie zdrowia, nie służą ludziom chorym, lecz piastującym je urzędnikom, niestety lekarzom, i ich prywatnym interesom. Medycyna jest dla nich chyba wyłącznie biznesem.
      Wszystkie wymienione określenia współczesnej medycyny - jak to wynika z dokonanej pobieżnej analizy - są zasadne.
      Równocześnie, będąc uczestnikami życia społecznego widzimy, że współczesny kształt medycyny nie zadawala nikogo: ani wielorako sfrustrowanych lekarzy, ani zastraszonych, pozbawionych zaufania do lekarzy i coraz biedniejszych pacjentów.

      A może medycyna to jeszcze coś więcej, niż dotychczas powiedziano?
      A może medycyna to przede wszystkim służba człowiekowi?
      Lekarz z prawdziwego zdarzenia ma zatrzymać się przy potrzebującym pomocy człowieku. Zatrzymać się z gotowością zaangażowania swej wiedzy, doświadczenia, czasu, praktycznych możliwości, aby pomóc choremu.
      Ma zająć się człowiekiem z uwagą oraz integralną empatią, koncentrując się na jego zdrowotnych i ludzkich potrzebach, niezależnie od jego cech charakteru, wieku, zamożności, opcji politycznej, itp.
      Lekarz winien uczynić wszystko, by przynieść ulgę cierpiącemu. W przypadku, gdy sam nie może pomóc skutecznie, ma ułatwić, pomóc skontaktować się z tym, kto może uczynić to lepiej.
      Dobry lekarz pomaga choremu człowiekowi bezinteresownie. Nie znaczy to, że nie spodziewa się za swą pracę zapłaty - ma do niej prawo jak każdy inny człowiek. Oznacza to natomiast, że zajmie się najpierw człowiekiem potrzebującym, niezależnie od tego, czy będzie sprawiedliwie wynagrodzony. Z bezinteresowności m.in. wypływa fakt, że lekarze nie strajkują - nie zostawiają bowiem chorych, zwłaszcza w stanie zagrożenia życia, bez opieki.
      Taka rzeczywistość może się wydać nierealna. Do lekarza bowiem trafiają przeciętni, statystyczni członkowie współczesnego społeczeństwa. Są nimi ludzie zmęczeni, znerwicowani, czasem niedojrzali życiowo i emocjonalnie, z góry nastawieni roszczeniowo wobec lekarza i całej służby zdrowia, nierzadko agresywni. Każdego z nich lekarz winien traktować życzliwie, z cierpliwością, prowadzić i leczyć jak najskuteczniej. Wszystko to czynić zawsze, niezależnie od własnego samopoczucia, niezależnie od własnych kłopotów rodzinnych czy finansowych.
      Często lekarzowi, zwykłemu przecież człowiekowi, brakuje sił na taką postawę. Nierzadko wydaje się, że do ofiarnej pracy lekarza potrzebne są siły niemal nadludzkie.
      Jednakże każdemu z lekarzy znane są przykłady nauczycieli bądź kolegów, których sposób uprawiania medycyny przypomina stale o godności samej medycyny, jak również ukazuje wspaniałą godność tychże lekarzy. Ich życie i praca są żywym dowodem na to, że medycyna i współcześnie może być fascynującą nauką, wspaniałą sztuką i niezwykłą sprawnością ludzką.
      Gdzie tkwi sekret lekarzy uprawiających taką medycynę? Ponieważ rdzeniem medycyny jest kontakt dwóch osób, lekarza i chorego, uważam, że o pełenej nowoczesnej medycynie można mówić tylko w wykonaniu tych lekarzy, którzy swoją pracę traktują jako bezinteresowny dar z siebie samego. Dar z siebie, to znaczy z własnych zdolności, wiedzy, umiejętności, cierpliwości, własnego czasu, całego swego wewnętrznego bogactwa - dla dobra drugiego człowieka, człowieka chorego.

dr n. med. Wanda Terlecka

Częstochowska Gazeta Lekarska nr 2003/3 - pismo Częstochowskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Częstochowie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020