Strona główna OIL

   


 
Jerzy Einhorn. Wybrany, aby żyć. Wspomnienia.

Nasza recenzja

Przekład ze szwedzkiego W. Łygaś,
Wydawnictwo "Marpress" Gdańsk 2002, 270 s.


      Autor, Jerzy Einhorn, urodził się 26 lipca 1925 r. w Częstochowie, zmarł 28 kwietnia 2000 r. w Sztokholmie. W Szwecji, w której się znalazł w 1946 r., należał do najpopularniejszych postaci. W medialnych plebiscytach popularności wielokrotnie znajdował się w czołówce. Np. w 1999 r. zajął trzecie miejsce jako najbardziej znany Szwed, po Carlu Bildcie i królu Karolu XVI Gustawie. Należał do partii chrześcijańskich demokratów i na początku lat dziewięćdziesiątych był posłem w szwedzkim parlamencie. Ale swą niezwykłą popularność zawdzięczał nie polityce, która była jego przejściowym, marginalnym zajęciem, ale swej pracy jako lekarz. Po studiach medycznych najpierw w Uppsali, potem w Sztokholmie, nabywał doświadczenia klinicznego w kilku ośrodkach akademickich, w tym także w USA, aby ostatecznie na początku 1954 r. przypadkowo znaleźć się w najbardziej prestiżowym centrum onkologicznym Szwecji - Radiumhemmet w Sztokholmie, cieszącym się opinią jednej z najlepszych klinik onkologicznych na świecie. Pracuje w nim przez 38 lat, przechodząc wszystkie szczeble od asystenta do profesora, wreszcie zostaje jego dyrektorem. Tę funkcję pełni przez wiele lat, aż do emerytury. Wolał pracować w Radiumhemmet niż gdzie indziej. W latach pięćdziesiątych nie skorzystał z czterech ofert uniwersytetów amerykańskich, m. in. z Harvardu w Bostonie i Berkley w San Francisco. Nieprawdopodobna pracowitość, talent i silna wola przynosiły efekty. Zaczynają go spotykać wyróżnienia i nagrody, zostaje powołany do zgromadzenia i komitetu Nagrody Nobla, aby przez dwadzieścia pięć lat współdecydować, komu przyznać tę nagrodę w dziedzinie fizjologii i medycyny.
      Był najwyższej klasy cenionym profesorem, specjalistą w dziedzinie zwalczania raka. Ale nie głównie dlatego stał się jednym z najbardziej znanych postaci w Szwecji. Powszechne uznanie i szacunek przyniosła mu bezinteresowna działalność w ulepszeniu organizacji opieki zdrowotnej, w interesie pacjentów przed różnymi pomysłami reorganizacyjnymi połączonymi zazwyczaj z cięciami finansowymi, przede wszystkim niezmordowana obrona słabszych i wrażliwość na ich nieporadność, krzywdę, czy mniejsze możliwości w systemie powszechnego lecznictwa. Ta wrażliwość i uzewnętrzniająca ją aktywność społeczna była dla Einhorna integralną cechą zawodu lekarza ( nie używał górnolotnego terminu "powołania"). W książce, którą tu prezentuję, autor nie pisze o swej pracy lekarza, ani tym bardziej o swej wrażliwości, czy postawach. Ale wydaje się, że daje w niej klucz do zrozumienia jego działalności, jego wyborów, jego społecznego zaangażowania. Wypływały one z kilku prostych zasad, które rodzice wpoili mu w dzieciństwie, a które ostały ciągle weryfikowane, i to brutalnie, przez życie. Jedna z tych zasad, którą wszczepił mu ojciec głosiła, "że człowiek jest z gruntu dobry, ale ulega wpływom łatwiej, niż możemy to sobie wyobrazić ( - ), że ludzie mogą być silni, że mogą radzić sobie z większymi pokusami, niż możemy sobie uzmysłowić, a jednocześnie zachowują swą godność i niezniszczalną wiarę w innych ludzi i w ludzkość" (s. 8).
      Więcej niż połowa książki dotyczy życia autora i jego żydowskiej rodziny w częstochowskim getcie. Autor w sposób oszczędny, wręcz beznamiętnie rejestruje obraz powszedniego dnia i ważniejszych wydarzeń małego świata, w którym jest zamknięty, a który jest "skazany na zagładę". Dystans do wypadków, w których sam czasem uczestniczy, pozwala niejednokrotnie nawet na lekką ironię, na dostrzeżenie komizmu, który splata się niekiedy z ciągłym tragizmem sytuacji. Przedstawia beznadziejną wegetację 56 tysięcy Żydów w tzw. "Dużym Getcie"; połowa z nich to obywatele Częstochowy, stanowiący jedną trzecią jej ludności. Prawie codzienne egzekucje, transporty do obozów zagłady w latach 1942 - 1943, zdobywanie żywności - cala historia getta pozwala na pokazanie nieprawdopodobnej kruchości życia, które w każdej chwili może być banalnie przerwane, czy też na rolę przypadku, który może o nim zadecydować.
      Książka jest fascynująca. Mimo drobnego druku (troska o niskie koszty wydania) nie można się od niej oderwać. Wiele fragmentów jest wręcz kapitalnych, znakomicie ilustrujących czas holocaustu. Należy ufać, że także druga książka prof. Einhorna pt. " Tu chodzi o ludzi", dotycząca jego pracy w Radiumhemmet, zostanie przetłumaczona i wydana w Polsce. Może znajdzie się sponsor edycji. Wszak - jak przyznała żona autora w przedmowie - "Jerzy zawsze mówił, ze częstochowianie to naród specjalny, a ja się z niego śmiałam". Ale jak poznała autora przekładu, Wojciecha Łygasia, urodzonego w Częstochowie, dodała: "zaczynam mojemu mężowi wierzyć".

Edward Jędrzejewski

Częstochowska Gazeta Lekarska nr 2002/5 - pismo Częstochowskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Częstochowie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: serwis@czestochowa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2003-09-02