Strona główna OIL

   


 
Opowieść o barwie, znakach oraz korpusówkach medycznych

Informacje dotyczące barwy, symboli oraz innych znaków militarnych zalegają w najgłębszych skrytkach szkatuły historii dziejów. Otaczane były szczególną troską ich trwania jako ważnego składnika tworzącego tradycję narodową, ale również korporacyjną. Najważniejszymi były barwy oraz znaki państwowe, bowiem ich utrata oznaczała pozbawienia macierzy albo haniebną kapitulację. W drugiej kolejności znaki wojskowe. One to tworzyły poczucie potrzeby służenia narodowi aż do utraty krwi, czyli składania ofiary życia na świętym "Ołtarzu Ojczyzny". W oddziałach zbrojnych barwy i znaki wyrażały tożsamość z konkretnym ugrupowaniem. Stawały się widomym odróżnieniem żołnierzy własnych od strony przeciwnej (często wrogiej). Zatem były owe symbole wyraźnym wskazaniem każdemu żołnierzowi (wojowi, rycerzowi itp) zasadniczej relacji: swój - obcy. Jednocześnie tworzyły braterstwo, więź oręża, czyli honor przynależności do zbiorowości określanej barwą i znakiem.
Szczególna rola lekarza postrzegana była od wszechczasów. Medycy wchodzili w skład starożytnych wojsk takich ówczesnych potęg jak: Indii, Egiptu, Grecji, Rzymu. W oddziałach najemnych Aleksandra Macedońskiego (356-342 r. p.n.e.) tworzone były logistycznie zorganizowane formacje służby zdrowia. Wielkie zwycięskie bitwy z wojskami Traków, Persów, Hindusów i innymi przekonywały o właściwym planowaniu oraz zabezpieczaniu, również medycznym, wielkich bitew i podbojów.
Następny okres większego zainteresowania służbą zdrowia postrzegać można w czasach "Imperium Romanum". Funkcje lekarzy spełniali wówczas cudzoziemcy - niewolnicy, albo wyzwoleńcy. Często byli to pojmani uczeni greccy tzw. servi medici. Patrycjusze nie ufali owym magom medycznym, ale będąc w zdrowotnej potrzebie korzystali z ich usług. Szczególną dezaprobatę wzbudzała najczęściej polecana uniwersalna kuracja na wszystkie dolegliwości, tj. spożywanie kapusty popijanej większymi lub mniejszymi (zależnie od zamożności) dawkami wina. Rzymianie uważali, że statecznemu obywatelowi Imperium nie wypadało zajmować się lecznictwem. Jednak obawiali się medyków, bowiem znali oni skuteczne sposoby nie tylko łagodzenia, ale i zadawania cierpienia, a także byli w posiadaniu różnych trucizn, które w owych czasach były najskuteczniejszymi sposobami na sukcesję władzy, albo pozbywania się niewygodnych przeciwników.
Za panowania Oktawiana Augusta (63 r. p.n.e. - 14 roku n.e.) organizowano, na odległych terytoriach (np. w Germanii, w Afryce Północnej) solidne wielofunkcyjne szpitale dla legionistów. Ruiny tych obiektów ukazują imponujące rozwiązania architektoniczne. Szpitale budowane były na planie kwadratu z przedsionkiem oraz centralnym dziedzińcem. Obiekty takie posiadały kilkadziesiąt pomieszczeń dla chorych. Sale chorych, z których każda poprzedzona była przedsionkiem gospodarczym, były obszerne a leżało w nich po 2 do 3 pacjentów. Chorzy mieli możliwość kąpieli zarówno w gorącej, jak i zimnej wodzie. Kąpiele były dla Rzymian obrządkiem prawie świętym. Ponadto wydzielano liczne pomieszczenia towarzyszące jak: składy żywnościowe, magazyny leków i innych narzędzi służących do uzyskiwania coraz to większej skuteczności leczenia. Szpitale lokalizowano na obszarach większych zgrupowań wojsk.
Liczne wojny wymagały utrzymywania żołnierzy w odpowiedniej kondycji fizycznej oraz stałej gotowości do walki. Dotyczyło to zarówno wodzów najwyższych a także innych wysokiej, jak również niskiej rangi. W opisywanych czasach wojsko posiadało własne szpitale i chirurgów, którzy wielokrotnie byli bardziej skuteczni i doświadczeni od "cywilnych", czyli miejskich uzdrowicieli.
Długotrwałe, ciężkie i rozległe boje starożytnego Rzymu z Sarmatami oraz Germanami pod dowództwem Marka Aureliusza (121 r. - 180 r.) przekonały o potrzebie podążania medyków w składzie osobowym oddziałów zbrojnych. Potrzeba ta wynikała z konieczności zapobiegania wykruszalności (np. zapobieganie zachorowaniom oraz opatrywanie ran) własnych zbrojnych sił ludzkich walczących na odległych terytoriach pośród wrogiej ludności.
Wiedza ówczesnych medyków była różna, często leczono chorych metodą "zdrowego rozsądku" modłami i magią. Rannych również opatrywano w sposób szczególny, bowiem np. na złamanie żebra ordynowano kozie łajno pomieszane z winem. Dzisiaj możemy domniemywać, że taki okład (jeśli nie wprowadzał infekcji), po zaschnięciu, stabilizował i dyskretnie unieruchamiał odłamy kostne oraz ochraniał ranę przed wtórnymi urazami. Niewątpliwym sukcesem, na owe czasy, były zalecenia ćwiczeń fizycznych połączonych z racjonalną dietą. Również ważnym, nawet z dzisiejszego punktu widzenia, były zalecenia skrupulatnej higieny osobistej. Szczególnie na odległych terenach walk istotnym czynnikiem zapobiegawczym było umożliwianie żołnierzom regularnych kąpieli w źródlanej wodzie. Powszechne było spłukiwanie latryn wojskowych z wykorzystywaniem wody odpływowej z łaźni. Ważnymi sprzymierzeńcami medyków byli aptekarze, sporządzający różne mieszanki ziołowe, które ordynowane według osobistego doświadczenia lekarza przynosiły ulgę w cierpieniach. Popularnym składnikiem mieszanek był czosnek (nawet do leczenia chorób umysłowych), a złotogłów łagodził cierpienia z powodu wrzodów. Tworzono również szpitale polowe, czyli valetudinaria.
Imperium Rzymskie prowadziło bardzo aktywne działania militarne.
Ciągłe i długotrwałe wojny, a także bitwy o różnym nasileniu oraz liczne podboje powodowały, że opatrywanie rannych było bardziej powszechnym, niż niezwykłym postępowaniem medycznym. Ówcześni lekarze znali środki znieczulające. Najczęściej stosowano zioła: lulek czarny oraz mak opiumowy. W postępowaniu medycznym pola walki najważniejszym było jak najszybsze przeprowadzenie operacji albo chirurgiczne opatrywanie rany; łagodzenie (uśmierzanie) bólu było czynnością drugorzędną. W czasach rzymskich dobrze była rozwinięta dentystyka polowa i stacjonarna. Usuwania zębów dokonywano najczęściej ręcznie (palcami) lub z zastosowaniem różnych kleszczy. Opisywano wskazania oraz sposoby usuwania uszkodzonych zębów. Stosowano różne okłady ziołowe leczące lub łagodzące ból w schorzeniach przyzębia. Dentyści byli wykorzystywani jako "specjaliści" od wydobywania torturami z pojmanych żołnierzy tajnych informacji. Do tego celu używali, znanych sobie, bolesnych sposobów kruszenia koron zębowych.
W niektórych przypadkach chorobowych stosowano magię lub modły, albo jedno z drugim w różnych nasileniach. Popularnym było "wykadzanie" choroby dymem z mieszanki spalanych ziół. Do bóstw najbardziej skutecznych zaliczano: Salus od ogólnej zdrowotności, Febris od chorób gorączkowych, a Mars chronił od zarazy. W problemach dentystycznych modlitwy do św. Apolonii przynosiły ulgę w cierpieniu.
Wielkie wojny historycznie zwycięskie oraz równie głośne klęski militarne już wówczas pozwoliły na formowanie pewnych prawidłowości. Otóż okazywało się, że wielcy wodzowie najbardziej dbali o to, co dla żołnierza jest najważniejsze, czyli "zdrowie i życie". Troską o te kardynalne wartości konstruowali najwyższe morale wojskowe. Zwyciężali! Inni bardziej dbali o technikę i sprzęt orężny. Tacy przegrywali. Budowanie rozmachu technicznego, który już sam w sobie powinien przynieść zwycięstwo - paradoksalnie prowadziło do przegranej. Zapatrzeni we wszechwładną zwycięską technikę zapominali, że zdrowy żołnierz bez oręża może jeszcze walczyć. Żołnierz chory lub nieboszczyk najlepiej uzbrojony może tylko "walczyć" o rozmiary klęski!
Opisywany czas dziejów ludzkości można przyjąć za początek występowania medyków na polu walki. Żołnierz wykazuje (zawsze - wówczas i teraz) większą waleczność będąc świadomy tego, że ktoś czuwa nad jego życiem oraz pomoże w chwilach bolesnych. Ważna rola wysokiego morale wojska wymagała oznakowanie służby zdrowia emblematami rozpoznawczymi, aby każdy żołnierz nie tylko wiedział, ale i widział znak pomocy. Oznakowanie medyków najczęściej opierano na mitologii rzymskiej. Wykorzystywano wizerunek kielicha (czarę) i węża. Oba te symbole przypisywane były bogini zdrowia, czyli Salus. Kielich (puchar) uważany był za naczynie magiczne. Magia wynikała z tego, że podawano w nim nie tylko wino rozjaśniające umysł, ale także ziołowe mikstury, a czasami też truciznę. Wąż obrazował śmierć, którą zadać może medyk - z zaniedbania, podając puchar z niewłaściwym lub źle dawkowanym lekiem, ale również symbolizował odrodzenie sił witalnych, co wiąże się z linieniem tych gadów, czyli oblekaniem w nową, zregenerowaną powłokę. Rozdwojony języczek węża - to symbol roztropności i odpowiedzialności. Zatem całość stanowi sedno sztuki lekarskiej: roztropność i odpowiedzialność w dobieraniu i stosowaniu leków.
Z tych symboli tworzono znaki umieszczane na polu o różnej barwie.
Znaki wojskowe stanowią symbol wyróżniający więź oraz etos określonej służby związanej z rodzajem i charakterem wykonywanych zadań. Różne kolory, zostały najpierw przypisywane a później tworzyły tradycję, łatwo rozpoznawalnych barw broni i służb. Odzyskanie porozbiorowej niepodległości Polski zrodziło konieczność jednolitego umundurowania sił zbrojnych. Poprzednio polscy żołnierze, walczyli w mundurach zaborców czasami nawet przeciw sobie. W grudniu 1918 roku powołana została Wojskowa Komisja Ubiorcza mająca na celu opracowanie wzoru polskiego munduru wojskowego. W celu odróżniania rodzajów wojsk zastosowano kolorowe łatki na mundurach z kołnierzem zapinanym pod szyją oraz barwne otoki na czapkach wyjściowych (garnizonowych). Służba zdrowia otrzymała barwę wiśniową. Lekarze mieli na kołnierzu kurtki łatki wiśniowe z wypustką koloru granatowego, dentyści błękitnego a aptekarze chabrowego, weterynarze ciemnozieloną.
Po zakończeniu II wojny światowej utworzone zostało Ludowe Wojsko Polskie (LWP). Nowe przepisy ubiorcze żołnierzy z 1949 roku utrzymały łapki kołnierzowe, ale ujednolicone: ciemnokarminowe z haftowanym srebrnym wężykiem i wypustką odpowiednią dla broni lub służby.
W 1952 r., wraz z wprowadzeniem kurtek mundurowych z wykładanym kołnierzem, zmienił się kształt patek. Projektując "nowe" patki (już nie łatki) wzorowano się, jak sądzę, na umundurowaniu z 1940 r. Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) na Zachodzie. W ugrupowaniach PSZ polskość zaznaczano godłem na nakryciu głowy, polskimi oznakami stopni, guzikami przy kurtkach oficerskich, patkami lub proporczykami broni i służb. Wówczas to służba zdrowia otrzymała patkę ciemnokarminową z fioletową wypustką. Zrezygnowanego wówczas z niewygodnego, stojącego kołnierza kurtki. Wykładany kołnierz ubogacano patkami o barwach rodzajów wojsk, zgodnymi z barwą otoku czapki garnizonowej (np. lotnicy niebieskie, piechota czerwone), dodatkowo wprowadzono oznaki korpusowe (dla służby zdrowia: kielich w oplocie węża) wpinane na drucianych zapinkach w patkę kurtki munduru wyjściowego.
Podczas służby podchorążackiej lat 1958-1959 w Wojskowej Akademii Medycznej obowiązywał (do 1960 roku) przypisany lekarzom jednostek medycznych oraz podchorążym WAM-u kolor ciemnoczerwony (wiśniowy). Kolor ten nawiązywał do barw służb medycznych Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej. Na patkach kurtki munduru wyjściowego oraz płaszcza umieszczany był znak korpusu osobowego. W odniesieniu do służby zdrowia był to złoty kielich z owiniętym wokoło wężem.
W 1960 zmieniono wzory wielu oznak korpusów i wprowadzono trwalsze oznaki z nakrętką, wpinane one były w kołnierz płaszcza oraz kurtki wyjściowej. Nowe oznaki nosili żołnierze zawodowi oraz podchorążowie. Oznaki te tzw. eskulapy wykonywane były pierwotnie w Mennicy Państwowej, a w późniejszych latach w innych zakładach metalowych. Nowy znak żołnierzy zawodowych służby zdrowia, a pośród tego korpusu żołnierskiego również podchorążych WAM-u, przedstawia laskę Eskulapa stanowiącą symbol sztuki lekarskiej (ogólnie medycyny, bowiem farmaceuci również noszą ten znak). Przyjęto, że znak ten (laska Eskulapa) prezentowany będzie w postaci prostego kija z gałką, który oplata wijący się wąż. Korpusówki te produkowane są z oksydowanego metalu; stabilizowane nakrętką - są one nadal noszone przez żołnierzy służby zdrowia. Różne odznaki, pośród nich również korpusówki, mają w Wojsku Polskim bogatą historię. Ich zasadniczym zadaniem była oraz nadal jest integracja żołnierzy połączona z podtrzymywaniem więzi między nimi. Stanowią rodzaj, herbu rodowego.
W naszym przypadku, podchorążych WAM-u, początkowo jedynym znakiem przynależności do uczelni wojskowej były naramienniki podchorążego Podchorążowie mieli naramienniki obszyte srebrnym galonem. Ta obszywka odróżniała ich od żołnierzy służby zasadniczej oraz podoficerów zawodowych. Dodatkowym wyróżnikiem przemawiającym za aktualnie pobieranymi naukami wojskowymi była tzw. Oeska. Znak ten umieszczano na stopniu wojskowym w obrębie obszycia galonem. "Oeski" wzór 52 nosili wszyscy podchorążowie, zarówno słuchacze oficerskich szkół, jak i akademii wojskowych.
Podchorążowie WAM-u na swych naramiennikach nosili "Oeski" w latach 1958-1963. W 1963 postanowiono wyróżniać podchorążych wyższych uczelni wojskowych, takich jak: Wojskowa Akademia Medyczna, Wojskowa Akademia Techniczna (WAT), Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej (WSMW). Nasza uczelnia otrzymała WAM-kę przyczepianą drucikami do naramiennika, podobnie jak przyczepiano "Oeskę". WAM-ka ulegała pewnym modyfikacjom, aby osiągnąć wzór "Pamiątkowej odznaki WAM", którą być może ktoś z naszego kursu posiada. Wydaje się, że wydawanie tej odznaki posiada jakiś regulamin limitujący przydzielanie tego wyróżnienia wszystkim absolwentom. Niesłusznie, bowiem każdy absolwent powinien taką odznakę otrzymać.
Barwa krwi ludzkiej, czyli kolor ciemnoczerwony przypisany lekarzom stanowi nawiązanie do barw służb medycznych Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej. Współcześnie często występuje w różnych oznakach pamiątkowych instytucji, albo dla uhonorowania zasług dla służby zdrowia zarówno wojskowej jak i cywilnej.

Adam SKRZYPKOWSKI



"Skalpel" 2015/06 (listopad-grudzień) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020