Strona główna OIL

   


 
Płk w st. spocz. dr med. Jan Dzida - wspomnienie

Każde słowo jest jak niepotrzebna plama na ciszy i nicości.
(Samuel Beckett)

Płk w st. spocz. dr med. Jan Dzida

Drogi Janku,
Stare porzekadło mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych. Być może tak jest, ale są ludzie po których zostaje ogromna pustka, której nie można zapełnić. Nieubłagana choroba, która nam Ciebie odebrała taką właśnie pustkę zostawiła. Wiele jest rzeczy, które chcielibyśmy z Tobą omówić, przedyskutować, wiele niedokończonych spraw między nami, które takimi już pozostaną. Pamiętasz Janku swoje studia - pierwszy dzień na ćwiczeniach z patomorfologii? Przyszedłeś wtedy do swojego asystenta (dziś szanowanego profesora medycyny) i oświadczyłeś, że patomorfologia absolutnie Cię nie interesuje, że tego przedmiotu nie lubisz, ale oczywiście nauczysz się tego, co trzeba - a potem ćwiczenia i kolokwia (łącznie z egzaminem) zdałeś na piątkę...
Bo to była jedna z wielu cech Twojego charakteru i postępowania - uczciwość połączona z poczuciem obowiązku. Nie było ważne, czy rzecz dotyczy spraw błahych czy ważnych - Ty musiałeś postąpić tak, jak nakazywał Twój wewnętrzny kompas - poczucie przyzwoitości i uczciwość, nie bacząc jakie to może mieć dla Ciebie konsekwencje. Zresztą w Twojej dziedzinie - medycynie sądowej - nie istniały dla Ciebie sprawy błahe - każda była najważniejsza, każdej poświęcałeś całą swoją uwagę. Godzinami potrafiłeś szukać najwłaściwszych słów, tak aby wszystko było obiektywnie wyważone i napisane taką polszczyzną, aby nikt nie miał wątpliwości, co chciałeś powiedzieć. Ogromna wiedza, inteligencja i pasja z jaką oddawałeś się swojej pracy bardzo szybko zyskała dla Ciebie uznanie prawdziwego, znakomitego eksperta w sądach, prokuraturach i policji. Wyważone, obiektywne opinie, szeroko udokumentowane, poparte ogromną wiedzą to Twój znak firmowy. Gdy dochodziło do fachowych dyskusji stawałeś się nieprzejednany - nie miało znaczenia kto jest Twoim adwersarzem, nie miało znaczenia gdzie to się działo, czy na sali sądowej, na wykładzie czy podczas posiedzeń naukowych - ważne było ustalenie obiektywnych przesłanek i wyciągnięcie z nich uczciwych wniosków. Twoja pasja i żarliwość powodowały, że byłeś znakomitym wykładowcą - uczyłeś studentów, często oszołomionych Twoją rozległa wiedzą i erudycją, prokuratorów, prawników i lekarzy specjalizujących się w medycynie sądowej. Mówiłeś zawsze interesująco, i co ważne, jasno i prosto tłumacząc często zawiłe zagadnienia z pogranicza prawa i medycyny, a ogromne doświadczenie zawodowe pozwalało Ci ubarwiać te opowieści licznymi przykładami.
Było też w Tobie wiele ciepła, życzliwego stosunku do ludzi. Pamiętasz Janku swoje harcerskie czasy? - spotykaliśmy harcerzy i harcerki z bałuckiego hufca - opowiadali nam o druhu Dzidzie, który wywarł na nich ogromny wpływ i wiele ich nauczył. Jako Druh oboźny nie miałeś sobie równych, a niejeden dzisiejszy instruktor ciepło wspomina spotkania z Tobą. Pamiętasz panią doktor, nestorkę medycyny sądowej? Mimo wielu obowiązków, opiekowałeś się nią aż do jej śmierci nie tylko dlatego, że wiele Cię nauczyła - byłeś jej przyjacielem na dobre i na złe, a przyjaciół nie zostawiałeś samych.
Wiemy, że gdybyś teraz mógł przeczytać ten list rozglądałbyś się za ołówkiem, żeby poprawić składnię, zmienić nie pasujące słowo, szyk zdania lub dostawić przecinek. Takiego właśnie będziemy Cię pamiętać: z nieodłącznym (niestety!) papierosem w ręku, z kubkiem gorącej, świeżo parzonej, mocnej herbaty, koniecznie gruboliściastej!, pochylonego nad jakimś dokumentem i zastanawiającego się "jak najwłaściwsze dać rzeczy słowo".
Pamiętamy Janku i będziemy pamiętać...

ppłk w st. spocz. dr n. med. Robert Koktysz
ppłk lek med. Szczepan Cierniak



"Skalpel" 2015/04 (lipiec-sierpień) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004