Strona główna OIL

   


 
Szpalta Prezesa

Koleżanki i Koledzy!
Nadchodzi czas babiego lata. Szum fal i drzew, kąpiele wodne i słoneczne, spokój, wyciszenie wewnętrzne z dala od zgiełku codziennego życia odchodzą powoli w zapomnienie. Jest nam przykro, że wakacje zbliżają się ku końcowi.
Miesiące przedwakacyjne były bardzo obfite w wydarzenia. Ruchy kadrowe następowały bardzo szybko, a z nimi wizja i priorytety wojskowej służby zdrowia, która wymaga nowatorskich metod reanimacji, aby w stanie agonii postawić ją "z głowy na nogi". Dziwi fakt, że diagnoza tego stanu jest tak powierzchowna, a leczenie mało skuteczne. Decydenci wojskowi przyczynę obecnych trudności upatrują przede wszystkim w wakujących stanowiskach w korpusie osobowym medycznym z powodu likwidacji Wojskowej Akademii Medycznej i braku własnego wojskowego systemu szkolenia lekarzy. Ostatnio największy nacisk położono na odtworzenie podchorążówki medycznej, która z czasem ma zostać przekształcona w Studium Medycyny Wojskowej zapominając, że najważniejszym składnikiem organizacji jest człowiek i to ten będący obecnie w czynnej służbie zawodowej oficer lekarz.
Rozwiązania są tak proste, że aż trudno w nie uwierzyć zarządzającym naszą armią. Należy traktować lekarzy wojskowych tak jak to robią w innych sprzymierzonych krajach, co u nas nie jest przez lata wdrażane. Chętni pojawią się, gdy zostanie zapewniony odpowiedni status ekonomiczny i droga rozwoju zawodowego, porównywalne do rówieśników w cywilu.
Przyczyną braku uregulowań prawnych odmienności przebiegu służby w korpusie osobowym medycznym jest i fakt, że na lekarzy w JW większość pozostałej kadry wojskowej zawsze patrzyła nieprzychylnie uważając, że nic nie robią, a tylko chodzą do szpitala i jeżdżą w Pogotowiu Ratunkowym. Odzwierciedleniem takiego traktowania przez lata było i to, że lekarz po zdaniu egzaminu specjalizacyjnego był uważany za mniej przydatnego specjalistę niż oficer ogólnowojskowy, po paromiesięcznych wysokospecjalistycznych kursach uzyskujący także tytuł specjalisty. Miało to przełożenie na dodatki do uposażenia. Ta mentalność pozostała do dziś. Bez zrozumienia tego, że szkolenie lekarza odbywa się głównie przy pacjencie nie ma co prowadzić dalszych rozważań o reformie.
Głos naszego środowiska nie był i nie jest brany pod uwagę. Bez zmiany zapisów w ustawie pragmatycznej "o służbie żołnierzy zawodowych" uwzględniających odmienność przebiegu i zasad służby oficera lekarza z literalnymi zapisami sposobu i trybu rozwoju zawodowego, nie stworzy się zachęty do wcielania się cywili w szeregi korpusu osobowego medycznego.
Nie da się naprawić wojskowej służby zdrowia, jeżeli nie zacznie się od ratowania tego, co z niej jeszcze pozostało. Natychmiast należy zmienić zakres obowiązków służbowych dla lekarzy oficerów służących jeszcze w JW, wykreślając z nich zadania mobilizacyjne, które powinni wykonywać inni żołnierze zawodowi przypisani do komórek organizacyjnych służby zdrowia oraz te czynności, które mogą wykonywać pielęgniarki, ratownicy medyczni i podoficerowie sanitarni. Należy wreszcie dokonać przeglądu wszystkich stanowisk pod względem ich nazewnictwa i przypisanych stopni wojskowych, których struktura powinna być czytelna. Specyfika organizacji sił zbrojnych wymaga istnienia dwóch odrębnych i jednocześnie powiązanych ze sobą systemów hierarchicznych;

  • hierarchii stanowisk służbowych,
  • hierarchii stopni wojskowych.

Odpowiednio zorganizowana hierarchia stanowisk służbowych i stopni wojskowych powinna zapewnić płynność drogi awansu żołnierza zawodowego, wprost proporcjonalnie do uzyskiwanych kwalifikacji zawodowych i zdobywanych doświadczeń. Nie może być tak, że w komórce organizacyjnej służby zdrowia, która nie prowadzi gospodarki materiałowej i jest całkowicie budżetową, stanowisko lekarza jest wyższe lub równorzędne w porównaniu z tą, która prowadzi gospodarkę finansową (przetargi, zaopatrzenie). Podobnie jest z etatami oficerów lekarzy, nie raz wyższe są one tam, gdzie jest zdecydowanie mniej pracy i odpowiedzialności (gospodarka finansowa, ilość zaopatrywanych podopiecznych, badania profilaktyczne).
Wyznaczony na stanowisko z dniem 1 czerwca 2007 r. nowy Szef Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia od pierwszych dni urzędowania spotyka się z lekarzami, zarówno tymi z jednostek wojskowych, jak i szpitali na terenie kraju, aby zapoznać się z bieżącymi problemami nurtującymi nasze środowisko. Będąc uczestnikiem jednego ze spotkań odniosłem wrażenie, że mamy Szefa, który wie o czym mówi i wie co nas boli.
Życzę płk. dr. n. med. Andrzejowi Wiśniewskiemu samych sukcesów, przekutych na zadowolenie naszego całego, coraz mniej licznego środowiska wojskowo-lekarskiego.

płk lek. Jerzy CHMIELEWSKI
wiceprzewodniczący RL WIL

"Skalpel" 2007/05 (wrzesień-październik) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020