Strona główna OIL

   


 
Morze - twórczość - medycyna

Pierwsza refleksja, która przyszła mi do głowy w momencie pomysłu napisania tekstu, o wspólnych związkach tych trzech wyżej wymienionych pojęć myślowych była prosta: podejmuję się zadania szalenie trudnego. Ale kiedy spróbowałem uporządkować te lapidarnie rzucone hasła w prostej grze słów, niespodziewanie zaczęła się wyłaniać ich niezwykła bliskość, wzajemne przenikanie, które pozwoliło na syntezę i kondensację tematu. Zdumiewające, że łączącym spoidłem, stała się postać Orfeusza, wg. mitu greckiego, lekarza i poety, biorącego udział w wyprawie Jazona statkiem Argo, po złote runo [9,10]. Orfeusz jest wprawdzie postacią mitologiczną, ale to on jako pierwszy, połączył wszystkie trzy tytułowe słowa hasła w dość spójną całość. Kto wie, może w każdym z piszących poetów lekarzy, jest zakodowana jakaś genetyczna więź z tym legendarnym bohaterem?
Swoja drogą takiej opieki lekarskiej jak wyprawa po złote runo, nie miała żadna załoga okrętu na przestrzeni dziejów jako, że brał w niej udział również Asklepios - boski praojciec medycyny, zauważa E. Koczorowski w książce "Z Eskulapem na morzu" [9].
Istniejąca od wielu stuleci aktywność literacka lekarzy, pisze we wstępie do "Encyklopedycznego słownika lekarzy pisarzy w literaturze światowej" Bronisław Seyda, nie stanowi żadnej odrębności, ani jakościowej ani ilościowej. [...] Wpływa to niewątpliwie z jednej strony na humanizację medycyny, a z drugiej, wywiera wpływ na pogłębianie istoty ludzkiej, co wzbogaca również literaturę [15]. To, że tak znacząca liczba lekarzy uprawia twórczość pisarską, wpłynęło na powstanie związków skupiających lekarzy. Organizacja światowa pod nazwą UMEM, skupia stowarzyszenia pisarzy lekarzy z wielu krajów, w tym również (UPPL) czyli Unię Polskich Pisarzy Lekarzy [4,15].

Odrobina historii...

Zacznijmy od starożytności. Homer w "Iliadzie" podaje, że na greckich okrętach udających się pod Troję znalazło się dwóch lekarzy, Machaon i Podalejros. Obaj byli synami Asklepiosa. Pierwszy był chirurgiem, drugi zajmował się leczeniem chorób wewnętrznych. Pierwsza historyczna wzmianka o lekarzu okrętowym dotyczy 415 roku p.n.e. o wyprawie Ateńczyków na Sycylię, której inicjatorem był Alcybiades. W wyprawie tej jako lekarz brał udział syn Hipokratesa Tessalos. I ciekawostka: wg Ksenofonta w czasie wojen perskich jeden lekarz przypadał na 100 marynarzy [9].
Pierwsze regulaminy i ujęcie w ramy organizacyjne okrętowej służby zdrowia w Rzymie zawdzięczamy Juliuszowi Cezarowi, a następnie Oktawianowi Augustowi. Przewidywano wówczas, jednego lekarza na 200 marynarzy. Proporcje te zachowały się we flocie do czasów współczesnych, choć nie we wszystkich krajach i to raczej w gorszych proporcjach. Szczegóły te zaczerpnąłem z cytowanej już książki "Z Eskulapem na morzu", kmdr. Eugeniusza Koczorowskiego, mojego nieco starszego kolegi z MW, autora wielu interesujących książek marynistycznych, historyka, malarza i rysownika, mieszkającego obecnie w Sopocie [9].
Książka zawiera wiele interesujących szczegółów dotyczących pracy i służby lekarzy na morzu. Od mitologii greckiej, poprzez kraje arabskie, flotę genueńską, wenecką, kraje północnogermańskie. Opisuje organizację i historię służby zdrowia flot: hiszpańskiej, angielskiej, francuskiej, rosyjskiej, aż po nasze Pomorze. Nie będę rozważał dalszych, historycznie uporządkowanych losów morskiej służby zdrowia, wszak temat dotyczy wzajemnych związków medycyny, morza i twórczości, a nie morskiej służby zdrowia w aspekcie historycznym. Zatem...
Rozważmy po kolei trzy słowa tytułowe:
Medycyna jest dziedziną wiedzy, zajmującą się najogólniej funkcjonowaniem człowieka, jako istoty żywej, nie zawsze w pełni sprawnej i wówczas, przywracaniem jej do zdrowia, czyli najlapidarniej ujmując: zachowaniem równowagi procesów życiowych.
Morze, w podobnie sformułowanym ujęciu, jako twór natury, już w średniowieczu uważane było za symbol świata zmiennego, niestałego, pełnego pokus (cyt. za Kopalińskim; 10). Porównajmy te określenia. Jeśli zmienność czynników fizycznych: burze, zmienne prądy, temperaturę wody, porównamy z chorobą, to sztil, ciszę, łagodność fal pluskających na brzegu, łatwo zestawimy z pojęciem zdrowia. Podobieństwo zaskakujące.
O zatrzymaniu fal morskich i przejściu przez Morze Czerwone Izraelitów, wiemy z Biblijnego Pięcioksięgu. Ewangelia opisuje cudowne uspokojenie Morza podczas burzy i przejście Chrystusa suchą nogą na brzeg [5]. Zatem w pierwszych zapisach, morze jawi się nam jako potężny żywioł, będący w szczególnych okolicznościach przyjazny człowiekowi, będący inspiracją twórców, we wszystkich dziedzinach sztuki. W literaturze (w jej wielowarstwowych odmianach), malarstwie, architekturze, rzeźbie, a w czasach współczesnych w filmie. Jako ciekawostkę wymienię dwa arcyciekawe dzieła znajdujące się w kościołach na naszym, pomorskim terenie. Pierwsza, to figurka Matki Boskiej Swarzewskiej, wyłowiona po ogromnej burzy z wód Zatoki. Wg legendy przypłynęła ona, po wyrzuceniu jej do morza z protestanckiego wówczas Helu, do Swarzewa i od kilku wieków jest miejscem odwiedzanym przez tysiące pielgrzymów [3]. Sama gotycka rzeźba figurki, o cechach "pięknych madonn" pochodzi z ok. 1430 r. i znajduje się w kościele parafialnym w Swarzewie pod Puckiem. Jej historia i kult są przedstawione na desce (obrazie - mapie) z 1684 r. i jest to, jak piszą Danuta i Jan Dettlaff, jedyna barokowa dokumentacja wyglądu Zakola Zatoki Puckiej z tego czasu [3].
Drugie dzieło, to malowidło na odwrocie stalli (siedziska), w prezbiterium katedry Pelplińskiej, w postaci miedzianego węża, owiniętego na krzyżu (podobnego do laski Eskulapa), w tle widoczny statek żaglowy, którego załoga wciąga na pokład wypluwanego z paszczy wieloryba, przypuszczalnie Jonasza. Nazwisk artystów niestety nie znamy. Malowidło na stalli, jest dla nas szczególnie interesujące ze względu na symboliczną postać węża i morza z żaglowcem w tle [2, 6]. Wiele innych dzieł malowanych przez nieznanych malarzy pomorskich, ze scenami z Biblii i morzem, szczególnie z postacią Św. Jana Ewangelisty na wyspie Patmos znajduje się również w Pelplinie, inne w starych kościołach na Wybrzeżu oraz w Muzeum Pomorskim w Gdańsku [2, 3, 6,13].
Trzecie słowo tytułu - twórczość!
W wielu encyklopediach nie ma w ogóle takiego hasła. "Wielki słownik języka polskiego" definiuje ją bardzo krótko, jako "tworzenie czegoś, zwłaszcza dzieł sztuki". Słownik angielski ujmuje ją jako: "a production of the human mind" - wytwór ludzkiego umysłu [18]. Twórczość jest po prostu częścią kultury. Ta z kolei jest zbiorowym, materialnym i duchowym dorobkiem ludzkości, wytworzonym podczas jej dziejów [10, 14], a Jan Paweł II w przemówieniu wygłoszonym w UNESCO w 1980 r. powiedział: "Tak! Przyszłość człowieka zależy od kultury" [8]. Skoncentrujmy zatem uwagę na twórcach, zawodowo związanych z medycyną i morzem, głównie lekarzach, mających określony, uznany historycznie dorobek, ze zwróceniem szczególnej uwagi na dzieła literackie.

Twórczość literacka i jej związki z morzem i medycyną

Literatura: lapidarnie i nieco żartobliwie ujmując, jest to zbiór liter, słów, zdań, utworów, tworzących określone pojęcia, hasła, idee. Wg encyklopedii to: ogół twórczości piśmienniczej, danego narodu, epoki lub całej ludzkości [14]. Niektórzy autorzy dodają, że: charakterystyczny tylko w odniesieniu do człowieka [10]. Jeśli tę definicję rozebrać na czynniki podstawowe, to nasuwa się refleksja sformułowana w liście św. Pawła do Koryntian: "trzymanie się litery prawa, czyni je martwym, duch, powinien być wskazówką do jego stosowania". Rozszerza te słowa Wulgata: "Litera zabija a duch ożywia" [10].
Pożonglujmy jeszcze słowami: litera uczy, litera szkodzi, litera martwa, litera żywa [10]. Te pojęcia wskazują, że składanie liter to: wiedza, uczoność, dokumenty, listy, wreszcie literatura.
Te dywagacje mocno zbliżyły do siebie tytułowe hasła , może w sposób nieco abstrakcyjny, ale nie aż tak odległy jakby to wydawało się przy pierwszym, powierzchownym, spojrzeniu.
Jak wspomniałem na początku, Argonauci wędrując za złotym runem przemierzali starożytny świat statkiem. Morze było więc żywiołem, który doprowadził ich do obranego celu. Wyprawy starożytnych Greków pod Troję, czy Ksenofonta w głąb lądu przeciw królowi Persji, w wielu szczegółach dotyczą morza. "Morze ciemne jak wino" , to często powtarzany cytat w "Iliadzie" [10]. W prozie Ksenofonta, pojawia się okrzyk nadziei na powrót do kraju, kiedy to w drodze powrotnej 10 tysięcy wojowników ujrzawszy z góry brzeg morza zakrzyknęło: thalatta, thalatta (morze, morze) [10]. Słynne, cytowane nie tylko w poezji: "Navigare necesse est" odnosi się wprawdzie do żeglowania, ale przecież oznacza ono konieczność pokonywania przestrzeni wody łączącej morze z brzegiem. Zatem możemy dość do wniosku, że dwa odmienne pojęcia - morza i medycyny - łączy w przenikający się wzajemnie trzecie, czyli twórczość, a głównie literatura.
Praktycznie do XIX wieku naszej ery, kiedy przestrzeni powietrznej nie umiano wykorzystywać (poza legendarnymi postaciami Dedala i Ikara ), jedynymi łącznikami ludzi zamieszkałych na oddalonych od siebie kontynentach były morza. Żywioł morski wywierał znaczny wpływ na zdrowie, życie i twórcze postawy żeglarzy. Długie podróże morskie powodują specyficzne dolegliwości, zatem w miarę rozwoju nauki powstało pojęcie medycyny morskiej. Stad już tylko krok do dalszego zacieśniania pojęć poprzez: leczenie kąpielami morskimi, ekstraktami z istot żyjących w morzu, od zwierząt, ryb i roślin, po podział specjalistyczny, np. medycynę podwodną - hiperbaryczną.
W najważniejszej księdze świata, Biblii, znajdujemy wiele zdań dotyczących morza: "Wszystkie rzeki płyną do morza, a morze nie wylewa" (Eklezjastes, 1,8). Psalm 106 (23-24) opiewa Boga i morze: "Którzy się puszczają na morze okrętami, kupiectwo uprawiając na wodach wielkich, widzieli dzieła Pańskie i dziwy na jego głębinie" [5,12].
Dla wielu starożytnych poetów, aż po współczesnych, morze było i jest inspiracją do tworzenia. Wg Horacego "Kto przez morze płynie, zmienia niebo, ale nie charakter" [10]. Czyż to nie wspaniała myśl określająca cechy marynarzy, ich niezwykłą stałość, twardość, wytrzymałość i jednocześnie uznanie trudów zawodu? Lukrecjusz pisząc dzieło "O Naturze Wszechrzeczy" o wielkim morzu wyraża się następująco: "Miło przy burzliwym morzu i wichrze wzbijającym fale, przyglądać się z brzegu trudom żeglarzy" [10].
To refleksja często przychodząca na myśl, zwykłym tzw. szczurom lądowym. Obserwacja fal, wody, żywiołu, ale bezpiecznie, przy kominku, przy oknie, z którego widać szalejący żywioł. Wśród uprawiających zawód marynarza, była i jest ogromna liczba ludzi twórczych. Popularnie mówi się o nich maryniści.
A więc ci, którzy z obserwacji własnych, poprzez nadzwyczajną wrażliwość, poprzez układanie literek, nakładanie farb, posługiwanie się dłutem, młotkiem, czy deską kreślarską, dali nam ogromnie bogatą spuściznę kulturową.
Liczba lekarzy zajmujących się poza zawodowo twórczością literacką jest imponująca.
We wspominanym już "Słowniku encyklopedycznym lekarzy pisarzy literatury światowej" Bronisława Seydy [14] na 391 stronach, autor prezentuje sylwetki 1207 lekarzy, uprawiających wszystkie formy literackie, od poezji po dramat, w ciągu wieków. Autor zamieszcza krótkie biogramy lekarzy pisarzy 65 narodowości, od Chińczyków poprzez Czeczenów do Wenezuelczyków. Najwięcej, bo 137 wymienia Niemców, następnie Polaków 135, Austriaków 109. Po kilkudziesięciu przedstawicieli mają Włosi, Rosjanie, Anglicy, Francuzi, Czesi, Rumuni, Hiszpanie, Holendrzy. Jeszcze mniej jest Szwedów, Greków, Duńczyków. Są to głownie Europejczycy. USA reprezentują 43 nazwiska, inne kraje zaledwie po kilka. Zastanawiające, że osobno nie ma narodowości żydowskiej, choć przy kilkunastu nazwiskach wymienione jest jako pochodzenie - żydowskie, ale osoby te uważały się np. za Niemców, Austriaków czy Amerykanów. Wydaje się, że wynika to po prostu z dostępności materiałów źródłowych, bo przecież wśród wielkich znanego nam świata, wiele nazwisk wywodzi się z tego narodu. Ale to tylko dygresja. Wyczytywanie samych nazwisk z książki Bronisława Seydy, zajęłoby 2 godziny, więc w dalszej części tekstu wymienię tylko kilkanaście najbardziej znaczących, których opinia publiczna zna jako filozofów, pisarzy, kompozytorów, często nie wiedząc, że uprawiali oni również zawód lekarza.
Najbardziej znane w historii światowej literatury nazwiska to: (wymieniam w kolejności alfabetycznej ) Arystoteles, Dante Alighieri, Avicenna, Claude Bernard, Aleksander Borodin (znany głównie jako kompozytor), Michaił Bułhakow, Antoni Czechow, Rene Descartes (Kartezjusz), Artur Conan Doyle (twórca Sherlocka Holmesa), Zygmunt Freud, Mikołaj Kopernik, Konrad Lorenz (noblista), Carl Linne (Linneusz - autor klasyfikacji roślin i klucza do medycyny), Stanisław Lem, William Somerset Maugham ("W niewoli uczuć"), Nostradamus (główne dzieło: "Kalendarze Astrologiczne"), Francois Rabelais, Albert Schweitzer, Hans Selye ("Stress życia") , Martin Winckler ("La Maladie de Sachs" - 1998 r.), Ludwik Zamenhoff (twórca esperanto),Tadeusz Żeleński (Boy) [4,15].
Wśród Polaków, poza już wymienionymi, najbardziej znani są: Julian Aleksandrowicz, Władysław Biegański, Józef Bogusz, Jerzy Bończak (nb były szef sł. zdr. WP piszący pod pseudonimem Emil Bordysz), Bolesław Ignacy Wieniawa-Długoszowski (generał i ambasador), Ludwik Gąsiorowski, Janusz Korczak ("Król Maciuś Pierwszy"), Karol Kaczkowski, Wacław Korabiewicz (autor ponad 20 książek o tematyce podróżniczej i etnograficznej), Arnold Mostowicz, Adam Majewski, Józef Struś (1510-1568), Jędrzej Śniadecki czy Felicjan Sławoj-Składkowski (gnerał i premier) [4,15].
Z patriotyzmu regionalnego dodam jeszcze Tadeusza Kielanowskiego i twórców literatury kaszubskiej: Floriana Ceynowę [4] i Aleksandra Majkowskiego.
Słynni gdyńscy lekarze w prze-dedniu 1939 r., grali w orkiestrze symfonicznej Gdyńskiego Towarzystwa Muzycznego: dr Miron Mikiciński, chirurg, grał przy pierwszym pulpicie skrzypiec, zaś koncertmistrzem drugich skrzypiec był dr Tadeusz Gerwel, laryngolog [7]. Inni, znani współcześ-nie polscy lekarze twórcy to: Kuba Sienkiewicz (lekarz neurolog) - kompozytor i autor; prezes PTL prof. dr hab. Jerzy Woy- Wojciechowski - kompozytor kilku szlagierowych piosenek. W TV znanym dziennikarzem jest lekarz Wojciech Jagielski. Przed kilkunastu laty solistą gdańskiej opery był Stefan Cejrowski (tenor). Obecnie tradycje te kontynuuje z powodzeniem dr Maciej Wójcicki (bas). W łódzkiej operze śpiewał dr Zdzisław Zając (tenor). Autorem kilku książek, oraz prowadzący autorską audycje muzyczną w radio Gdańsk jest dr Marek Prusakowski, specjalista chorób zakaźnych, a sensacyjne powieści których akcja dzieje się w starożytnym Egipcie wydaje dr Zbigniew Niżnikiewicz ( neurolog).
Dziesiątki nazwisk, które należałoby wymienić, z oczywistych względów pominę, dodam jeszcze tylko trzy, uogólniając następującą konkluzję; Działalność kulturotwórcza pozostawiająca trwałe ślady w krzewieniu regionalizmu (wspomniani wyżej lekarze pisarze - twórcy kaszubscy), czy utrwalaniu na piśmie, przekazywanych z ust do ust ludowych legend, starych porzekadeł, wierzeń i zwyczajów, to zasługa naszych kolegów; lekarzy pisarzy, bo gdyby nie oni, prawdopodobnie z upływem czasu te sprawy zostałyby po prostu zapomniane.
Te trzy nazwiska to: zmarła kilka lat temu dr med. Nadzieja Bittel -Dobrzyńska z Gdańska, której wspomnienia z dzieciństwa w książce "Jak wiedźma Agrypicha znachorstwa mnie uczyła", utrwaliły nie tylko wiele urokliwych ludowych wierzeń, zaklęć i sposobów leczenia schorzeń w medycynie ludowej, ale i specyficzny język, będący mieszaniną polskiego, białoruskiego, litewskiego i rosyjskiego. Drugie, to dr Leon Konieczny opisujący tropy medyczne w dziejach miasta Koszalina i Pomorza Zachodniego od czasów Mieszka I do 1945 roku. Trzecią, bliską mi osobą, bo opisującą wierzenia i legendy mazowieckie (a to moje rodzinne strony) jest dr Alfred Borkowski z Ciechanowa.
Trzeba by napisać osobną książkę, aby wyliczyć tylko tytuły znanych dzieł literackich, malarskich, filmów (seriali) w których postać lekarza, jawi się głównym bohaterem. Ten wątek zaznaczam tylko mimochodem, rezygnując z oczywistych powodów z analizy tego swoistego fenomenu kulturowego.

Najbardziej znani literaci (nie lekarze) piszący o morzu

Aby nie wpaść w ton samochwalstwa zawodowego, wypada w tym miejscu, wymienić kilkunastu pisarzy, nie lekarzy, których twórczość dotykała głównie tematu morza. Z konieczności, będzie to ogromny skrót.
Tym razem w kolejności od czasów starożytnych po współczesne: wymieniani już i cytowani: Homer, Horacy, Ksenofont, a następnie: G. Byron, J. Verne, V. Hugo, J. Conrad ( piszący po angielsku, ale jego korzenie wywodzą się z Polski, a i jego ojciec był autorem kilku książek), Monssarat, którego powieść "Okrutne morze" na polski tłumaczyła gdynianka, Maria Boduszyńska Borowikowa (pierwsze wyd. 1957 r.), Lothar Gunther Buchheim (słynny "Okręt"), Peter O'Brian ("Piknik nad wiszącą skałą", "Pan i władca na krańcach świata" - słynny film z Russellem Crowe, gdynianin z Wilna, Karol Olgierd Borhardt, uznany za wybitnego marynistę w stylu oryginalnej morskiej gawędy, Janusz Pertek, Edmund Kosiarz [10,14], czy wybitny poeta Franciszek Fenikowski.
Liczne wspomnienia z podróży morskich i służby w marynarce wojennej opisali m.in.: Steyer, Romanowski, Pławski. Wielu kapitanów żeglugi wielkiej wydało i nadal wydaje książki. Wymienię tylko trzech: Andrzeja Perepeczko, Józefa Miłobędzkiego, który napisał książkę niezwyczajną, bo ekstrahującą wszystko co o morzu i żegludze zawarte jest w piśmie świętym. Książkę tę zatytułowaną "Na statkach ruszyli w morze" wydało Pallotinum (2002 r.; 12). Lekarz Kazimierz Parkita opisał swoje wspomnienia ze służby na "Batorym" w latach 1943-44 wydane przez Wyd. Morskie w 1987 r. Na koniec wymienię tragicznie zmarłego rok temu w Gdyni, mojego przyjaciela, nowojorczyka i gdynianina, Janusza Grodzickiego i jego książkę: "Pod szczęśliwą gwiazdą", wyd. przez PIW w 2000 r.
Myślę, że ciekawostką będzie, że Karol Wojtyła, papież Jan Paweł II, w wierszu "II Pieśń o słońcu niewyczerpanym", refleksję filozoficzną o wątpliwościach ludzkiego losu, wyraża w przenośni morskiej: "Jakże odwdzięczę morzu, że fale jego ciche wychodzą, aby szukać moich codziennych zbłąkań?" (POEZJE - POEMS) Wyd. Literackie, Kraków, 1999 r. [18].

Najbardziej znani malarze i muzycy, dla których inspiracją twórczą było morze

Morze było tematem olbrzymiej ilości obrazów. Ograniczę się tylko do polskich. Album wydany w 1990 r. przez Wydawnictwo Morskie "Morze w malarstwie polskim" ujmuje ich zaledwie kilkaset, a autorami ich byli, od nieznanych mistrzów średniowiecza do takich sław jak: Wyczółkowski, Matejko, Mokwa, Baranowski, Suchanek i dziesiątki innych [5].
Z utworów muzycznych dotyczących tematyki morskiej najbardziej znane są poematy symfoniczne Debuss'yego i Głazunowa [10], a z polskich "Legenda Bałtyku" Nowowiejskiego [7]. Filmy, których akcje dzieją się na morzu trudno wymieniać. Morze okazało się tworzywem i inspiracją tak ogromną, że wydawałoby się karkołomna próba połączenia go z medycyną i twórczą działalnością człowieka, dała w rezultacie, dla piszącego te słowa, efekt niesłychanej przygody intelektualnej.

Końcowe refleksje

Morze i medycynę łączy w zupełnie specyficzny sposób płynne przechodzenie tematyczne i znaczeniowe. Wprawdzie nie są to stwierdzenia aksjomatyczne, ale zręcznie dywagując pojęciami: morze, twórczość, medycyna, można sporo namieszać i jednocześnie udowodnić rzeczy niemożliwe. Bo skoro "całość to więcej niż suma poszczególnych składników", cyt. za Johnem Mediną, z książki "Genetyczne piekło" [11], to zarówno suma słów (liter) nie tworzy literatury, suma dźwięków nie jest jeszcze muzyką (cyt. za ks. dr Stanisławem Ziębą, z książki "Wpływ muzyki na psychikę człowieka" [19], zapełnianie płótna barwnymi plamami i liniami nie musi tworzyć obrazu, suma kropel nie tworzy morza. Natomiast literatura (w uproszczeniu brzmieniowym składanie liter) w połączeniu z duchem człowieka twórcy, ma możliwość połączenia wszystkich trzech pojęć jednocześnie.
Po tej grze słów, tak wielowarstwowo próbujących zestawić ze sobą skrajności i znajdować w nich sporo podobieństw, warto jeszcze zacytować wspomnianego już Johna Medinę, który w rozważaniach na temat mózgu i umysłu, i porównując je do pojęć "mieć" i "być", stwierdza: "W odbiorze każdego rodzaju sztuki liczą się tylko subiektywne doznania" [11]. W jeszcze szerszym ujęciu Jan Paweł II, podczas spotkania z intelektualistami na Uniwersytecie w Coimbrze, w Portugalii w 1982 roku stwierdził: "Kultura jest właściwością człowieka, wywodzi się od człowieka i istnieje dla człowieka" [8].
Łącznikiem nieprawdopodobnych zdarzeń, faktów, fantazji, refleksji, jest twórczość ludzi morza i lekarzy jednocześnie. Przejawia się to głownie w postaci tańczących po papierze liter, układanych w zdania, w literaturę. Nabierają one wówczas sensu pojęć wyższych, znaczeń ponadczasowych, idei ubranych w sposób artystyczny. I to połączenie jest istotnie znaczące. Bo leczyć w morzu, podczas niemożliwości konsultacji z kolegą, mądrzejszym, bardziej doświadczonym, bez zaplecza laboratoryjnego, szpitalnego, aptekarskiego jest sztuką. Piszę to świadomie grubą czcionką - jest sztuką i to nadzwyczaj trudną.
Znane łacińskie przysłowie głosi: Ars longa vita brevis - sztuka długa, życie krótkie [10]. Potwierdza to francuski poeta Theophile Gautier:
"Mija wszystko - Sztuka wieczysta jedynie. Posąg trwa, choć miasto przeminie" [1]. A w morzu, podczas długotrwałych rejsów, zdarzają się medykom przypadki niepowtarzalne. Bywa, że tragiczne, innym razem kabaretowe, które dowartościowują lub wzbudzają sympatyczne refleksje, nawet z pomyłek diagnostycznych, jak ten, w anegdotycznym wspomnieniu pasażera z książki Gordona: "Pan doktor na morzu", kiedy pacjent leżący na stole operacyjnym, zapytał lekarza mającego go operować z powodu rozpoznanego, ostrego niewątpliwie "zapalonego", wyrostka robaczkowego:
- Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, ile wyrostków robaczkowych ma człowiek? Bo mnie już jeden wycięto, o tu, jest ledwie widoczna blizna.

kmdr rez. lek. Zbigniew JABŁOŃSKI


Ważniejsze pozycje piśmiennictwa:

  1. Białostocki Jan "Sztuka cenniejsza niż złoto", wyd. IV, PWN Warszawa 1974 r. (str.14)
  2. Ciecholewski Roman "Skarby Pelplina", wyd. II popr. Brenardinum. 1997 r.
  3. Dettlaff Danuta, Dettlaff Jan P. "Kościoły Ziemi Puckiej w Roku Jubileuszowym", wydawca: Studio Plus, Bydgoszcz, 2000 r.
  4. Durkalec Jerzy, Jan Hasik "Lekarze pisarze w literaturze polskiej", "Nowiny Literackie" 2000,08, str. 170-183
  5. Ewangelie i Dzieje Apostolskie, Wyd. Apostolstwa Modlitwy, Kraków 1973 r.
  6. Fabijańska-Przybyłko Krystyna "Morze w malarstwie polskim", Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1990 r.( ilustracja nr 18 "Wąż miedziany")
  7. "Gdynia - sylwetki ludzi oświata i nauka literatura i kultura", pod redakcją Andrzeja Bukowskiego, Ossolineum-Gdańsk 1979 r. (ze wspomnień K. Wiłkomirskiego, str 140).
  8. Jan Paweł II "Wiara i Kultura", dokumenty, przemówienia, homilie, wyd: Fundacja Jana Pawła II,Polski Instytut Kultury Chrześcijańskiej, Rzym 1986 r. (str.152, 329)
  9. Koczorowski Eugeniusz "Z Eskulapem na morzu", Wyd. Morskie 1977 r. ( str. 169. 240 i inne)
  10. Kopaliński Władysław "Słownik mitów i tradycji kultury", PIW, 1985 r. (str. 606, 714)
  11. Medina John "Genetyczne piekło. Biologia siedmiu grzechów głównych", Wydawnictwo WAB, Warszawa 2003 r. Przekład Joanna i Przemysław Turkowscy
  12. Miłobędzki Józef "Na statkach ruszyli w morze", Pallotinum, Poznań 2002 r.
  13. Muzeum Pomorskie w Gdańsku "Zbiory sztuki", wyd. MP Gdańsk 1969 r.
  14. Multimedialna Encyklopedia Powszechna, Edycja 1999 r., FOGRA Oficyna Wydawnicza (hasła: kultura, literatura)
  15. Seyda Bronisław "Słownik encyklopedyczny lekarzy pisarzy w literaturze światowej", Ottonianum, Szczecin 1999 r.
  16. Webster's Universal Dictionary and Thesaurus, wyd. Tormont, Montreal, Canada. 1993 r. ( str. 142 hasło: creation)
  17. Wojtyła Karol - Jan Paweł II "Poezje - Poems", wyd. I, dwujęzyczne, polsko-angielskie, wybór poezji, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999 r.
  18. www.uppl.pl - strona internetowa Unii Polskich Pisarzy Lekarzy
  19. Zięba Stanisław "Wpływ muzyki ma psychikę człowieka", wyd. Bernardinum 2003 r.

"Skalpel" 2006/04 (lipiec-sierpień) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020