Strona główna OIL

   


 
SMER/MEDEX 2006

Na ratunek załodze okrętu podwodnego


ORP "Wodnik" i okręt podwodny w porcie.
W dniach 22-25 maja br. na wodach Zatoki Gdańskiej polskie siły morskie w ćwiczeniu SMER/MEDEX 2006 doskonaliły swoje umiejętności w prowadzeniu akcji ratowniczej i niesieniu pomocy załodze uszkodzonego okrętu podwodnego. W ćwiczeniu, w warunkach zbliżonych do realiów rzeczywistej akcji ratowniczej brały udział okręty i pomocnicze jednostki pływające MW: fregata ORP "Gen. K. Pułaski", korweta ORP "Kaszub", okręt podwodny ORP "Kondor", okręt ratowniczy ORP "Piast", okręt szkolny/szpital ORP "Wodnik" oraz kuter ratowniczy ORP "Gniewko" - kuter transportowy K-9, a także śmigłowce: ratowniczy - W3-RM "Anakonda", wielozadaniowy SH-2G Super Seasprite i zwalczania okrętów podwodnych Mi-14 PŁ. Na lądzie, w gotowości do niesienia pomocy medycznej pozostawały: Zakład Technologii Nurkowań i Prac Nurkowych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni Oksywiu, Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni Oksywiu i Krajowy Ośrodek Medycyny Hiperbarycznej w Gdyni Redłowie. Z wielkim zaangażowaniem w roli pozorantów i jako ratownicy uczestniczyli w ćwiczeniu słuchacze Wojewódzkiego Zespołu Szkół Policealnych (wydział - ratownik) z Gdyni.

Okręt ratowniczy ORP "Piast".

Ewakuacja na pokład śmigłowca.
Według scenariusza ćwiczenia, w czasie działań na Bałtyku awarii uległ okręt podwodny, zaległ on na dnie i nie mógł samodzielnie się wynurzyć. Zagrożone zostało życie 26 marynarzy. Polskie siły morskie postawiono w stan alarmu i przystąpiono do poszukiwania uszkodzonego okrętu. Po namierzeniu osiadłej na dnie jednostki i oznaczeniu rejonu akcji przystąpiono do ratowania załogi. To właśnie ten element ćwiczenia, wraz z grupą zaproszonych gości, dane było mi obserwować z pokładu ORP "Wodnik" w ostatnim dniu ćwiczenia. Możliwość uczestniczenia w tak niecodziennym wydarzeniu zapewniło mi zaproszenie otrzymane od dowódcy 3 Flotylli Okrętów w Gdyni wz. kmdr. Zbigniewa Wądołowskiego i szefa służby zdrowia 3 FO kmdr. por. Andrzeja Grabowskiego. Fakt ten z satysfakcją odnotowuję jako wyraz uznania dla biuletynu WIL "Skalpel" - nośnika informacji nie tylko z życia i działalności samorządu lekarskiego ale także całej wojskowej służby zdrowia.

Podejmowanie rozbitka z wody.

Błyskawiczna ewakuacja.

Uratowani marynarze w komorze dekompresyjnej na ORP "Piast".
Ołowiane chmury, przenikliwy chłód i wiatr nie wróżyły nic dobrego na wodzie przekraczającym rankiem trap "Wodnika". Kilka minut po godzinie ósmej z Portu Wojennego w Gdyni okręt wyszedł w morze. W okrętowej mesie z ogólnym scenariuszem ćwiczenia i zasadami prowadzenia akcji ratowniczej zapoznał zebranych kmdr ppor. Albert Figat - starszy oficer flagowy ds. ratownictwa 3 FO. Tego rodzaju akcja ratownicza, jak mieliśmy się wkrótce naocznie przekonać, to prawdziwy wyścig z czasem. Życiu i zdrowiu załogi unieruchomionej na dnie jednostki zagraża bowiem brak tlenu, narastające stężenie dwutlenku węgla, wychłodzenie organizmu i odniesione obrażenia, a po zalaniu okrętu wodą - co jest niezbędne aby możliwa była, w specjalnych kombinezonach, samoewakuacja ludzi na powierzchnię - gwałtowna, zagrażająca życiu każdego z nich dekompresja. Rozbitków z wody niezwłocznie więc muszą podjąć okręty, śmigłowce i inne jednostki pływające, przetransportować ich na tzw. platformy medyczne na okrętach ratowniczych, by tam została im udzielona pomoc medyczna. Od lekarza prowadzącego segregację medyczną zależy komu i w jakiej kolejności udzielana będzie pomoc i jaki będzie jej zakres. Dalszym postępowaniem jest ewakuacja chorych i rannych na ląd, do zorganizowanych doraźnie punktów medycznych, szpitali oraz specjalistycznych ośrodków medycznych posiadających komory dekompresyjne. Aspekty medyczne ratowania załogi okrętu podwodnego szeroko omówił por. lek. Cezary Adamiec, który wykazał się dużą wiedzą w tej dziedzinie.

W oczekiwaniu na przyjście ORP "Piast" do portu.

Karetki przywiozły chorych do rozwiniętego punktu medycznego.

W punkcie medycznym.
W międzyczasie, nim ORP "Wodnik" osiągnął rejon ćwiczenia, pogoda uległa zdecydowanej poprawie. Spoza porozrywanych wiatrem chmur wyjrzało słońce, a i wody zatoki dzięki łaskawości Neptuna nie przyprawiały "szczurów lądowych" o przykre doznania. Na rozkołysanym niezbyt wielką falą morzu, niedaleko od ratowniczego ORP "Piast", zakwitły pomarańczą kombinezonów ratunkowych sylwetki rozbitków. Błyskawicznie zbliżyły się do nich kutry ratownicze i łodzie pontonowe. Od strony lądu nadleciał śmigłowiec "Anakonda", po czym zawisł nad grupą rozbitków i opuszczony z jego pokładu ratownik podjął z wody rozbitka. Po chwili obaj wciągnięci zostali na pokład śmigłowca. Operacja ta powtórzona została jeszcze kilkakrotnie i śmigłowiec niezwłocznie odleciał w kierunku Gdyni. Aktywnie działali też ratownicy na szybkich łodziach pontonowych, sprawnie podejmujący rozbitków z wody, co wbrew pozorom nie było czynnością lekką i łatwą. Dostarczali ich po kilku na pokład "Piasta", gdzie udzielano im wymaganej pomocy medycznej, poddawano rekompresji, a następnie stopniowej dekompresji.
Dalsze postępowanie ratownicze odbywało się już na lądzie, co mogliśmy obserwować gdy "Wodnik" zawinął na powrót do portu. Poszkodowanych z pokładu "Piasta" odbierały załogi ambulansów sanitarnych Marynarki Wojennej i cywilnych, współuczestniczących w akcji ratowniczej karetek pogotowia ratunkowego. Ewakuowano ich do punktu medycznego zorganizowanego na terenie Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni Oksywiu i do Krajowego Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej w Gdyni Redłowie. Także w tej fazie ćwiczenia - fazie lądowej, obok lekarzy i ratowników MW uczestniczyli słuchacze wydziału ratownictwa szkoły z Gdyni. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o doskonałej, nawiązanej przed kilku laty z tą szkołą współpracy 3 FO w zakresie szkolenia sanitarnego marynarzy, owocującej zdobywaniem i doskonaleniem przez nich umiejętności ratowniczych i dającej przyszłym ratownikom możliwość uczestniczenia w akcjach bliskich rzeczywistym zdarzeniom. Zadowolenie ze współpracy wyrażali zarówno kmdr por. lek. Andrzej Grabowski jak i dyrektor wyżej wymienionego zespołu szkół pani mgr Elżbieta Wróblewska.
Czy ćwiczenie SMER/MEDEX 2006, którego celem było zgrywanie systemów ratowniczych flotylli w udzielaniu pomocy załodze uszkodzonego okrętu podwodnego spełniło oczekiwania ocenią organizatorzy, z pewnością jednak przyczyniło się do podniesienia na jeszcze wyższy poziom fachowych umiejętności 16 lekarzy wojskowych z 3 FO i 30 ratowników, w tym 4 wojskowych.

tekst i foto:
Zbigniew UŁANOWSKI

"Skalpel" 2006/04 (lipiec-sierpień) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020