Strona główna OIL

   


 
Szpalta Prezesa

Szanowne Koleżanki i Koledzy!

Piszę te słowa siedząc za biurkiem, na którym leży olbrzymia ilość korespondencji, pism i różnorakich dokumentów do zaopiniowania. Wśród nich spoczywają także wnioski i prośby kolegów lekarzy. Chyba nikogo z czytających nie zdziwi fakt, że w tej masie korespondencji znajdują się dokumenty, za którymi kryją się konkretne sprawy zawodowe i osobiste.
Oto jeden z młodych lekarzy wnioskuje o przeniesienie służbowe do miejsca X, bowiem jego sytuacja związana z prowadzeniem specjalizacji uległa dramatycznemu pogorszeniu, drugi zaś kolega o prosi o podanie argumentów, które mogłyby przekonać dowódcę jego jednostki do zwrotu lekarzowi kosztów poniesionych w ramach samokształcenia. Jeszcze inny przedstawia tragiczną sytuację kadrową w swojej jednostce i prosi o uzupełnienie wakatów lub udzielenie czasowego wsparcia, bowiem nie może udać się na urlop wypoczynkowy.
Takich wniosków i próśb jest wiele, więc przekopując się przez sterty papieru cały zespół Szefostwa Służby Zdrowia Sił Powietrznych odpisuje, tłumaczy i pomaga jak to tylko jest możliwe rozwiązywać problemy. Spraw jest zresztą coraz więcej i coraz trudniej jest udzielać pomocy kolegom w jednostkach. Skomplikowane procedury prawne, ogrom instrukcji, rozporządzeń, zarówno resortu Obrony Narodowej jak i Ministerstwa Zdrowia, nie ułatwia tego zadania.
Patrząc na obecną sytuację lekarza w jednostce wojskowej widać z jakimi głównie problemami boryka się wojskowa służba zdrowia. Otóż dla każdego młodego lekarza obejmującego stanowisko w jednostce sprawą pierwszoplanową staje się rozpoczęcie i prowadzenie specjalizacji medycznej, co na obecnym etapie zaczyna graniczyć z cudem (nie tylko finansowym). Programy specjalizacji, a zwłaszcza tryb specjalizowania się lekarzy, nie uwzględniają specyfiki pracy lekarza w jednostce. Odbywanie specjalizacji, wyjazdy na kursy i szkolenia wymagają obok osobistego zaangażowania - zgody przełożonych, a o nią nie jest łatwo. Coraz częściej słychać skargi młodych kolegów na problemy z uzyskaniem refundacji za szkolenia i kursy. Kłopoty z doskonaleniem zawodowym są obecnie stawiane jako podstawowy powód rozważania zamiaru opuszczenia szeregów wojska. Skromne budżety jednostek uniemożliwiają właściwe wsparcie szkolenia lekarzy, zaś obowiązek doskonalenia zawodowego nie znalazł właściwego odzwierciedlenia w Karcie Opisu Stanowiska, gdzie nie można znaleźć słowa o konieczności posiadania jakiejkolwiek specjalizacji medycznej, ale jest za to kurs na kolejny stopień oficerski, który pozwoli objąć wyższe stanowisko po koledze, który właśnie z wypowiedział stosunek służby (tu należy dodać, że liczba kolegów odchodzących wcale nie maleje).
Jakby tego nie było dosyć, to w ostatnich latach zmieniał się jeszcze status lekarza w jednostce. W obecnym systemie nie bardzo wiadomo czy to jest jeszcze lekarz wojskowy, czy też lekarz w mundurze na kontrakcie Narodowego Funduszu Zdrowia. Dziś najistotniejszą sprawą dla dowódcy jednostki wojskowej jest pełne zabezpieczenie medyczne strzelań, lotów, poligonów, zajęć sportowych, a w służbie zdrowia jednostki ma panować ład porządek, wzorowa gospodarka magazynowa, zapasy wojenne utrzymywane na wysokim poziomie - po to, aby wszystkie kontrole które nawiedzą jednostkę wystawiały same pozytywne oceny.
Oczywiście ważne jest też zapewnienie opieki zdrowotnej żołnierzom, która obecnie nie może być inaczej realizowana jak poprzez zawarcie kontraktu z NFZ. Zasady zaś kontraktowania świadczeń przez NFZ z jednostkami wojskowymi w niczym nie odbiegają od zasad przyjętych dla cywilnych przychodni. Nie ma taryfy ulgowej dla ambulatorium wojskowego ( począwszy od wymogów sanitarnych a skończywszy na zakresie świadczeń i godzinach funkcjonowania). Dodajmy tu jeszcze wcale nie mały pakiet zajęć dla lekarza związany z działaniem w ramach wojskowej służby medycyny pracy, osłony sanitarno-epidemiologicznej i sprawozdawczości. Wydaje się, że tam gdzie jest pełna obsada lekarska nie powinno być problemów z właściwym podzieleniem wszystkich obowiązków i ich wykonywaniem, ale jak to pogodzić w jednostce z jednoetatowa obsadą lekarską? Co robić w sytuacji gdy nie ma pełnej obsady lekarzy, a ci którzy są, przygniecieni masą obowiązków, brakiem perspektyw na kontynuację specjalizacji, uciekają na zwolnienie lekarskie lub w szybkim czasie odchodzą do cywila?
Wizja kilometrowych kolejek lekarzy cywilnych proszących o zatrudnienie w wojsku pozostaje nadal w sferze marzeń niepoprawnych optymistów. Znamy doskonale nasze otoczenie, pracujemy często z kolegami w cywilnych przychodniach czy szpitalach, widzimy i wiemy, że coraz więcej lekarzy cywilnych wybiera bramy Unii Europejskiej a nie bramy jednostki wojskowej. Nie możemy więc liczyć na istotną poprawę sytuacji kadrowej i powinniśmy starać się utrzymać w służbie jak największą liczbę lekarzy. Coraz dobitniej domagamy się poszanowania korpusu medycznego i podniesienia statusu lekarza jednostki. Walczymy o odpowiednie stopnie oficerskie i dodatki finansowe dla wszystkich lekarzy w mundurach (a szczególnie dla tych, którzy mimo pozbawienia możliwości awansu wojskowego dalej pracują w jednostkach liniowych), jednakże nasze wysiłki ciągle napotykają opory i nie przynoszą oczekiwanych skutków.
Zwracając uwagę koleżanek i kolegów na problemy lekarzy w jednostkach wojskowych pragnę wskazać, że na drodze do poprawy sytuacji całego sytemu wojskowej służby zdrowia najpierw należy uporządkować funkcjonowanie służby zdrowia w jej podstawowych ogniwach. Na koniec przypomnę, że XXI Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Lekarzy Wojskowej Izby Lekarskiej przyjął szereg postulatów, a w śród nich i te, które w istotny sposób dotyczą lekarzy w jednostkach wojskowych. Mam nadzieję, że mimo wszelkich przeciwności jakie stają nam drodze, uda się zrealizować choć część z nich.

ppłk lek. Piotr DZIĘGIELEWSKI
wiceprzewodniczący RL WIL

"Skalpel" 2006/04 (lipiec-sierpień) - pismo Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Wydawca: Wojskowa Izba Lekarska w Warszawie.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020