Strona główna OIL
Strona główna PULS-u

   



Epitafium
Bogolub Sotirow (1927-2010)

Z wielkim bólem i smutkiem zawiadamiamy, że 5 grudnia 2010 r. zmarł nasz Ukochany Mąż i Ojciec Bogolub Sotirow.
Lekarz ortopeda, profesor habilitowany medycyny. Przeżył 83 lata.
***
Z krwi Bułgar, urodzony w 1927 r. w Jugosławii, na terenie obecnej Serbii, gdzie spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Tam też, w Belgradzie, rozpoczął studia medyczne w Wojskowej Akademii Medycznej. Ukończył je, ze względów rodzinnych, w Sofii, stolicy Bułgarii. Do Polski po raz pierwszy przyjechał jako turysta, mając 30 lat, już jako lekarz, po ukończeniu dwuletniego stażu podyplomowego w Warnie i Bałcziku (Bułgaria). Polska urzekła Go na tyle, że zdecydował o jej wyborze na swoją drugą ojczyznę. Zamieszkał tu w 1957 r., a już w latach 60. otrzymał polskie obywatelstwo.
Medycyna była Jego wielką miłością. Pracę lekarza traktował jak wielką życiową misję oraz pasję. W szczególny sposób umiłował ortopedię i ściśle z nią związaną rehabilitację, które stały się Jego specjalizacją. Pokonując trudności związane z poznawaniem i opanowaniem języka polskiego, solidnie pracując całymi dniami, osiągnął w naszym kraju, w dość krótkim czasie, wiele zawodowych sukcesów. Uzyskał kolejno dwa stopnie specjalizacji - z ortopedii oraz rehabilitacji. Miał szczęście trafić pod opiekę najznakomitszych w Polsce ortopedów i nauczycieli w tej dziedzinie, profesorów: Grucy, Garlickiego, Degi, Weissa oraz Seyfrieda. Po kilku latach pracy w Polsce objął etat w Klinice Ortopedycznej AM w Warszawie, pod kierownictwem kolejno profesorów Adama Grucy oraz Mariana Garlickiego, gdzie m.in. uzyskał tytuł doktora nauk medycznych, a także prowadził zajęcia ze studentami. W tym samym czasie pracował przez kilka lat w sanatorium ortopedyczno-rehabilitacyjnym i neurologicznym dla dzieci w Zagórzu, gdzie leczył m.in. dzieci z chorobą Heinego-Medina. Następnie, po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego, rozpoczął pracę na samodzielnym stanowisku dyrektora naczelnego Szpitala Chirurgii Ortopedyczno-Urazowej w Otwocku, który zorganizował na bazie istniejącego tam wcześniej sanatorium. Pełniąc tę funkcję przez trzy lata, prowadził jednocześnie oddział ortopedyczny dla dzieci i młodzieży. Po rezygnacji ze stanowiska dyrektora szpitala prowadził kolejno jako ordynator, a następnie kierownik kliniki, różne oddziały, najczęściej i najchętniej zajmując się leczeniem ortopedycznym dzieci. W tym czasie uzyskał tytuł profesora habilitowanego medycyny. W Otwocku, z którym rozstał się w 2005 r. (w wieku lat 78), pracował ponad 30 lat.
W okresie pracy w szpitalu w Otwocku popołudniami przyjmował pacjentów kolejno w Lecznicy Rządowej przy ul. Hożej i w Lecznicy Profesorsko-Ordynatorskiej "Alfa" na ul. Ordynackiej w Warszawie, przez kilka lat był wykładowcą anatomii na Politechnice Radomskiej w Katedrze Wzornictwa, Technologii Obuwia i Odzieży. Ogromne zaangażowanie w pracę i ilość poświęcanego jej czasu opóźniły Jego decyzję o założeniu własnej rodziny. Tymczasem decyzja o życiu na obczyźnie i odcięcie od rodziny i bliskich powodowały, że musiał liczyć wyłącznie na siebie. Sytuacja zmieniła się, gdy poznał swoją przyszłą żonę - studentkę Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej, uczestniczkę jego zajęć, obecnie lekarza okulistę Bogumiłę Piedos. Ślub wzięli w 1973 r. Od tej pory poświęcił się, poza pracą, swojej drugiej pasji - rodzinie, żonie i jedynej, ukochanej córce Nadii.
Był wierny i oddany rodzinie do swych ostatnich chwil.
Z żoną przeżył zgodnie i w miłości 37 lat. Był dobrym człowiekiem, pogodnym i dynamicznym, a jednocześnie nieśmiałym, cichym i pokornym. Lubił pomagać ludziom. Perfekcjonista w każdym działaniu, jakiego się podejmował. Swoją pracę wykonywał z niebywałą pasją i oddaniem, a przy tym z ogromnym profesjonalizmem. Sam wykształcił wielu doskonałych lekarzy ortopedów, swoich uczniów i następców.
Kochał muzykę i śpiew. Sam pięknie śpiewał, miał czysty baryton. Uwielbiał historię, znał świetnie nie tylko losy kraju swojego pochodzenia, ale również historię Polski. Szczególnie pasjonowała go II wojna światowa. Lubił po-dróże. Z żoną i córką zwiedził wiele krajów Europy.
***
Żegnaj Kochany Bogolubie i Kochany Tatku. Krótka, lecz bezlitosna choroba zabrała nam Ciebie. Pozostaniesz w naszych sercach na zawsze.

Bogumiła Piedos-Sotirow, Nadia Sotirow


Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: puls@warszawa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2011-06-03