Strona główna OIL
Strona główna PULS-u

   



Epitafium

Dr Stanisław
GŁOŚNICKI
(1932-2008)

18 września 2008 r. na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie pożegnaliśmy naszego Kolegę - lekarza chirurga, dr. Stanisława Głośnickiego. Żegnała Go najbliższa rodzina, koledzy szkolni, grono przyjaciół oraz grupa lekarzy i pielęgniarek z Oddziału Chirurgii Ogólnej Szpitala Czerniakowskiego, w którym przepracował prawie całe swoje życie zawodowe.

Ze wspomnień jego sióstr, Barbary i Krystyny, wyłania się obraz człowieka skromnego, wrażliwego, pracowitego, lekarza z wyboru i powołania - takiego, jakiego znaliśmy również my. Wspomnienia dopełniają rodzinne zdjęcia: Staś - w mundurku szkolnym, z grzywką, z legitymacji szkolnej, Staszek - harcerz i powstaniec, Stanisław - maturzysta,
a później - absolwent Akademii Medycznej w Warszawie.

Stanisław Głośnicki urodził się 17 kwietnia 1932 r. w Warszawie. Był żołnierzem AK (pseudonim "Ryś") ze zgrupowania "Żywiciel". Jako 12-letni chłopiec uczestniczył w Powstaniu Warszawskim - był łącznikiem Szarych Szeregów przy punkcie sanitarnym nr 105 na Żoliborzu. Za swoją działalność konspiracyjną został odznaczony Krzyżem Powstania Warszawskiego, Krzyżem Armii Krajowej i uhonorowany Odznaką AK "Akcja Burza".
Dyplom lekarza uzyskał na Wydziale Lekarskim AM w Warszawie w 1957 r. W 1962 r. uzyskał I stopień specjalizacji. W tym roku też poślubił Barbarę Orzechowską, lekarza okulistę. W 1967 r. otrzymał II stopień specjalizacji w dziedzinie chirurgii ogólnej.
Na Oddziale Chirurgicznym Szpitala Czerniakowskiego przy ul. Stępińskiej pracował od 1961 r. do 2000 r., do przejścia na emeryturę (z przerwą, w latach 1976-1981, na pracę
w Szpitalu Uniwersyteckim w Banghazi w Libii). Jego nauczycielami byli m.in.: doc. Józef Miller, prof. Zbigniew Przetakiewicz, prof. Jerzy Polański.
Dr Głośnicki pracował jako lekarz chirurg; przez 20 lat jako zastępca ordynatora Oddziału Chirurgii Ogólnej i II Kliniki Chirurgii Ogólnej AM. Był nauczycielem studentów i młodzieży lekarskiej.
Ceniony, lubiany przez pacjentów i kolegów. Za swoją pracę zawodową odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Szpital traktował jako swój drugi dom. Był otwarty i oddany swoim chorym. Sam, niestety, przegrał z nieuleczalną chorobą, którą znosił z wyjątkową cierpliwością.

Dr Głośnicki odszedł zbyt wcześnie! Zmarł 9 września 2008 r. Został pochowany na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie w kwaterze C 19-5-1 - tam zawsze możemy zapalić Mu lampkę, w dowód naszej pamięci i wdzięczności.

Wspomnieniem tym chciałabym, wraz ze współpracownikami ze Szpitala Czernikowskiego, oddać hołd naszemu Koledze - za to, że służył nam radą, pomocą, niejednokrotnie ratował nas w trudnych sytuacjach. Ja osobiście zawsze będę wspominać dr. Stanisława Głośnickiego jako jednego z moich dwóch najważniejszych nauczycieli chirurgii.

Halina Makowska


Dr Robert
JURECZKO
(1960-2008)

29 sierpnia 2008 r. odszedł od nas nagle dr Robert Jureczko - wybitny lekarz, specjalista medycyny ratunkowej oraz anestezjologii i intensywnej terapii, nauczyciel akademicki i kierownik specjalizacji wielu lekarzy, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, Centrum Leczenia Obrażeń - wspaniały człowiek i kolega.
Urodził się 31 października 1960 r. w Warszawie. W 1979 r. rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim warszawskiej Akademii Medycznej. Dyplom lekarza otrzymał w 1985 r.
Pierwszą pracę, trwająca 9 lat, podjął w Szpitalu w Ciechanowie. Tu, po odbyciu stażu, zdecydował się na rozpoczęcie specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii. Dr Wojciech Obojski, ordynator oddziału i kierownik specjalizacji Roberta, ocenił Go jako bardzo odpowiedzialnego lekarza, szybko przyswajającego wiedzę anestezjologiczną i zdobywającego umiejętności praktyczne. Dał się poznać jako bardzo utalentowany wykonawca procedur zabiegowych. Swoją wiedzę w tym zakresie już w niedalekiej przyszłości miał przekazywać młodszym kolegom.
Dwie ważne cechy Roberta to wrodzone zdolności dydaktyczne, poparte umiejętnością nawiązywania właściwych relacji koleżeńskich, przydatnych do skutecznego przekazywania wiedzy; oraz niezwykła lojalność - zarówno w stosunku do przełożonych, jak i rówieśników oraz młodszych kolegów.
W 1992 r. Robert zdał z wynikiem bardzo dobrym egzamin, uzyskując specjalizację z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii. Swoją pasją zawodową dzielił się m.in. z siostrą Lidką, która w ślad za bratem wybrała anestezjologię.
W 1993 r. Robert przenosi się do Warszawy - obejmuje asystenturę w Klinice Anestezjologii Centrum Szkolenia Podyplomowego, kierowanej przez prof. Jacka Jastrzębskiego. Tu oraz w Szpitalu Bródnowskim pracuje kolejnych 5 lat, podnosząc swoje kwalifikacje. Dr Małgorzata Złotorowicz, zastępca kierownika Kliniki i wychowawca wielu pokoleń anestezjologicznych, wyraża się o Robercie
w samych superlatywach. Powtarzają się podobne opinie, jak poprzednio: koleżeński, sumienny, lojalny, bezpośredni, błyskotliwy, dowcipny i lubiany przez wszystkich. Nawet przez zabiegowców, co nie jest powszechnym zjawiskiem w tej specjalności. A Robert był przez nich szczególnie ceniony i często proszony o udział w skomplikowanych operacjach o wysokim stopniu ryzyka. Był przy tym obdarzony wyjątkową umiejętnością przekazywania wiedzy młodszym kolegom.
Robert jest ambitny, nie oszczędza się, zawsze należał do rekordzistów pod względem liczby pełnionych dyżurów.
W czasie dyżuru w 1994 r., podczas jednej z sytuacji stresowych, w które obfituje ta specjalność, dosięga go pierwszy atak serca. Jednakże Robert nie znajduje czasu na rehabilitację, szybko wraca do niezwykle intensywnego rytmu życia zawodowego.
Jego pasje zawodowe to nie tylko anestezjologia i intensywna terapia, lecz również ratownictwo medyczne. Nie potrafiłbym określić, którą z tych specjalności stawiał na pierwszym miejscu. Z ratownictwem zetknął się jeszcze podczas studiów medycznych. W pogotowiu ratunkowym pracował początkowo w charakterze sanitariusza, a następnie lekarza wyjazdowego oraz koordynatora działalności zespołów "R".
Obejmując w 2001 r. kierownictwo nowo utworzonego w Akademii Medycznej w Warszawie Zakładu Medycyny Ratunkowej, zwróciłem się do dr. Jureczki z propozycją współpracy w przygotowaniu modelu nauczania i organizacji struktury jednostki. Robert natychmiast wyraził zgodę i energicznie rzucił się w wir zajęć dydaktycznych. Samorzutnie zorganizował dwa studenckie koła naukowe - jedno przy Wydziale Lekarskim, drugie przy Wydziale Nauki o Zdrowiu, kierunek: ratownictwo medyczne. Oba koła pod jego przewodnictwem wykazywały dużą aktywność: organizowały szkolenia w zakresie podstawowych czynności ratujących życie, pokazy ratownictwa, uczestniczyły w konferencjach naukowych. Przez
5 lat Robert organizował letnie obozy naukowe dla obu kół w Kołobrzegu i Nowym Sączu. Studenci zdobyli pierwsze miejsce na ogólnopolskiej konferencji naukowej we Wrocławiu, a ZMR uzyskał Nagrodę JM Rektora za osiągnięcia dydaktyczne. Wszystko to przy olbrzymim udziale Roberta.
Jednocześnie dr Jureczko położył wielkie zasługi w organizacji specjalizacji lekarskiej w nowej dziedzinie: medycynie ratunkowej. Miał swój udział w uzyskaniu specjalizacji blisko 30 lekarzy województwa mazowieckiego.
Nie można również nie wspomnieć o działalności społecznikowskiej dla warszawskiego środowiska lekarskiego. Robert był aktywnym członkiem Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej.
Oprócz sukcesów w dydaktyce akademickiej i podyplomowej Robert szczycił się również osiągnięciami klinicznymi. Był autorem interesujących prac naukowych i podręczników medycyny ratunkowej. Interesowały Go nowości techniczne mogące mieć zastosowanie w tej dziedzinie. Od 3 lat jako jeden z pierwszych klinicystów tej specjalności zaczął stosować technikę ultrasonograficzną w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Nagła i niespodziewana śmierć wyrwała Go z naszego szeregu. Nie tylko poczyniła niemożliwą do uzupełnienia wyrwę, ale również uniemożliwiła obronę będącej na ukończeniu pracy doktorskiej.

Robercie! Ratowałeś ludzkie życie w setkach sytuacji - Twojego uratować się nie dało...


Andrzej Zawadzki

Prof.
Szczęsny Leszek
ZGLICZYŃSKI
(1914-2008)

Kiedy kilka lat temu poprosiłem Profesora Zgliczyńskiego, aby był łaskaw udostępnić mi swój życiorys, z myślą, że sięgnę do niego, pisząc jubileuszowy artykuł z okazji zbliżającej się okrągłej rocznicy Jego urodzin, nie przypuszczałem, że wykorzystam go w związku ze smutnym wydarzeniem, jakim jest dla nas Jego śmierć.
Szczęsny Leszek Zgliczyński urodził się 20 listopada 1914 r. w Lublinie. Studia odbywał na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie w latach 1932-1938. W tym czasie został przyjęty do konwentu "POLONIA" - korporacji założonej w 1828 r. w Dorpacie, gdzie skupiało się środowisko polskie. W 1932 r. od maja do września pracował jako asystent lekarza zdrojowego w Druskiennikach. Dyplom lekarza uzyskał w 1938 r.
Jako młody lekarz został przez "BRATNIAK" wysłany na dwumiesięczną praktykę do jednego ze szpitali w Budapeszcie. Trzeba było jednak wracać do Warszawy, żeby rozpocząć obowiązkową służbę wojskową w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego Oficerów Rezerwy.
Wybuch II wojny światowej pokrzyżował wszystkie plany. Szczęsny Leszek Zgliczyński wrócił do Lublina, gdzie byli już Niemcy. Odbył obowiązkową praktykę lekarską i osiedlił się w osadzie Głusk k. Lublina, gdzie prowadził prywatną praktykę lekarską jako lekarz ogólny. W sierpniu 1944 r. został wcielony do WP i z II Armią dotarł do Warszawy. Służbę wojskową, w stopniu porucznika, zakończył w maju 1946 r.
Dzięki poparciu prof. Witolda Zawadowskiego otrzymał etat asystenta w Zakładzie Radiologii Lekarskiej na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego (od 1950 r. Akademii Medycznej). Od tego czasu rozpoczęła się kariera naukowa Profesora. I tak w latach 1947-1948 jako stypendysta WHO odbywał staż w USA w Zakładzie Radiologii Columbia University - New York, University Illinois - Chicago i Mayo Clinic - Rochester Minnesota. Wrócił z dużym bagażem wiedzy i doświadczenia.
Doktorat uzyskał w 1948 r., a stopień docenta - w 1954 r. W 1962 r. (kiedy prof. Zawadowski przeszedł na emeryturę) powierzono Mu kierownictwo Zakładu Radiologii AM. W 1964 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego. Równocześnie został powołany na stanowisko prodziekana Wydziału Lekarskiego.
Jako kierownik zakładu prof. Zgliczyński był bardzo wymagający - zarówno w stosunku do siebie, jak i asystentów. Skrupulatny, pedantyczny, punktualny aż do przesady. Miał poczucie humoru, co pomimo surowego wyglądu dawało ciepło we wzajemnych kontaktach.
Największymi zaletami Profesora były: pracowitość, logiczność i konkretność oraz niesłychany talent dydaktyczny. Dydaktyka, praca naukowa, nauczanie studentów i lekarzy były Jego idée fixe. Przywiązywał niesłychaną wagę do pracy ze studentami. Był dla nich zawsze otwarty, dobry i wyrozumiały. Do asystentów mówił: "Koledzy, my jesteśmy dla studentów, a nie oni dla nas".
Przyjaźnił się z prof. Janem Nielubowiczem i prof. Tadeuszem Orłowskim. Przyjaźń ta zaowocowała wspaniałą współpracą pomiędzy Zakładem Radiologii a I Kliniką Chirurgiczną oraz I Kliniką Chorób Wewnętrznych. Ci "Trzej Muszkieterowie" położyli nieocenione zasługi dla nauki lekarskiej w Polsce. Dziesięciolecie 1965-1975 było okresem dynamicznego rozwoju radiologii. Każde zdjęcie rtg. jak "stop klatka" pokazywało całą historię choroby pacjenta - sztuka polegała na tym, aby je prawidłowo ocenić. Pomagały w tym tzw. kominki, czyli wspólne omawianie choroby pacjenta przez radiologa i klinicystę.
Prof. Zgliczyński był promotorem 21 przewodów doktorskich i opiekunem 8 habilitacji, 6 habilitantów jest profesorami, 142 radiologów uzyskało I lub II stopień specjalizacji.
W latach 1966-1980 prof. Szczęsny Leszek Zgliczyński piastował funkcję przewodniczącego Komisji Radiologii i Komitetu Patofizjologii Klinicznej PAN-u. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych był ekspertem WHO do spraw związanych ze szkoleniem podyplomowym. Członek Rady Naukowej przy ministrze zdrowia oraz przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego i konsultant krajowy (1970-1974).
W 1972 r. został mianowany przez ministra zdrowia rektorem AM w Warszawie. Funkcję tę pełnił przez 7 lat. Jako rektor powołał II Wydział Lekarski AM oraz położył podwaliny pod budowę Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha.
Profesor był uhonorowany wieloma państwowymi odznaczeniami, m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Nie tylko nauka determinowała zachowania Profesora. Był też osobą niezwykle towarzyską. Pamiętam urlop Profesora, który spędził nad Wigrami w Gawrych Rudzie
w 1969 r. Były łodzie, spacery, wieczorne ogniska - i lwowskie piosenki, które Profesor śpiewał razem z Leszkiem Kołakowskim (świeżo relegowanym, po wypadkach marcowych, z UW). Akompaniament zapewniał niezapomniany Władysław Królikiewicz, malarz i artysta kabaretu "Szpak".
10 lat temu, rozpocząłem pracę w Spółdzielni Radiologów przy ul. Waryńskiego. Tam zastałem, będącego już na emeryturze, prof. Zgliczyńskiego. Byłem Jego zmiennikiem.
W spółdzielni tej, w lekarskim pokoju opisowym, wisi na ścianie zdjęcie Profesora z następującą dedykacją: Koledze i przyjacielowi Jerzemu Borowiczowi na pamiątkę współpracy w Zakładzie na Chałubińskiego - Leszek Zgliczyński. Warszawa, marzec 2000 r. Nie muszę mówić, że teraz dedykacja ta jest dla mnie jeszcze cenniejsza.
Profesor Szczęsny Leszek Zgliczyński zmarł nad ranem
2 października 2008 r. na zapalenie płuc i cukrzycę, na którą cierpiał w ostatnich latach życia.
Osierocił jedynego syna Macieja i cały radiologiczny świat lekarski.
Jerzy Borowicz


Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: puls@warszawa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2008-11-17