Strona główna OIL
Strona główna PULS-u

   



Tego przegapić nie można!

Setne urodziny naszego honorowego delegata i współzałożyciela izb lekarskich

5 maja, w poniedziałek, wyruszyłem, jak zwykle, do pracy. Przede mną szedł starszy pan. Dotarłem do skrzyżowania i zrównałem się z nim. Starszym panem okazał się guru polskiej urologii - Profesor Stefan WESOŁOWSKI.
- Panie profesorze, jak miło pana spotkać - rzekłem.
- Kolego - odparł Profesor - mnie także miło.
- Panie profesorze, a jak pańskie zdrowie? - zapytałem.
I tutaj Profesor zaczął wywijać hołubce, demonstrując swoją żywotność.
- Kolego, czy pan wie, że ja 16 sierpnia kończę 100 lat! Nikt by w to nie uwierzył, ale to prawda.

Profesor Stefan Wesołowski jest chodzącą historią medycyny. Prawdziwym rodzynkiem w nieco spleśniałym cieście, jakim jest obecnie polska medycyna. Twórcą najlepszej kliniki urologicznej w Polsce. Jego życiorysem można by było obdzielić kilku profesorów.
Jest naszym, młodszych lekarzy i uczniów, obowiązkiem godnie uczcić tę rocznicę. Apeluję do władz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, do pani minister Kopacz oraz do NRL o godne uczczenie 100. rocznicy urodzin Profesora. Za swoje długie, pracowite życie i za zasługi dla urologii prof. Stefan Wesołowski powinien być godnie uhonorowany.
Tej rocznicy przegapić nie można!

Jerzy BOROWICZ




Lekarze-literaci

W 2003 r. Towarzystwo Urologiczne
wydało "Wspomnienia" prof. Stefana Wesołowskiego.


Autora poznałam jeszcze przed wojną. W czasie okupacji spotykaliśmy się w gościnnym domu naszych wspólnych kuzynek. Ponieważ poza medycyną drugą pasją Stefana Wesołowskiego był teatr i muzyka, razem z moim ojcem muzykowali i bawili zebranych gości.

Kto znał przedwojenną Warszawę, przeżył okupację i piekło powstania, dla tego "Wspomnienia" będą sentymentalnym powrotem do dawnych lat. Poczytuję sobie za zaszczyt, że Profesor zachował mnie w swej łaskawej pamięci, a w podarowanej książce wpisał serdeczną dedykację.

"Zastanawiająca i owocna jest współzależność zawodu lekarskiego i zainteresowań oraz uzależnień literackich" - to słowa Jerzego Pomianowskiego, pisarza i wykładowcy literatury na uniwersytetach włoskich.

Czytając wspaniałe powieści z XX wieku, często nie zdajemy sobie sprawy, że ich autorami byli lekarze. Któż z nas nie zachwycał się "Cytadelą" czy "Kluczami królestwa" szkockiego pisarza Cronina? Wzruszaliśmy się najbardziej znaną powieścią Maughama "W niewoli uczuć". We wszystkich krajach Europy znany jest rosyjski pisarz, dramaturg i eseista Antoni Czechow. Jego sztuki "Wiśniowy sad" i "Wujaszek Wania" od lat grane są na deskach teatrów z niezmiennym powodzeniem. Zastanawiałam się, jak ten człowiek, od młodych lat zmagający się z gruźlicą, znalazł czas na pracę zawodową
i twórczość literacką. Inny znany pisarz, Michaił Bułhakow, autor biografii Puszkina i Moliera, znany głównie jako autor "Mistrza i Małgorzaty", to również lekarz.

Znów posłużę się wypowiedzią Pomianowskiego: "Istnieje pewna szczególna mentalność lekarska (...) studia, praktyka
i lektury mają za przedmiot wyłącznie człowieka". Dlatego książki pisane przez lekarzy mają charakter głęboko ludzki, są oparte na własnych obserwacjach i doświadczeniach.

Naszą rodzimą literaturę reprezentuje tu, nazwany przez mu współczesnych "tytanem pracy", lekarz, społecznik, pisarz
i tłumacz - Tadeusz Boy-Żeleński. Jego książki, jak choćby "Brązownicy", "Znaszli ten kraj?", "Piekło kobiet" czy "Flirt
z Melpomeną", mimo upływu lat wciąż są cytowane i nic nie straciły ze swej aktualności. A tylu przekładów wielkich klasyków francuskich na język polski, co on, nie dokonał żaden pisarz.

Niedawno zmarły Stanisław Lem tworzył literaturę fantastyczno-futorologiczną. Nie gustuję w tego rodzaju pisarstwie, natomiast interesują mnie wielkie autobiografie. Do takich należą: "Historia jednego życia" Ludwika Hirszfelda, opowieści podróżnicze Wacława Karabiewicza czy pamiętniki Juliana Aleksandrowicza. Pisali sławni ortopedzi. Adam Gruca, Wiktor Dega i Marian Garlicki. W "Pulsie" możemy się zapoznać z życiorysami wielu wspaniałych lekarzy, pisanymi przez red. Ewę Dobrowolską.
Anna BIEŻAŃSKA


Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: puls@warszawa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2008-06-10