![]() |
W maju br. przewodniczący ORL w imieniu warszawskiej Izby złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku z zabraniem przez CBA ze szpitala MSWiA kilku tysięcy historii chorób. Gdy prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, Izba złożyła zażalenie. Zażalenie jest zasadne - stwierdził 25 października br. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa i uchylił postanowienie prokuratury.Wg informacji, które uzyskała Izba, dokumentacja została zabrana przez funkcjonariuszy CBA niezgodnie z przepisami (m.in. nie podano uzasadnienia tej czynności ani nie sporządzono wykazu i kopii). Dokumentacja była też wykorzystywana w trakcie przesłuchań pacjentów szpitala przez policję. Wszystko to działo się po spektakularnym zatrzymaniu dr. Mirosława G. Sygnatury akt sugerowały, że działania te pozostają w związku. Jednak jak powiedział sędzia Igor Tuleya, uzasadniając decyzję Sądu: Z akt sprawy nie wynika, jaki jest związek pomiędzy osobą Mirosława G. a dokumentacją lekarską zabraną z terenu całego szpitala. Szpital pozostał bez dokumentacji medycznej ponad 6 tys. pacjentów. Jeżeli zważy się troskę ustawodawcy o zabezpieczenie dokumentacji medycznej i ochronę tajemnicy lekarskiej, można wysnuć logiczny wniosek, że pozbawienie szpitala dokumentacji medycznej mogło narazić pacjentów na szkodę - podkreślił Sąd. Podzielił też pogląd Izby o licznych uchybieniach formalnych w postępowaniu. Sędzia podkreślił, że argumentacja prokuratury - iż niedochowanie procedury nie stanowi przestępstwa, a funkcjonariusze CBA "mogli tak czynić, mimo że złamali przepisy" (w imię wyższych racji, tzn. dla skuteczności śledztwa) - jest nie do przyjęcia. Zdaniem pełnomocnika Izby mec. Czesława Jaworskiego, taki precedens - akceptacja bez całkowitego i obiektywnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności - może stanowić uzasadnienie podejmowania podobnych "akcji" w przyszłości. Ewa Gwiazdowicz |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2004
Redaktor:
puls@warszawa.oil.org.pl
Data utworzenia: 2007-11-08