Strona główna OIL
Strona główna PULS-u

   



Z radomskiej delegatury

Kolumnę redaguje
Mirosław Wąsik


Bez poborów za strajk

Nie będzie wynagrodzeń dla lekarzy uczestniczących w akcji strajkowej w dwóch największych lecznicach w regionie radomskim: Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym i Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

Kierownictwo placówek zdecydowało, że pobory za lipiec otrzymają tylko medycy, którzy mimo protestu wykonują swoją pracę.
Decyzja dyrekcji obu placówek oznacza zaostrzenie stanowiska, gdyż pieniądze za maj i czerwiec zostały wypłacone wszystkim - również lekarzom od 21 maja biorącym udział w akcji protestacyjnej. Według p.o. dyrektora WSzS Luizy Staszewskiej, pensje wypłacono dotychczas dzięki wykonaniu kontraktu, natomiast brak dokumentacji uniemożliwił rozliczenie usług wykonanych (mimo strajku) w lipcu. - Sytuację może zmienić tylko przekazanie przez lekarzy dokumentacji medycznej. W przeciwnym wypadku nie będziemy mogli rozliczyć się z NFZ - podkreśla L. Staszewska.
Podobna sytuacja jest w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym. Dyrektor placówki Andrzej Pawluczyk przekonuje, że brak pensji dla strajkujących lekarzy nie wynika ze złej woli kierownictwa szpitala, lecz jest konsekwencją nieotrzymania dokumentacji i wstrzymania środków
z NFZ. Sytuację w szpitalu dodatkowo komplikują zastrzeżenia komitetu strajkowego wobec dyrekcji, a zwłaszcza wobec z-cy dyr. ds. medycznych dr. Tadeusza Kalbarczyka. Według komitetu strajkowego, kierownictwo placówki nie dostrzega powagi sytuacji i szkodzi szpitalowi, a wypowiedzi dr. Kalbarczyka na temat postawy członków komitetu obrażają lekarzy biorących udział w strajku.

Zastępca dyrektora ds. medycznych RSzS Tadeusz Kalbarczyk o przebiegu akcji protestacyjnej lekarzy:

Postulaty komitetu strajkowego lekarzy w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym spotkały się ze zrozumieniem dyrekcji placówki. Pierwsze rozmowy i ustalenia zakładały, że w przy- padku istotnego pogorszenia sytuacji szpitala w wyniku strajku będzie możliwa korekta zasad protestu. Rozmowom towarzyszyło wspólne oczekiwanie na pozytywną reakcję rządu na postulaty środowiska lekarskiego.
Pierwszy znak zapytania i pierwszy cień na wzajemnych relacjach pojawiły się, gdy od 21 maja 2007 r. zaprzestano oddawania dokumentacji medycznej. Odpowiedź komitetu strajkowego była krótka - jest to zabezpieczenie, aby dyrektor wypłacił wynagrodzenie za okres strajku. Komitetu nie przekonała odpowiedź dyrekcji, że nie ma planu, aby nie wypłacać wynagrodzeń. Potwierdzeniem tego było wypłacenie poborów w pełnej wysokości.
Jednak komitet strajkowy nie dotrzymuje słowa i mętnie tłumaczy, że sytuacja się zmieniła. Postępowanie komitetu strajkowego uważam za niehonorowe i bardzo mnie - jako lekarza - zasmucające. W odpowiedzi pojawiły się głosy ze strony komitetu strajkowego, że dyrektor ds. medycznych występuje przeciwko lekarzom.
Zarzut ten jest dla mnie niezmiernie bolesny. Jeszcze przed zapowiedziami strajku, chcąc chociaż częściowo poprawić sytuację materialną kolegów, opracowałem wstępny projekt kontraktów na wykonywanie pracy w naszym szpitalu. Zasadą tego planu było niezwiększanie globalnej kwoty na wynagrodzenia. Propozycja polegała na zmniejszeniu wymiaru zatrudnienia do 5 godzin dziennie przy zachowaniu dotychczaso-wego wynagrodzenia z naliczeniem wszystkich pochodnych, łącznie z ekwi- walentem za urlop. Przy 5-godzinnym zatrudnieniu w oddziale szpitala istniała możliwość zarabiania dodatkowych pieniędzy na kontrakcie
w poradni przyszpitalnej. Oprócz tego planowałem wprowadzenie dyżurów na umowy kontraktowe, co dawałoby istotne podwyższenie zarobków. Opcja ta przedstawiona była kolegom lekarzom jako wstępna, oczywiście dobrowolna. Spotkała się z krańcowymi opiniami - od poparcia do totalnego odrzucenia z powodu niezadowalających stawek godzinowych.
Dlaczego tylko taką propozycję przedstawiłem?
W mojej ocenie byłby to pierwszy etap umożliwiający "wyrwanie się" lekarzy od uzależnienia od związków zawodowych pozostałych grup zawodowych
w szpitalu. Sugerowałem kolegom, że w następnej edycji kontraktów, która mogłaby nastąpić już po kilku miesiącach, przy przystępowaniu do konkursu ofert mogliby przedstawić wyższe stawki i dyrektor szpitala znalazłby się w sytuacji "przymusowej". Spotkało się to z zarzutem komitetu strajkowego, że w tym wypadku niemożliwa będzie obrona interesów lekarskich przez związki zawodowe. Według mnie, takie stawianie sprawy wynika z niesłusznie zaniżonej samooceny - przecież bez nich nie jest możliwe funkcjonowanie szpitala.
Tak było przed strajkiem.
Potem były negocjacje, protesty i... krach rozmów z rządem. Wówczas postulaty (kierowane dotychczas w stronę Ministerstwa Zdrowia) natychmiast zostały
w całym ich wymiarze zaadresowane do dyrekcji szpitala. Mimo iż początkowo komitet strajkowy wykazywał duże zrozumienie, że obecna sytuacja finansowa RSzS uniemożliwia ich realizację.
Co dyrekcja szpitala mogła w tej sytuacji zaproponować lekarzom?
Wobec braku środków zaproponowałem system kontraktowy. W ustaleniu z dyrektorem naczelnym szpitala postanowiliśmy dokonać analizy zatrudnienia personelu "niebiałego" i ewentualnie uzyskane środki przeznaczyć na podwyższenie kontraktów. Na tym etapie propozycja kontraktów została odrzucona przez komitet strajkowy.
Według mojej oceny, w ciągle zadłużającym się szpitalu nie ma innej możliwości poprawy sytuacji finansowej lekarzy. Tym bardziej że związki zrzeszające inne grupy zawodowe już stoją
"z bronią u nogi" i zapowiadają, że jeżeli dyrekcja podwyższy wynagrodzenia lekarzy chociażby o złotówkę, to one rozpoczną protest. Realizacja takiego scenariusza to ewidentny krach szpitala
z powodu utraty płynności finansowej oraz konieczność likwidacji szpitala.
Na tym etapie protestu blokowanie oddawania dokumentacji medycznej stało się dodatkową formą strajku. Wobec braku środków z NFZ konieczne okazały się ograniczenia w zaopatrzeniu szpitala w leki i sprzęt medyczny. Dodatkowo firmy zaczęły blokować dostawy. Dramatyczne apele do komitetu strajkowego o oddanie dokumentacji dla ratowania szpitala okazały się nieskuteczne. Zostało to potraktowane jako próba załamania strajku i działanie przeciwko lekarzom.
Według mnie, podejście komitetu strajkowego do problemu szpitala jest bardzo dziwne, gdyż zostało zlekceważone autentyczne zagrożenie likwidacją szpitala. Coraz częściej padały uwagi, że jeżeli faktycznie doszłoby do konieczności zamknięcia szpitala, to sytuacja taka wymusi pozytywne działanie rządu. Jakie to mogą być działania - wkrótce pokazał przykład Szpitala Matki Polki w Łodzi.
Wobec dramatycznej sytuacji placówki dyrekcja zorganizowała spotkanie z prezydentem Radomia. Rozwinęła się gorąca dyskusja m.in. o ograniczonych możliwościach organu założycielskiego odnośnie do pomocy szpitalowi. W czasie burzliwej wymiany zdań pojawiła się wypowiedź przewodniczącego komitetu strajkowego w naszym szpitalu: "To niech ten szpital w końcu upadnie". I moja reakcja na te słowa: "Panie doktorze, w tym momencie w moich oczach przestał pan być przewodniczącym środowiska lekarskiego". Wkrótce po tym - wotum nieufności dla dyrekcji szpitala i żądanie zwolnienia zastępcy ds. medycznych.

Na koniec moja smutna refleksja. Nasza walka o poprawę sytuacji lekarzy rozpoczęła się od zgodnego działania, oczekiwania na reakcję rządu i realizację postulatów. Tymczasem "sukces" odnosi rząd, który zastosował taktykę skłócania społeczeństwa. Już widać, że udało mu się poróżnić środowisko medyczne.


OZZL, Oddział Terenowy przy Radomskim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, do prezydenta miasta Radomia

Składamy wotum nieufności wobec dyrekcji Radomskiego Szpitala Specjalistycznego im. Tytusa Chałubińskiego.
Naszym zdaniem postawa dyrekcji szkodzi szpitalowi i zagraża jego funkcjonowaniu. Dyrektorzy zdają się nie dostrzegać powagi sytuacji. Trwający od 21 maja strajk nie jest dla nich dostateczną motywacją do podjęcia konkretnych, zdecydowanych działań. Dlatego domagamy się odwołania Tadeusza Kalbarczyka z funkcji wicedyrektora ds. medycznych RSzS. Uważamy, że dr Kalbarczyk, który niegdyś reprezentował interesy środowiska i został za to uhonorowany, teraz mu szkodzi. Jego wypowiedzi obrażają strajkujących lekarzy, zdaje się nie rozumieć i ignorować ich postulaty. Taka postawa szkodzi szpitalowi i może doprowadzić do jego upadku. Jeśli tak się stanie, pacjenci będą pozbawieni opieki, a 1400 osób straci pracę.
Już teraz pojawiła się groźba wstrzymania wypłat pensji lekarzom oraz innym, niestrajkującym pracownikom.
Odpowiedzialność za byt szpitala spoczywa na barkach Tadeusza Kalbarczyka. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Lekarze złożyli wypowiedzenia. Niektórzy już odeszli z pracy, a inni
zrobią to z końcem września. Nie chcemy do tego dopuścić. Chcemy rozmawiać, ale potrzebujemy partnera
do dialogu. Nie jest nim dyrektor
Tadeusz Kalbarczyk.
Pismo sygnowane przez 81 lekarzy, przesłane do wiadomości ORL
w Warszawie

Radom, 30 lipca 2007 roku

Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu Maciej GWIAZDA do ORL w Warszawie

Na podstawie art. 6 ust. 1 i 2 z dnia 15 czerwca 2007 r. o lekarzu sądowym (Dz. U. nr 123, poz. 849) zwracam się z wnioskiem o przedstawienie listy kandydatów na lekarzy sądowych wraz z rekomendacjami.
Kandydaci na lekarzy sądowych winni spełniać kryteria określone w art. 5 wyżej cytowanej ustawy.
W obszarze działania Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie funkcjonują sądy okręgu radomskiego: Sąd Okręgowy
w Radomiu
oraz Sądy Rejonowe w Radomiu, Grójcu, Kozienicach, Lipsku, Przysusze, Szydłowcu i Zwoleniu.
Sądy okręgu radomskiego obejmują swoją właściwością miejscową:
Sąd Rejonowy w Radomiu - miasto Radom oraz gminy: Jastrzębia, Jedlińsk, Jedlnia-Letnisko, Kowala, Przytyk, Skaryszew, Zakrzew;
Sąd Rejonowy w Grójcu - gminy Belsk Duży, Białobrzegi, Błędów, Chynów, Goszczyn, Grójec, Jasieniec, Mogielnica, Nowe Miasto n. Pilicą, Pniewy, Promna, Radzanów, Stara Błotnica, Stromiec, Tarczyn, Warka, Wyśmierzyce;
Sąd Rejonowy w Kozienicach - miasto Pionki oraz gminy: Garbatka-Letnisko, Głowaczów, Gniewoszów, Grabów n. Pilicą, Kozienice, Magnuszew, Sieciechów;
Sąd Rejonowy w Lipsku - gminy: Chotcza, Ciepielów, Iłża, Lipsko, Rzeczniów Sienno, Solec n. Wisłą;
Sąd Rejonowy w Przysusze - gminy: Borkowice, Gielniów, Klwów, Odrzywół, Potworów, Przysucha, Rusinów, Wieniawa, Wolanów;
Sąd Rejonowy w Szydłowcu - gminy: Chlewiska, Jastrząb, Mirów, Orońsko, Szydłowiec, Wierzbica;
Sąd Rejonowy w Zwoleniu - gminy: Gózd, Kazanów, Pionki, Policzna, Przyłęk, Tczów, Zwoleń.
Liczba kandydatów na lekarzy sądowych w okręgu radomskim winna wynieść 183 osoby, spośród których powinni znaleźć się lekarze następujących specjalności:

ˇ anatomia patologiczna i patomorfologia - 4, ˇ chirurgia - 10, ˇ chirurgia urazowa, ortopedia i traumatologia - 10, ˇ chirurgia twarzowo-szczękowa - 4, ˇ choroby płuc
i pulmonologia - 6, ˇ choroby wewnętrzne (lekarz rodzinny) - 63 (4 w Radomiu i po 1 w każdej gminie łącznie z miastem Pionki), ˇ choroby zakaźne - 4, ˇ geriatria - 2, ˇ ginekologia i położnictwo - 8, ˇ kardiologia - 10, ˇ laryngologia i otolaryngologia - 6, ˇ medycyna pracy - 4, ˇ neurologia - 8, ˇ neurochirurgia - 2, ˇ okulistyka - 6, ˇ onkologia - 6, ˇ psychiatria - 12, ˇ pediatria wraz
z neurologią dziecięcą - 6, ˇ reumatologia - 4, ˇ stomatologia - 4, ˇ urologia - 4.

Radom, 24 sierpnia 2007 roku


Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: puls@warszawa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2007-09-13