Strona główna OIL
Strona główna PULS-u

   



Zgoda wprost czy zgoda domniemana

Minister zdrowia prof. Zbigniew Religa

Jest to sprawa etyki. Zdaję sobie sprawę, że kwestie pragmatyczne mogą przemawiać za tzw. zgodą domniemaną, natomiast przeszczepianie narządów, pobieranie narządów
od dawców zmarłych jest materią tak wrażliwą, że wymaga w pełni świadomej i jednoznacznej decyzji.
W moim przekonaniu, w zgodzie domniemanej jest odrobina fałszu i z tym się nie zgadzam.
Prof. Leszek Kubicki, prawnik, redaktor naczelny "Państwa i Prawa"

Jestem przeciwnikiem zmiany obecnie obowiązującej ustawy transplantacyjnej. Rezygnacja z Krajowego Rejestru Sprzeciwów wpłynęłaby w sposób stanowczy na zmniejszenie liczby zabiegów transplantacyjnych w Polsce. Ten system obowiązuje w większości państw, w których wydano ustawy transplantacyjne.
Kraje, które wprowadziły tzw. zasadę zgody wprost, tzn. rejestrację zgód, zastanawiają się, czy nie powrócić do dawnych rozwiązań.
Prof. Wojciech Rowiński, transplantolog

Uważam, że przyjęty w obowiązującej ustawie transplantacyjnej przepis, mówiący o możliwości pobrania narządu od zmarłego w przypadku, gdy człowiek nie zarejestrował swojego sprzeciwu, jest dobry. Zwłaszcza że zawsze rozmawiamy z rodziną - niezależnie od tego, czy człowiek za życia nie wyraził sprzeciwu, i zawsze szanujemy jej wolę.
Argumenty za wprowadzeniem zgody wprost mówiące, iż to rozwiązania uczyni sytuację bardziej przejrzystszą, nie są
w pełni dla mnie czytelne, ponieważ nawet jeśli człowiek umrze, mając przy sobie kartę dawcy, rodzina może zaprotestować. A zatem wprowadzenie "zgody wprost" w niczym obecnej sytuacji nie zmieni na lepsze, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej zmniejszy liczbę pobrań.
Z etycznego punktu widzenia koncepcja zarejestrowanego sprzeciwu, tzw. zgody domniemanej, przy zachowaniu rozmowy z rodziną jest w moim przekonaniu najlepszym rozwiązaniem.
Dr Krystyna Cerańska, anestezjolog

Minister zdrowia zapowiedział projekt zmiany zasad pobierania narządów - wprowadzenie "zarejestrowanej zgody". W moim przekonaniu, nie zwiększy to liczby przeszczepów, przede wszystkim dlatego, że jako społeczeństwo nie lubimy się wypowiadać w zasadniczych sprawach. My nawet dowodów osobistych nie zmieniamy o czasie, a co dopiero - zgoda na bycie dawcą narządów. Nie chcemy podejmować decyzji także dlatego, że nie jesteśmy wyedukowani - nie wiemy, że to jest jedna z metod leczenia, że jest to procedura, która kilku osobom może uratować życie.
Przez wszystkie lata mojej pracy nie spotkałam się ze sprzeciwem zgłoszonym do rejestru - a zawsze to sprawdzamy. Natomiast wielokrotnie spotkałam się z niewyrażeniem przez rodzinę zmarłego zgody na pobranie narządów, wynikającym z nieprzygotowania na decyzję. Taka rozmowa odbywa się w najcięższym dla rodziny czasie - w szoku i trudno oczekiwać, że będzie zawsze pozytywna. Wielokrotnie musiałam taką rozmowę przeprowadzić. Dla lekarza prowadzącego chorego jest to niezwykle trudna sytuacja - leczy pacjenta
i jednocześnie, zdając sobie sprawę z jego stanu, musi zapytać rodzinę,
czy zgodzi się, by wkrótce stał się dawcą narządów. Spytano mnie kiedyś:
- Czy pani leczy, czy pani przygotowuje dawców? Jest to straszne obciążenie psychiczne.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: puls@warszawa.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2007-05-09