![]() |
Tegoroczny prima aprilis pobił wszystkie rekordy. Tuż przed pierwszym kwietnia wydawać się mogło, że hitem będzie pomysł ustawy o sprawowaniu pieczy nad należytym wykonywaniem zawodów zaufania publicznego i o nadzorze nad działalnością samorządów zawodowych..., który trafił do izby lekarskiej i pozostałych piętnastu samorządów zawodowych. Zakłada ona nadzór odpowiednich ministrów, paraliżujący właściwie wszelkie działania samorządów (jeden z naszych publicystów mówi o "trzymaniu w garści"), scedowanie wielu zadań (rzecznik, sąd, prawa wykonywania zawodu i zapewnienie kształcenia ustawicznego) na samorządy - bez pieniędzy na to wszystko - to zaprzeczenie modelu społeczeństwa obywatelskiego i wszelkiej odpowiedzialności państwa. To nie żarty.Nieśmieszna jest też plątanina wiadomości, które w ostatniej chwili przyszło nam na łamach "Pulsu" zamieszczać, wycofywać, wklejać, wymazywać. W ciągu jednego dnia personalia zdusiły całkowicie sens informacji o Narodowym Funduszu Zdrowia i Ministerstwie Zdrowia. Mieliśmy jednego ministra zdrowia, dziś go nie mamy - podobno jest nowy, ale jeszcze na pewno nie wiadomo. Mieliśmy program resortu - być może jest ten sam, ale nie na pewno. Z racji częstotliwości ukazywania się "Pulsu" dopiero za miesiąc okaże się, co było żartem. Prima aprilis!!! Pamiętając o Roku Gałczyńskiego - czytamy mistrza. "Donoszę, panie naczelniku, że przed godziną moja żona się zapytała: - Co to jest takiego grupa Laokoona? Czułem, że tu jest coś z otchłani, A właśnie był na obiad śledź; Śledź mi jak dyszel stanął w krtani: - Musisz z nią coś wspólnego mieć! Z tą grupą! - rzekłem jak we mgle od strachu. - Znamy doskonale parlamentarne grupy, ale tej "Grupy Laokoona" nie! (...) Ewa Gwiazdowicz "PULS" - biuletyn Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2004
Redaktor:
puls@warszawa.oil.org.pl
Data utworzenia: 2003-09-02