

Strona istnieje od 1 stycznia 2002r.
Odwiedzana razy.
|


*** GRUDZIĄDZ *** TORUŃ *** WŁOCŁAWEK ***
 |
Szukamy rzecznika
Od Redaktora
|  |  |  |  |
 |
Dyrektor szpitala w Bychawie pozwał wnuczkę zmarłej pacjentki
o znieważenie pracowników szpitala. Od pozwanej domaga
się przeprosin na pierwszych stronach gazet oraz wpłacenia
dwudziestu tysięcy złotych na rzecz hospicjum. Jak podał
portal wp.pl, Dorota P. zarzuciła personelowi szpitala, że
doprowadził do śmierci jej babci. Miała oskarżać pracowników o łapownictwo. Na korytarzu
krzyczała w stronę pacjentów "ludzie uciekajcie stąd, bo was zabiją, to mordercy".
Zapowiadała, że jak zostanie sędzią (jest aplikantem) zrobi porządek ze szpitalem.
Zarzuty pod adresem szpitala kobieta powtórzyła w programie "Zdarzenia", wyemitowanym
przez Telewizję Lublin. Przyszła sędzia broni się zdenerwowaniem i trudnościami
z pogodzeniem się ze stratą babci. Ale dyrektor ani myśli odpuszczać. Wszak obrażono
jego pracowników i naruszono dobre imię szpitala. Nie wiem jak sprawa się zakończy,
wiem natomiast, że pan dyrektor Piotr Wojtaś już odniósł zwycięstwo. Z całą
pewnością w jego szpitalu będzie mniej naśladowców Doroty P., bo niezależnie od komentarzy,
wygłaszanych na forach internetowych tudzież we własnej kuchni, agresywni
chamusie obojga płci zastanowią się, czy warto pozwolić sobie na głośno wyrażaną
ekspresję. Takich dyrektorów jest w Polsce jak na lekarstwo. Bronić musimy się sami, co
wcale nie znaczy, że w pojedynkę.
O ochronie prawnej lekarzy mówiono od wielu lat. Niestety, wyłącznie mówiono.
Kilka lat temu bliska realizacji była koncepcja powołania prawniczej grupy szybkiego
reagowania, zobowiązanej do obrony lekarzy bezpardonowo atakowanych w mediach.
Pomysł upadł, bo nie znalazł poparcia szefów okręgowych izb lekarskich. Nieoficjalnie
wiadomo, że nasi przedstawiciele przestraszyli się gniewu dziennikarzy. Ustępstwa nikt
z dziennikarzy oczywiście nie zauważył. Nadal wylewano pomyje na nasze głowy, a my
udawaliśmy, że to tylko deszcz. Pierwszym samorządem, który odważył się zejść z prowadzącej
donikąd drogi "polityki miłości" była OIL w Krakowie. To tam, w czerwcu ubiegłego
roku, powołano pierwszego rzecznika praw lekarza. W ślady Krakowa poszły kolejne
samorządy. ORL naszej izby także została zobowiązana do powołania takiego
rzecznika. Zdaniem doktora Łukasza Wojnowskiego jest to jedno z najważniejszych
i zarazem najpilniejszych zadań samorządu. Byłoby zbytnim uproszczeniem wiązać
pracę rzecznika wyłącznie z obroną lekarzy szkalowanych w środkach masowego przekazu.
Rzecznik powinien reagować, gdy odchodzi do naruszenia przepisów kodeksu
karnego i cywilnego, prawa pracy, a ofiarą tego naruszenia jest lekarz. W zakresie obowiązków
nowej instytucji mieści się również organizacja zastępstwa procesowego, pomoc
w uzyskiwaniu ekspertyz biegłych, udzielanie poręczeń oraz pomoc w zgromadzeniu
kaucji.
Byłoby idealnie, gdyby rzecznikiem praw lekarza został doświadczony, a przy tym
czynny zawodowo lekarz, cieszący się autorytetem w środowisku. Czekamy na kandydatury!
Z drugiej strony źle by się stało, gdyby powołano lekarza "z łapanki". Dlatego
warto moim zdaniem rozważyć powierzenie tej funkcji prawnikowi. Operatywny, znający
problematykę medyczną oraz przychylnie nastawiony do lekarzy mecenas byłby
i tak potrzebny każdemu rzecznikowi-lekarzowi. Jeśli do marcowego okręgowego
zjazdu lekarzy nie uda się znaleźć odpowiedniego kandydata z naszego środowiska,
powołajmy prawnika. W mojej ocenie to dobre rozwiązanie. Niech ten rzecznik już
działa. I niech pokaże, że jest. To naprawdę dużo.
Każdy lekarz powinien wiedzieć, że jeśli z winy innych osób, a przynajmniej mając
nie bezpodstawne poczucie takiej winy, znajdzie się w tarapatach w związku z wykonywaniem
zawodu, może liczyć na profesjonalną pomoc. Leży to w interesie całego środowiska.
meritum@hipokrates.org
Meritum 2010 nr 1 - pismo Kujawsko-Pomorskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Toruniu.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|