Strona główna Meritum


Aktualny numer
Przegląd numerów Meritum
Przegląd tematyczny
Prawo (uchwały, apele)
Praca dla lekarzy
Komunikaty KPOIL
Z żałobnej karty
Szukaj w Meritum
Redakcja Magazynu Meritum


   

Strona istnieje od 1 stycznia 2002r.
Odwiedzana licznik razy.


    *** GRUDZIĄDZ   ***   TORUŃ   *** WŁOCŁAWEK  ***
Działalność tajnego Wydziału Lekarskiego UJ - Historia

       Okoliczności powstania i dzieje tajnego Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego nie zostały niestety nigdy szczegółowo opisane. Sprawozdanie z działalności tajnego Wydziału Lekarskiego, które złożył jego organizator, prof. Stanisław Maziarski, znajduje się w Archiwum UJ. Było ono publikowane w Przeglądzie Lekarskim, a także w książce Ne Cedat Academia wydanej w 1975 r. W książce tej znalazły się również wspomnienia naszego wykładowcy anatomii opisowej, absolwenta medycyny Stanisława Kohmanna, długoletniego asystenta Zakładu Anatomii Opisowej, oraz naszego kolegi, nie żyjącego już, Stanisława Komorowskiego. Ukazały się również wspomnienia z tajnego Uniwersytetu kolegi Apoloniusza Dłużniewskiego.
       Podejmując obecnie, po 50 latach, pracę nad odtworzeniem historii tajnego Wydziału Lekarskiego UJ uznać muszę za duży błąd, iż bezpośrednio po wojnie nie spisałem wszystkich znanych mi faktów. Częściowo usprawiedliwia mnie to, iż w okresie okupacji z przyczyn zasadniczych zostały przechowane tylko niezbędne dane. Po wojnie natomiast usiłowaliśmy nadrobić stracone lata, nie doceniając wartości długu, który zaciągnęliśmy wobec naszych profesorów oraz Uczelni. Po ponadpółwiecznym okresie mogły umknąć pamięci niektóre szczegóły, proszę więc Koleżanki i Kolegów o wyrozumiałość i ewentualną korektę.
      W czasie okupacji marzyłem o podjęciu studiów lekarskich i szukałem uporczywie jakichkolwiek kontaktów z byłymi wykładowcami i profesorami Wydziału Lekarskiego. Pracując w Radzie Głównej Opiekuńczej zetknąłem się z przedwojennym kwestorem Uniwersytetu Jagiellońskiego dr. Janem Regułą, który skomunikował mnie z prof. Stanisławem Skowronem i doc. Józefem Hano. Prowadzili oni w tym czasie Pracownię Analiz Lekarskich w Domu Zdrowia. W pracowni tej zatrudniona była także nasza późniejsza koleżanka Anna Komorowska, która również pragnęła w przyszłości podjąć studia lekarskie. Tymczasem wspólnie zapoznawaliśmy się z techniką przeprowadzania niektórych badań analitycznych. 
      W tym okresie dowiedziałem się, że polonista prof. Mieczysław Małecki organizuje tajne komplety z zakresu prawa i nauk humanistycznych. Poprzez znajomości udało mi się dotrzeć do prof. Małeckiego, który poinformował mnie, iż ma już kilka zgłoszeń na medycynę. Sam jednak nie znał programu studiów medycznych i polecił mi zorientować się, jakie przedmioty obowiązywały na pierwszym roku i którzy wykładowcy prowadzili zajęcia. 
    Od znajomego doktora, późniejszego profesora Stanisława Kirchmayera, otrzymałem drukowany przed wojną program studiów lekarskich. Program ten dostarczyłem prof. Małeckiemu, który po kilku dniach polecił mi zgłosić się u profesora histologii, rektora Stanisława Maziarskiego, z którym zetknął się w obozie koncentracyjnym. Prof. Maziarski podjął się bowiem wykładów z zakresu histologii oraz obiecał pomóc w zorganizowaniu wykładów z pozostałych przedmiotów obowiązujących na pierwszym roku medycyny. 
     Tak oto rozpoczęły się tajne studia pierwszego roku na Wydziale Lekarskim UJ zainaugurowane przez rektora Maziarskiego w mieszkaniu wspomnianej już Anny Komorowskiej, gdzie oprócz niej i jej brata Staszka, zebrało się piętnaście osób. Do tej grupy włączone zostały osoby polecone przez prof. Małeckiego pozostającego w ścisłym kontakcie z panią prof. Marią Traczewską. Była ona niejako łącznikiem między tajnym, bardzo rozbudowanym w Krakowie szkolnictwem średnim a Uniwersytetem. Z jej polecenia wielu studentów trafiło na różne wydziały tajnego Uniwersytetu. 
     Pierwszy wykład rektora Maziarskiego z histologii odbył się 6. listopada 1942 r., a zatem w trzecią rocznicę aresztowania profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wykład ten pozostanie na zawsze w naszej pamięci. Gdy Staszek podsunął profesorowi fotel na początku wykładu, pan rektor odmówił podkreślając, że całe życie wykładał stojąc, więc i teraz będzie tak przemawiał. Wzruszony, podkreślił na wstępie, iż jest to pierwszy wykład na Wydziale Lekarskim UJ po trzyletniej przerwie i że przypadł w tak szczególnym dniu. Wdzięczni za jego patriotyczną postawę, poczuliśmy się szczęśliwi, że możemy uczestniczyć w tym spotkaniu i wzruszeni ukradkiem ocieraliśmy łzy.
     W krótkim czasie prof. Skowron rozpoczął wykłady z parazytologii. Rektor Maziarski polecił mi zgłosić się do prof. Konstantego Zakrzewskiego, wykładowcy fizyki. Zajęcia z fizyki odbywały się w domu profesora. Nie były to wykłady w ścisłym tego słowa znaczeniu. Podstawą nauki był podręcznik napisany przez samego profesora, wydany krótko przed wojną. Do zajęć przygotowywaliśmy się w oparciu o ten podręcznik. Spotkania miały charakter seminariów, a profesor z ogromną życzliwością wyjaśniał nam wątpliwości i rozszerzał temat. 
       Doc. J. Hano polecił mi zgłosić się do ostatniego przedwojennego dziekana Wydziału Lekarskiego, prof. Janusza Supniewskiego, w celu złożenia mu wyjaśnień dotyczących stopniowo rozwijających się studiów. Prof. Supniewski w rozmowie ze mną zaznaczył, że jest nastawiony raczej krytycznie do całego przedsięwzięcia. Uważał, że Uniwersytet poniósł ogromne, niepowetowane straty w kadrze profesorskiej i że naszych tajnych studiów nie da się utrzymać w tajemnicy przed władzami okupacyjnymi. Sądził, że ryzyko jest niewspółmierne do korzyści osiąganej z naszej nauki. W czasie tej rozmowy prof. Supniewski kategorycznie zabronił mi kontaktowania się z przedwojennym wykładowcą chemii, dr. Janem Z. Roblem, "który wprawdzie jest wielkim patriotą, lecz który prowadząc Zakład Chemii Sądowej mógłby być przez władze niemieckie inwigilowany."
      Tymczasem komplety szybko się rozbudowywały. Grupy były 5-6 osobowe ze względu na bezpieczeństwo. Podstawowym przedmiotem I roku studiów lekarskich jest chemia. Dzięki pośrednictwu nieocenionego prof. Małeckiego dotarłem do prof. Tadeusza Estreichera i prof. Karola Dziewońskiego. Byli to profesorowie Wydziału Chemii. Obydwaj chętnie podjęli się prowadzenia kompletów dla medyków. Mimo z ich strony najlepszych chęci zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że chemia dla studentów medycyny ma nieco inny program. Trudność dodatkową sprawiał brak odpowiednich podręczników. Korzystaliśmy z podręczników Marchlewskiego i Tołłoczki. Niektórzy koledzy znający język niemiecki uczyli się z dostępnych podręczników niemieckich. W sumie chemia wyraźnie kulała.
     Poprosiłem drą Regułę, mimo uprzednich zakazów, o skomunikowanie mnie z dr. Roblem, z którym dr Reguła był zaprzyjaźniony. Pamiętam szczegółowo rozmowę przeprowadzoną z dr. Roblem w dniu 2.03.1943 r. w Zakładzie Chemii przy ulicy Kopernika 7, gdzie mieściły się laboratoria medycyny kryminalnej, pozostające pod kontrolą policji niemieckiej. Dr Robel był zaskoczony, iż tajne studia medyczne odbywają się w Krakowie od około pół roku, a on nie został dotychczas o tym poinformowany. Wyjaśniłem otwarcie, iż miałem zakaz kontaktowania się z nim ze strony dziekana Supniewskiego.
     Był to w pewnym stopniu moment przełomowy w dziejach naszego Wydziału. Dr Robel skomunikował się z prof. Maziarskim i wspólnie włożyli duży wysiłek w usprawnienie działalności naszych kompletów. Niezależnie od tego, że sam prowadził dwa komplety, wciągnął do współpracy dr Schonównę, prof. Moszewa, prof. Kameckłego, prof. Kamieńskiego, dr Ludwiczakównę i drą Gabryelskiego. Chemia ruszyła całą parą !
Rektor Maziarski własnoręcznie wykonywał kolorowe tablice z zakresu histologii. Do prowadzenia kompletów wciągnął doc. Jadwigę Ackermanównę, dr. Biborskiego i asystenta Zakładu Histologii dr. Zdzisława Nowickiego. Z przedwojennego Zakładu Histologii prof. Maziarski odzyskał preparaty histologiczne do ćwiczeń. Koleżanka Hanka Adamowiczówna, dziś Dunikowska, zwróciła się do zaprzyjaźnionego z jej rodziną dyrektora Muzeum Przemysłowego inż. Thora o wypożyczenie nam mikroskopów. I rzeczywiście, dostaliśmy pięć mikroskopów, które zainstalowaliśmy w domu państwa Komorowskich przy ul. Lelewela 6. Tam pod kierunkiem prof. Maziarskiego i jego współpracowników odbywały się ćwiczenia histologiczne.
     Prof. K. Zakrzewski do prowadzenia kompletów z zakresu fizyki wciągnął profesora Akademii Górniczej, Mieczysława Jeżewskiego, docenta tejże Akademii Mariana Mięsowicza, docenta Arkadiusza Piekarę, a także dr. Piecha, dr. Jagielskiego, doc. Naydera, dr. Gierulę i dr Stankiewiczównę. Pamiętam, iż gdy z biletem prof. Zakrzewskiego zgłosiłem się do doc. Mięsowicza, ten natychmiast zgodził się na współpracę; wyraził jednak życzenie, aby dwie jego uczennice, które uczą się u niego fizyki z myślą o medycynie, włączyć do naszych kompletów. Jedną z nich była obecna profesor dr Bożena Hager-Małecka, kierownik Kliniki Pediatrycznej, drugą Anna Górska, kierownik Zakładu Patomorfologii w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, moja żona.
    Dr Robel zwrócił się do p. Stanisława Kohmanna, wieloletniego asystenta Zakładu Anatomii Opisowej UJ, późniejszego profesora Śląskiej A.M. w Zabrzu, o podjęcie się prowadzenia zajęć dla studentów z zakresu anatomii. Pan Stanisław Kohmann zabrał się do tego ze zdwojonym zapałem. Sobie tylko znanymi sposobami zdobywał z Muzeum Anatomicznego preparaty. Z osteologia nie było większych problemów. Kości zawinięte w papier krążyły po całym mieście. Kolokwium z osteologii nie stanowiło większego problemu. Do nauki anatomii posługiwaliśmy się atlasami Sobotty i Raubera-Kopscha. Pan Stanisław Kohmann posiadał niezwykły talent plastycznego przedstawiania obrazów anatomicznych. Z Muzeum Anatomicznego udało mu się również wynosić preparaty muzealne ze słoi z formaliną, a te krążyły w dużych blaszankach po marmoladzie. Z uwagi na silny zapach formaliny preparatów nie można było przewozić tramwajem, trzeba było je przenosić piechotą. Pan Kohmann był niestrudzony. Wykłady z anatomii prowadził sam.
     Powstał jednak następujący problem. Nam, studentom tajnych kompletów, zależało bardzo, aby po wyczerpaniu materiału z właściwego przedmiotu, móc zdawać egzaminy. Dotyczyło to w pierwszej kolejności przedmiotów takich jak fizyka, chemia, histologia i biologia. Profesorowie nasi, którzy okazywali nam ogromną życzliwość, narażali się dla nas, o egzaminach nie chcieli słyszeć. Mówili, że egzaminy będziemy zdawać po wojnie. Wszelkie próby zwracania się o pomoc do prof. Małeckiego były nieskuteczne. Prof. Małecki twierdził, iż w tej mierze nie może mieć wpływu na naszych profesorów.
      My ze swej strony wiedzieliśmy, że w Warszawie, gdzie wprawdzie była większa swoboda, tajne studia rozwijają się sprawnie, egzaminy są przyjmowane. Postanowiliśmy zwrócić się do przedwojennego rektora, prof. Władysława Szafera, głównego organizatora tajnego Uniwersytetu. Do prof. Szafera udaliśmy się razem z koleżanką Wandą Jurówną. Zaznaczyć tu muszę, że z tą koleżanką współpracowaliśmy od początku studiów i wszelkie działania podejmowaliśmy wspólnie. Ojciec Wandy, prof. A. Jura, znał rektora Szafera, ja ze swej strony byłem z nim spowinowacony. Rektor Władysław Szafer przyjął nas bardzo serdecznie, wysłuchał nas, ale powiedział nam dosłownie: "Uniwersytet to nie gimnazjum, gdzie dyrektor może wydawać polecenia." Każdy profesor jest niezależny i on, jako rektor, nie może nam w tej sprawie pomóc.
     Postanowiliśmy zwrócić się o pomoc do Warszawy. Wujem Wandy Jurównej był prof. Wilhelm Czarnocki, patomorfolog, w tamtym czasie dyrektor Szpitala Dzieciątka Jezus. Ja ze swej strony miałem list od mojego dyrektora RGO E. Seyfrieda do jego syna, który był wówczas studentem III roku tajnych kompletów medycznych.
Profesor Czarnocki skomunikował nas z prof. Wrzoskiem, organizatorem i dziekanem Wydziału Lekarskiego Tajnego Uniwersytetu Ziem Zachodnich. Profesor Wrzosek odniósł się do naszych kłopotów z dużą życzliwością. Było mu niewątpliwie na rękę, że młodzież z Krakowa szuka jego pomocy. Zalecił nam uczyć się i przygotowywać w Krakowie i obiecał zapewnić możliwość zdawania egzaminów w Warszawie. Tego samego dnia byliśmy z Wandą na posiedzeniu Tajnej Bratniej Pomocy w Warszawie, gdzie koledzy zobowiązali się pomóc nam w zainstalowaniu się kolegów przyjeżdżających na egzaminy i ewentualne odbywanie ćwiczeń. Na marginesie dodam, że Andrzej Seyfried zawiózł mnie do szpitala na Pradze, gdzie odbywały się ćwiczenia z anatomii patologicznej przy sekcji zwłok. Dla nas w Krakowie było to niestety nie do pomyślenia.
     Po powrocie do Krakowa zreferowałem prof. Małeckiemu wszystko, co załatwiliśmy w Warszawie. Profesor był trochę zaskoczony; muszę jednak przyznać, że w końcu odnieśliśmy pełny sukces. Profesorowie zaczęli nam określać terminy kolokwiów i egzaminów. Dalszych kontaktów z Warszawą nie było.
     Z perspektywy czasu przyznaję, że postępek nasz był w stosunku do naszych profesorów nie całkiem lojalny. Ale z drugiej strony, jeżeli wziąć pod uwagę, jak bardzo nam zależało na ratowaniu traconych lat studiów, to nasze postępowanie wydaje się choć w części usprawiedliwione. Muszę podkreślić, że nigdy nie spotkałem się ze strony naszych profesorów z jakąkolwiek uwagą lub wyrzutem.
    Jesienią 1943 r. miało miejsce następujące zdarzenie. Jeden z naszych profesorów poinformował mnie, że spotkał w Krakowie SS-mana, który był w swoim czasie nadzorcą w Sachsenhausen, w obozie internowania profesorów krakowskich. Tenże SS-man, przeniesiony obecnie do Krakowa, powiedział mu, iż Niemcy o tajnych studiach wiedzą, na razie ich nie likwidują, ale że to się może w każdej chwili zmienić. Ostrzegał tegoż profesora przed angażowaniem się w jakąkolwiek akcję. Fakt ten zbiegł się z informacją, która dotarła do jednego z profesorów, iż jedna z koleżanek rozpowiadała o naszych studiach wśród znajomych.
    Zostałem wezwany do prof. Skowrona, a ten, powołując się na zalecenie dziekana Supniewskiego, polecił mi zawiadomić wszystkich wykładowców i wszystkie komplety o zawieszeniu działalności. Odmówiłem wykonania tego zalecenia, twierdząc, że tajne komplety organizował prof. Małecki a studia lekarskie prof. Maziarski, i tylko oni mogą rozwiązać nasze komplety. Profesor Skowron powiedział, że on sam sprawę rozwiązania kompletów załatwi i rzeczywiście, komplety stanęły.
     Po upływie około dwóch tygodni dr Reguła powiedział mi, że wzywa mnie do siebie dr Robel. Opowiedziałem dr. Roblowi o wszystkich szczegółach. Po paru dniach zostałem wezwany do rektora Maziarskiego. Rektor Maziarski wydał mi polecenie wznowienia działalności kompletów z wyłączeniem prof. Skowrona i doc. Hano, a nadto zlecił mi zweryfikowanie studentów pod kątem znajomości zasad konspiracji. W gronie moich najbliższych kolegów taką weryfikację przeprowadziliśmy. Muszę przyznać, że do dzisiejszego dnia mam wyrzuty, czy nasze decyzje były słuszne, ale sytuacja wymagała najdalej idącej ostrożności.
     Działalność kompletów została wznowiona. Wykłady z biologii prowadzili profesorowie Stanisław Smreczyński i Zygmunt Grodziński. W miarę, jak studenci poszczególnych kompletów zdawali egzaminy z fizyki, chemii, histologii i biologii, zachodziła konieczność rozpoczęcia zajęć z fizjologii i chemii fizjologicznej. Wykłady z fizjologii podjęli prof. Bożydar Szabuniewicz i doc. Hugon Kowarzyk. Ćwiczenia z fizjologii odbywały się w pracowni badań lekarskich prowadzonej przez państwa Kowarzyków na Podwalu. Prof. Szabuniewicz dał nam rękopis napisanego przez siebie podręcznika fizjologii. Pracę powyższą wydaliśmy w czasie wojny w formie skryptu, po wojnie ukazał się wydany przez profesora Szabuniewicza podręcznik. Wykłady z zakresu chemii fizjologicznej podjął dr Robel. W tym też okresie dołączyli do nas koledzy, którzy przed wojną ukończyli I rok studiów.
     W 1944 roku odbyło się zebranie profesorów medycyny, nie tylko przedmiotów teoretycznych, aby zaplanować organizację Wydziału Lekarskiego po zakończeniu działań wojennych. Na zebraniu tym powołano nowe władze. Nowym dziekanem został wybrany dermatolog prof. Franciszek Walter. Od tego czasu miałem w swojej działalności podwójną władzę: z jednej strony twórcę tajnych kompletów, rektora Maziarskiego, z drugiej strony nowo wybranego dziekana prof. F. Waltera. Przyznaję, że musiałem dyplomatycznie lawirować, by nikogo nie urazić. Pewnego dnia prof. Walter wydał mi polecenie zgłoszenia się do prof. Skowrona i doc. Hano. Prof. Skowron objął wykłady z biologii na nowo tworzonych kompletach, a doc. Hano z zakresu fizjologii.
     W tym też czasie powstał projekt zorganizowania III roku studiów dla kolegów, którzy ukończyli dwa lata studiów przed wojną. Włączyła się w tę działalność prof. Janina Kowalczykowa oraz chirurg doc. Henryk Kania, późniejszy profesor Wydziału Lekarskiego A.M. w Gdańsku. Odbyło się nawet pierwsze zebranie organizacyjne, w którym brałem udział. Dalsze jednak wypadki, jakie miały miejsce w Krakowie, uniemożliwiły kontynuację tego zamierzenia.
     W dniu 6. sierpnia 1944 r. miała miejsce w Krakowie ogromna obława. Aresztowano wiele tysięcy osób. Część wywieziono do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, resztę do obozu w Płaszowie. Nasiliły się publiczne egzekucje w mieście. Wobec zwiększonego terroru działalność kompletów musiała przycichnąć. Dodatkową trudność stwarzały wywózki nie tylko młodzieży lecz nawet starszych osób do kopania rowów w związku ze zbliżaniem się wojsk sowieckich.
     Po opuszczeniu przez Niemców Krakowa studenci tajnych kompletów, zgodnie z planami sporządzonymi przez Bratnią Pomoc Studentów, o której dalej wspomnę, przystąpili do urządzania Zakładów pod kierunkiem ich kierowników. Jeszcze w styczniu 1945 r. nasi profesorowie powrócili do wykładów i ćwiczeń dla studentów kompletów, aby uzupełnić braki. I tak dr Robel kontynuował wykłady z chemii fizjologicznej i zorganizował ćwiczenia zgodnie z programem przedwojennym. Prof. Szabuniewicz wznowił wykłady i ćwiczenia z fizjologii. Pan Kohmann zorganizował prosektorium, zmobilizował przedwojennych asystentów i kontynuował wykłady z anatomii. Gdy we wrześniu 1945 roku został otwarty Uniwersytet, blisko połowa spośród 117 studentów tajnych kompletów, mając pozdawane wymagane egzaminy i odbyte ćwiczenia, mogła zostać przyjęta na trzeci rok studiów, reszta zaś na rok drugi.
     Pragnę zaznaczyć, iż studenci tajnych kompletów w Krakowie nie ponosili żadnych kosztów związanych z wykładami i zajęciami. Była to ze strony profesorów i wszystkich prowadzących zajęcia praca wyłącznie honorowa. 
     Osobny rozdział w historii tajnego Uniwersytetu stanowi działalność tajnej Bratniej Pomocy Studentów UJ w czasie wojny. Szczegóły tej działalności zawarte są w sprawozdaniach w wydawnictwie Ne Cedat Academia. Kuratorem tajnej Bratniej Pomocy Studentów został prof. Stanisław Pigoń. Zarząd, rzecz prosta, nie mógł powstać z wyborów. Powstał z mianowania przez prof. Małeckiego. Do zarządu z ramienia studentów Wydziału Lekarskiego weszliśmy razem z Wandą Jurówną. Mnie przypadło w udziale pełnienie funkcji wiceprezesa zarządu. Działalność nasza, zgodnie z przedwojennym statutem, w głównej mierze miała na celu organizowanie pomocy materialnej niezamożnym kolegom, pomoc w organizowaniu studiów, wydawanie skryptów, pomoc w zdobywaniu podręczników itd.
     Gdy po upadku Powstania Warszawskiego zjechała do Krakowa ogromna ilość uchodźców, studenci medycyny zorganizowali pomoc sanitarną na dworcach i w schroniskach. Dyżury pełniliśmy dniem i nocą. Za akcję tę z naszej strony odpowiedzialna była koleżanka Wanda Jurówna. Ostatnią naszą akcją w czasie okupacji było przygotowanie się do przejęcia przedwojennych Domów Akademickich po opuszczeniu Krakowa przez Niemców ł pomoc w organizowaniu zakładów naukowych Uniwersytetu.        
     Działalność Bratniej Pomocy w gronie poszerzonym o studentów przedwojennych trwała, o ile pamiętam, do kwietnia 1945 r. Do zarządu Bratniej Pomocy po zakończeniu działań wojennych, jako przedstawiciel Wydziału Teologii, dołączył jako wiceprezes Karol Wojtyła, późniejszy kardynał, obecny Ojciec Święty. Wydział Teologii zorganizowany został przez księcia kardynała Sapiehę, działał w czasie wojny w Pałacu Biskupim, nie pozostawał jednak w kontakcie z naszym tajnym Uniwersytetem.
    Z grona studentów tajnego Wydziału Lekarskiego zginęło dwóch kolegów. Ś.p. Zbyszek Harlender wpadł w pułapkę w czasie zakupu broni od Niemców. Uciekając dachami przy ul. Siemiradzkiego spadł z czwartego piętra na podwórze, skąd jeszcze żywy został przewieziony do więzienia na Montelupich i tam zamordowany. Ś.p. Mieczysław Klee zginął raniony odłamkami bomby na ul. Poselskiej w czasie bombardowania Krakowa przez wojska sowieckie.
    Kończąc moje sprawozdanie-wspomnienie pragnę zastanowić się nad odpowiedzią na zasadnicze pytanie. Czy korzyści wynikające ze stworzenia tajnych studiów uniwersyteckich warte były wysiłków i ryzyka zarówno ze strony naszych, niejednokrotnie w bardzo trudnych warunkach żyjących profesorów oraz ryzyka ponoszonego przez studentów ? Podjęcie studiów na wydziale humanistycznym czy na prawie dawało szansę uzyskania dyplomu magisterskiego w czasie okupacji. W przypadku tajnych studiów na wydziale lekarskim, z uwagi na brak zaplecza pracowni, prosektorium, klinik, możliwe było zaliczenie jednego lub dwóch lat studiów, co uznaliśmy za duży sukces. Podkreślić tu muszę, że bezpośredni kontakt 5-6 osobowych grup z profesorami dawał nam bardzo dużo. Można się było o wszystko pytać, a profesorowie i wykładowcy z ogromną życzliwością udzielali nam odpowiedzi. Wytworzył się specyficzny, bliski kontakt między profesorami a studentami, złączonymi wspólną niedolą i niebezpieczeństwem. Ważniejszą jednak korzyścią dla nas, studentów, był fakt, że mając cel, jakim było studiowanie, łatwiej nam było przeżyć tragedię całego społeczeństwa w okresie wojny.
     Z rozmów z naszymi profesorami, a z niektórymi utrzymywaliśmy nadal bliski kontakt po wojnie, wiem, że i dla nich, często już starszych i schorowanych, kontakty z młodzieżą i możliwość wykładania połączona z ryzykiem utraty wolności lub nawet życia, były jedynymi dostępnymi formami walki z okupantem.

Dr n. med. Adam Raczyński
Toruń 1998

Meritum 4/2002 - pismo Pomorsko-Kujawskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Toruniu.
Dla członków izby lekarskiej bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: meritum@kpoil.torun.pl  
Data utworzenia: 2003-09-02