Strona główna OIL

   


 
Etyka lekarska

      Etyka lekarska, to pojęcie budzi wiele emocji i społecznych kontrowersji. Jakkolwiek wyznaczniki etyczne są uniwersalne, a w zawodzie lekarza jednoznacznie określone, to jednak różnice w interpretacji istnieją.
      Proponujemy państwu lekturę kilka bardzo ciekawych prac przygotowanych przez lekarzy-stażystów.


Anna Katarzyna Muniak

Deklaracja Genewska - jak myślę realizowac ją w życiu zawodowym?

      Pamiętam, jak 6 lat temu wręczono mi index a w nim na drugiej stronie niebieskim drukiem widniały słowa przysięgi lekarskiej. Kiedy je powtarzałam wraz z innymi, wtedy jeszcze nie-znajomymi, myślałam i obiecywałam sobie, że od tego dnia przez cały okres studiów i całe przyszłe życie zawodowe będą mi one towarzyszyć, będą moim drogowskazem. Kilkakrotnie czytałam je, powtarzałam i doszukiwałam się w nich głębszego sensu, przesłania dla mnie, jako przyszłego lekarza. Będąc na stażu, po pierwszym kontakcie z pacjentami, z moimi nowymi kolegami-lekarzami, doszłam do wniosku, że we współczesnym świecie przestrzeganie tych wszystkich zasad będzie dla mnie nie lada wyzwaniem.
      Ostatnio sięgnęłam do tekstu Deklaracji Genewskiej, uważanej przez niektórych etyków za zmodyfikowaną przysięgę Hipokratesa. To seria zobowiązań z jakimi przyjdzie mi się zmierzyć ,wstępując do grona lekarzy. Niektóre z nich oczywiste, banalne, powtarzane w domu rodzinnym od najmłodszych lat, wpajane przez rodzinę i najbliższych choćby np.: "troska o zdrowie chorych będzie moim pierwszym obowiązkiem /lub/ zdrowie chorego będzie moją główną troską". Już w dzieciństwie poruszał mnie każdy przypadek jakiejkolwiek choroby w mojej rodzinie, wśród najbliższych, zdawałam sobie sprawę z tego, że tacy ludzie oczekiwali ode mnie pomocy, wsparcia, współczucia. No właśnie, to byłe najbliższe mi osoby... A teraz? Pacjenci w Izbie Przyjęć oczekujący na moją pomoc, to już nie brat, siostra, matka. To obcy mi ludzie, czasami zwykli obywatele, czasami alkoholicy, wulgarni awanturnicy, narkomani, itp. W takich sytuacjach pojawiają się chwile zawahania, przemyślenia, pokonania strachu i lęku prze takimi osobami. Wiem jednak, że każdy zasługuje na pomoc i szacunek i nie wolno mi oceniać ludzi po ilości promili alkoholu we krwi. Mój zawód to służba, jak mówi "pierwsze przykazanie" tej deklaracji: "poświęcenie ludzkości", a to obliguje mnie (i każdego człowieka) do udzielenia pomocy każdemu, kto wymaga i potrzebuje tego.
      Nauczycieli w życiu, każdy z nas miał wielu, w szkole, na studiach, ale tak naprawdę, moimi pierwszymi nauczycielami byli rodzice, którzy wpoili mi kanon zasad, którymi kieruję się w życiu do tej pory: uczciwość, szczerość, miłość, pomoc, szacunek. Są chwile w życiu, kiedy zapominamy o nich, ale tylko po to, by po burzy problemów i słabości usiąść i w chwili ciszy powrócić do nich i uśmiechnąć się do siebie, ponieważ odnalazło się prawidłową drogę. Naszym poprzednikom, nauczycielom życia należy się wdzięczność i cześć jak mówi "drugie przykazanie" deklaracji.
      Nasz zawód jest zawodem szczególnego zaufania, każdy pacjent oczekuje że będę go wykonywała z należytą sumiennością i godnością ("czwarte przykazanie"). Sumienie jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Zawsze słyszałam w domu: "Dziecko, postępuj zgodnie z własnym sumieniem", wtedy nie specjalnie zastanawiałam się nad znaczeniem tych słów. Jednak we współczesnym świecie, kiedy głos sumienia zostaje stłumiony przez chęć zysku, media, karierę, sławę, jesteśmy zmuszeni do podejmowania różnych decyzji, które mają wpływ nie tylko na nasze życie, ale i na życie innych ludzi. Moje decyzje nie muszą być chwalone w oczach moich znajomych i koleżanek, ważne by po całym dniu pracy pozwoliły mi one spokojnie wyjść z gabinetu lekarskiego i wrócić do domu. Jednak wiem, że nie zawsze jest to takie proste, ponieważ nasza praca nie kończy się trzaśnięciem drzwiami w biurze, ale wymaga od nas poświęcenia bardzo często poza godzinami naszej pracy.
      "Powierzone mi tajemnice szanować będę"... za życia, ale również po śmierci. Wymaga tego ode mnie Kodeks Etyki Lekarskiej.. Choć uważam, że dotyczy to nie tylko tajemnicy związanej z postępowaniem terapeutycznym, ale również każdej rozmowy z pacjentem, ponieważ on w ten sposób leczy swą duszę, co w pewnym sensie przyspiesza jego powrót do zdrowia.
      "Nie dopuszczę, by religijne, narodowe, rasowe, polityczne lub społeczne względy były przeszkodą w spełnianiu mego obowiązku wobec cierpiącego". Dobro chorego powinno być niekwestionowanym, najwyższym prawem dla każdego z nas. Jeśli bowiem odstąpimy od zasady sprawiedliwości i bezstronności w niesieniu pomocy, możemy stać się narzędziem w rękach ludzi.
      Czasami media podają informacje o ludziach, którzy odmawiają poddania się takiemu czy innemu medycznemu zabiegowi, mogącemu uratować im życie, czy poprawić zasadniczo ich stan zdrowia. Niedawno pewien kilkunastoletni (nieletni) chory na raka chłopiec odmówił ponownej chemoterapii, gdy choroba powróciła. Ustalono, że nie ma on pełnego zrozumienia konsekwencji takiej decyzji. Terapię przeprowadzono, mimo że rodzice podjęli decyzję, by nie sprzeciwiać się woli syna. Lekarze uznali, że nie można dopuścić, by dziecko zmarło bez próby walki o jego życie. Zgodnie ze Ślubowaniem Lekarskim. Inny przypadek: Świadkowie Jehowy nie poddają się, ze względów religijnych, transfuzjom. W paru przypadkach, sądy wydawały nakazy przeprowadzenia transfuzji, wbrew woli pacjentów, ponieważ była to jedyna szansa uratowania im życia. Występowali o takie nakazy lekarze. Zgodnie ze Ślubowaniem Lekarskim.
      Po uzyskaniu dyplomu ponownie ślubujemy, że nie będziemy używać wiedzy lekarskiej przeciw prawom ludzkości, nawet pod presją groźby. Choć trudno mi się wczuć w takie sytuacje, to wiem ze w swoim dalszym życiu zawodowym spotkam się niejednokrotnie z podobnymi sprawami i będę musiała stawić im czoła, zgodnie z obowiązującą wiedzą medyczną, a przede wszystkim zgodnie z własnym sumieniem i z wolą pacjenta.
      Najstarszym a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym tematem z pogranicza medycyny, etyki i prawa jest dyskusja na temat istoty ludzkiej w okresie prenatalnym oraz godziwości użycia embrionów nadliczbowych. Dla niektórych embrion to tylko konglomerat komórek, a dla innych to już istota ludzka. Uważam że zarówno płód jak i embrion powinny być traktowane nie tylko jako materiał biologiczny, ale jako pacjent, któremu należy się godność i szacunek, walka o życie ale również w stanie terminalnym - troska o godny pochówek. "Jeżeli człowiek ma pozostać dla człowieka" - jak mawiali starożytni - "rzeczą świętą", wzajemny szacunek musi obejmować także jego prenatalne fazy rozwojowe.

      Z własnej woli, na mój honor uroczyście oświadczam... ("jedenaste przykazanie")

Lek. staż. Aneta Kowalska

Mój wzorzec postaw godny naśladowania

      Każdy z nas ma jakiś swój ideał do którego dąży z mniejszym lub większym powodzeniem. Jako mój wzorzec z którego mogę brać przykład chciałam przedstawić konkretna osobę, jednak ciężko było mi zdecydować kogo tu opisać. Wzorzec lekarza starannie i sumiennie wykonującego swoją pracę jest poniekąd zamieszczony w Kodeksie Etyki Lekarskiej, oraz w ustawie o zawodzie lekarza. Wyraźnie wytyczono nam prawa i obowiązki, które jakby torują nam drogę postępowania. Ale czy to już wystarczy żeby być dobrym lekarzem?
      Ideałów nie ma, a wzorzec? Wzorzec... jest tylko człowiekiem. Skoro jest człowiekiem-nie jest nieomylny i popełnia błędy. Czy więc zwykły człowiek, którego spotykamy na co dzień może być dla mnie wzorem? I czy dla lekarza wzorem może być tylko lekarz? Moim zdaniem, wzorcem postawy godnej naśladowania jest każdy człowiek od którego można się uczyć szacunku do drugiego człowieka, radości, zaradności, cierpliwości, wdzięczności, dobrego spojrzenia na życie. Naukę tę rozpoczynamy od małego dziecka, ale będąc ludźmi dorosłymi nie bądźmy już tylko nauczycielami, bo i my możemy nauczyć się czegoś cennego od dzieci. Większość z nas od dawna marzy o studiach medycznych. Chcemy konicznie na nie się dostać, kosztem wielu wyrzeczeń. Uważamy że warto - przecież spełniamy swoje marzenia. Jesteśmy młodzi, wszystko wydaje się chociaż odrobinę prostsze niż teraz. Idziemy na studia z głową pełną ideałów. Tam oprócz wiedzy, którą zdobywamy, podlegamy również procesowi łamania charakterów słysząc, że na lekarzy się nie nadajemy, albo żeby się nie łudzić że coś w życiu osiągniemy i wiele innych zachęcających do dalszej nauki dygresji. I nagle nasze poglądy, autorytety i cele nie mają już dla nas takiego znaczenia jak dawniej. Pomimo tego uczymy się dalej, zdajemy kolejne egzaminy ,szkoda rezygnować ze studiów skoro tyle przeszliśmy. Oczy nam się otwierają coraz szerzej, gdy widzimy kolejne choroby na które nie ma lekarstwa i które nieuchronnie prowadzą do śmierci. Tyle rozczarowań. Śmierć nas przygnębia i traktujemy ją już tylko jako porażkę. Praca coraz mniej cieszy, bo wraca z nami do domu i wytchnienia nie daje. Brak czasu doprowadza nas do rozpaczy, rodziny, które zakładamy nie wyglądają tak jak to sobie wymarzyliśmy, codzienne trudności ciężko ogarnąć. Czyli faktycznie nic w życiu nie osiągamy.
      Zdaniem wielu ludzi życie jest loterią, tylko oni niestety nie wyciągnęli właściwego losu. Czasem są przekonani, co jest jeszcze gorsze, że sąsiad ten zadowolony, wesoły sąsiad wyciągnął o wiele lepszy los. Tymczasem losy te, tak bardzo się od siebie nie różnią. Jeden może pozwolić sobie na trochę więcej, inny na trochę mniej i to wszystko. Różnica polega na tym jak się na życie patrzy. A to, zależy tylko od nas. Znam wielu ludzi, każdy jest inny, wszyscy się różnią. Wielu z nich uważa, że nie wyciągnęli wielkiego losu, że nie osiągnęli nieskazitelnego, doskonałego szczęścia. Wszystkim coś leży na sercu: niefortunne zdarzenia, nie leczone rany, ciężary. Czyżbym nie wiedział, że zostałem stworzony do radości?
      Na szczęście znajdują się w naszym życiu osoby, które pomagają nam nie dać się omamić i ogłupić takiemu myśleniu, osoby które dźwigając ciężary życia, pozostały mimo wszystko ludźmi radosnymi. Takich niesamowitych ludzi miałam szczęście spotkać na swej drodze, niesamowitych-bo zwykłych dobrych ludzi. Od nich mogę uczyć się szacunku dla życia i śmierci, szacunku dla drugiego człowieka i wreszcie dla samego siebie. Widzę jak potrafią oni ustalić w swoim życiu cele i priorytety: dobre, spokojne życie, rozwój duchowy, uczuciowy, umysłowy, społeczny, działanie, poczucie bezpieczeństwa. Nie wywyższają się, umieją odpoczywać, spontanicznie cieszą się z drobnych osiągnięć i z wielką prostotą serca potrafią mimo wielu doświadczeń powiedzieć głośno że są szczęśliwi. Są dla mnie wzorem. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ myślę, że ciężko jest być dobrym lekarzem, jeżeli nie jest się szczęśliwym człowiekiem. Ważne by każdy z nas określił, co oznacza szczęście dla niego. Nie zapominajmy o radości!
      Na koniec chcę przytoczyć tekst Desideraty z 1692 r., nieznanego autora, znaleziony w starym kościele św. Pawła w Baltimore. Tekst który w swej prostocie wcale nie jest łatwy do zrealizowania w życiu, natomiast pomimo swego wieku aktualny jest również w dzisiejszych czasach. Ktoś komu uda się tak żyć, z pewnością może być wzorem do naśladowania, wzorem dobrego człowieka-dobrego lekarza, po prostu szczęśliwego. Dobroć jest ważniejsza od mądrości, a zaznanie tej prawdy to owej mądrości początek.

      Desiderata
      "Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech oraz pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie, ale też wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, bo oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
      Niech zarówno twoje osiągnięcia jak i plany będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem jakkolwiek byłaby skromna, bowiem ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, gdyż na świecie jest pełno oszustwa. Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
      Bądź sobą, a zwłaszcza nie udawaj uczucia ani nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
      Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy. Masz zatem prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie, wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia. W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój swej duszy. Przy całej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
      Bądź uważny. Dąż do szczęścia."


Paweł Szczerba

MOJE REFLEKSJE NA TEMAT WZAJEMNYCH STOSUNKÓW MIĘDZY LEKARZAMI W OPARCIU O KODEKS ETYKI LEKARSKIEJ

      O wzajemnych stosunkach między lekarzami mówi rozdział III Kodeksu Etyki Lekarskiej:

ROZDZIAŁ III

Stosunki wzajemne między lekarzami

Art. 52.


      1. Lekarze powinni okazywać sobie wzajemny szacunek. Szczególny szacunek i względy należą się lekarzom seniorom, a zwłaszcza byłym nauczycielom.
      2. Lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób.
      3. Lekarz wszelkie uwagi o dostrzeżonych błędach w postępowaniu innego lekarza powinien przekazać przede wszystkim temu lekarzowi. Jeżeli interwencja okaże się nieskuteczna albo dostrzeżony błąd lub naruszenie zasad etyki powoduje poważną szkodę, konieczne jest poinformowanie organu izby lekarskiej.
      4. Poinformowanie organu izby lekarskiej o zauważonym naruszeniu zasad etycznych i niekompetencji zawodowej innego lekarza nie stanowi naruszenia zasad etyki.
      5. Jeżeli dostrzeżony błąd, popełniony przez innego lekarza, ma niekorzystny wpływ na stan zdrowia pacjenta należy podjąć działania dla odwrócenia jego skutków.

Art. 53.


      1. Doświadczeni lekarze winni służyć radą i pomocą mniej doświadczonym kolegom, zwłaszcza w trudnych przypadkach klinicznych.
      2. Lekarze pełniący funkcje kierownicze powinni traktować swoich pracowników zgodnie z zasadami etyki.
      3. Lekarze pełniący funkcje kierownicze są zobowiązani do szczególnej dbałości o dobro chorego oraz o warunki pracy i rozwoju zawodowego podległych im osób.

Art. 54.


      W razie wątpliwości diagnostycznych i leczniczych lekarz powinien, w miarę możliwości, zapewnić choremu konsultację innego lekarza. Opinia konsultanta ma charakter doradczy, gdyż za całość postępowania odpowiada lekarz prowadzący leczenie.

Art. 55.


      Lekarz kontrolujący pracę innych lekarzy powinien, w miarę możliwości, zawiadomić ich wcześniej, aby umożliwić im obecność w czasie kontroli i bezpośrednie przekazanie uwag o jej wynikach.

      Relacje pomiędzy lekarzami to bardzo ważny problem deontologiczny, o czym świadczyć może wyodrębnienie specjalnego rozdziału w Kodeksie Etyki Lekarskiej. Po przeczytaniu czterech artykułów dotyczących wzajemnych stosunków między lekarzami odczuwa się pewien niedosyt, gdyż nie regulują one wielu istotnych spraw w tej dziedzinie. Charakter zawodu lekarza powoduje, że inny lekarz jest równocześnie konkurentem. Status materialny lekarza zależy od kwalifikacji i powodzenia pracujących w jego otoczeniu kolegów. Przez wiele wieków powodowało to próby obniżania prestiżu potencjalnych rywali. Jedni dla przyciągnięcia do siebie pacjentów pogłębiali swoją wiedzę i doskonalili umiejętności, inni uznali, że łatwiej można zwiększyć ilość swoich pacjentów ośmieszając i dyskredytując innych lekarzy. Próbując ograniczyć bardzo rozpowszechnione podważanie zaufania do lekarzy przez ich kolegów stworzono zapisy deontologiczne, które jednoznacznie tego zabroniły. Zorientowano się, że publiczne wyśmiewanie i krytykowanie innych lekarzy w rzeczywistości uderza w całą społeczność lekarską i obniża prestiż każdego z nas. Trzeba zrozumieć, iż rzeczywista obrona interesów grupowych nie może sprowadzić się do ukrywania za wszelką cenę nieuctwa i niedbałości niektórych reprezentantów naszej społeczności.
      Istniejący system nie rodzi w nas poczucia dumy zawodowej ani szacunku dla kolegów. Niestety system kształcenia w Polsce jest bardzo zróżnicowany, co może powodować istotne kłopoty w realizacji powyższego artykułu w praktyce. Nie zawsze lekarze posiadający ten sam dyplom, a nawet te same specjalności rozmawiają tym samym językiem. W krajach Unii lekarze działają w oparciu o bardzo precyzyjnie opracowane algorytmy postępowania diagnostyczno-terapeutycznego i nikt nie ma wątpliwości, jaki jest aktualnie obowiązujący standard. W Polsce w wielu dziedzinach brakuje dokładnych i szczegółowych zapisów dotyczących obowiązujących zasad sztuki lekarskiej. Dostępne podręczniki podają bardzo różne zalecenia, co rodzi pewne zagubienie wśród lekarzy. Czasem są oni przekonani, że postępują prawidłowo, że słusznie krytykują odmienne postępowanie swoich kolegów, podczas gdy w rzeczywistości jest inaczej. Dla realizacji omawianego wymogu etycznego niezbędne jest opracowanie jednoznacznych zasad postępowania lekarskiego w poszczególnych dziedzinach.
      Kodeks wskazuje wprawdzie na możliwość rozwiązywania powyższych problemów w oparciu o samorząd, ale jak dotąd izby lekarskie nie potrafiły skutecznie wywiązywać się z ustawowego obowiązku fachowego nadzoru. Jest to bardzo niepokojące i stawia pod znakiem zapytania sens istnienia tego organu. Potrzeba rzetelnego weryfikowania kwalifikacji i postaw w zawodach zaufania publicznego stanowi podstawę powoływania do życia korporacji. Kodeks jednoznacznie zakazuje wypowiadania się krytycznie o działalności innego lekarza. Wierne przestrzeganie takiego zapisu prowadzić może do granic absurdu, kiedy to lekarze jako biegli sądowi oświadczali, że pozostawienie w brzuchu pacjenta narzędzi chirurgicznych nie spowodowało uszczerbku na zdrowiu i nie było przyczyną uporczywych bólów brzucha, na jakie chory skarżył się po operacji.
      Na ile zatem bezwzględny jest powyższy zapis w Kodeksie Etyki Lekarskiej?
      Czy rzeczywiście mamy obowiązek zachować w milczeniu wszystko, cokolwiek zrobi inny lekarz?
      Zgodnie z zaleceniami Kodeksu, o dostrzeżonych błędach należy poinformować odpowiedzialnego za nie lekarza. Niestety, droga ta stanowczo zbyt rzadko jest stosowana w polskich realiach. Brak nam dobrych obyczajów i przykładów traktowania takich wypowiedzi jako koleżeńskiej rady. Jednak nie reagując na nieprawidłowości i nie ograniczając popełnianych błędów tworzymy aurę przyzwolenia dla patologicznych postaw.

      W wyroku z 23 kwietnia 2008 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 52 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej w związku z art. 15 pkt 1, art. 41 i art. 42 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o Izbach Lekarskich w zakresie, w jakim zakazuje zgodnych z prawdą i uzasadnionych ochroną interesu publicznego wypowiedzi publicznych na temat działalności zawodowej innego lekarza, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 17 ust. 1 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 63 Konstytucji.

USTAWA z dnia 17 maja 1989 r. o Izbach Lekarskich


Art. 15.


      Członkowie samorządu lekarzy obowiązani są przestrzegać:
      1) zasad etyki i deontologii oraz innych przepisów związanych z wykonywaniem zawodu lekarza,
      2) uchwał władz i organów samorządu lekarzy.

Art. 41.


      Członkowie samorządu lekarzy podlegają odpowiedzialności zawodowej przed sądami lekarskimi za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki i deontologii zawodowej oraz za naruszenie przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza.

Art. 42.


      1. Sąd lekarski może orzekać następujące kary:
      1) upomnienie,
      2) nagana,
      3) zawieszenie prawa wykonywania zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do trzech lat,
      4) pozbawienie prawa wykonywania zawodu

KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ


Art. 54.


      1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Art. 31.


      3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Art. 17.


      1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

Art. 63.


      Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa.

      Biorąc pod uwagę, że art. 52 odnosi się do wszelkich możliwych przypadków "dyskredytowania" lekarza przez lekarza, należy rozumieć, że sięga on nader głęboko w sferę wolności słowa. Art. 54 ust. 1 Konstytucji gwarantuje taką wolność każdemu , przy czym jej ograniczenia mogą być nakładane tylko przy spełnieniu bardzo restryktywnych przesłanek z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

      Z punktu widzenia Trybunału istotne jest jednak to, w jaki sposób interpretują zaskarżone postanowienie orzekające sądy lekarskie. Z wypowiedzi Naczelnego Sądu Lekarskiego oraz sądów lekarskich wynika, że pojęcie "dyskredytowanie" w orzecznictwie tych sądów jest rozumiane jako każda publiczna krytyka lekarza przez lekarza. W szczególności nie badają one prawdziwości stawianych zarzutów.

      Tak rozumiane postanowienie art. 52 KEL jest, zdaniem Trybunału, niezgodne z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 17 konstytucji.

      Wyrok nie stwarza konieczności zmiany brzmienia zaskarżonego postanowienia. Wystarczy zmiana interpretacji art. 52 KEL przez orzekające sądy w duchu wyroku Trybunału. Jednakże bardziej efektywna byłaby odpowiednia nowelizacja Kodeksu Etyki Lekarskiej.

      Ucząc się trudnego zawodu lekarza często potrzebujemy wsparcia starszych, bardziej doświadczonych lekarzy. Regulacje takie zapewnia art. 53 KEL. Dobrze jest, gdy możemy się poradzić, gdy ktoś obok nas potrafi i chce nam pomóc. Musimy pamiętać, że nie tylko sobie zawdzięczamy posiadaną wiedzę. Ktoś przed nami pracował i stale ktoś pracuje nad tym, byśmy coraz lepiej mogli wykonywać swój zawód. W medycynie brakuje miejsca dla egoistów i trzeba dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z kolegami. Chory nie potrafi zrozumieć, że lekarz czegoś nie wie i wymaga, aby był nieomylny i wszystkowiedzący.

      Artykuł 54 też budzi pewne wątpliwości. Polski Kodeks Etyki Lekarskiej oddaje decydujące zdanie lekarzowi prowadzącemu, zamiast choremu, który ma prawo poznać różne opinie i wybrać preferowane przez niego rozwiązanie. Poza tym określenie "w miarę możliwości" jest nadużywane. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z aktem prawnym określającym normy postępowania. Sformułowania tego typu tworzą przysłowiowe furtki do omijania przepisów. Mogą być podstawą do samousprawiedliwiania przy niestosowaniu się do nakazów etycznych. Lekarz nie może być uczciwym człowiekiem jedynie w miarę możliwości i przy braku wątpliwości.

      Art. 55 mówi o kontroli pracy lekarzy. Etyczne problemy związane z nadzorem pracy innych lekarzy sprowadzono jedynie do niezbyt silnie wyrażonego zalecenia powiadomienia zainteresowanych lekarzy kiedy kontrola nastąpi. Tradycyjnie użyty w Kodeksie zwrot w miarę możliwości uczynił ten wymóg mało obligatoryjnym.

      Na zakończenie Kodeks Etyki Lekarskiej mówiąc o wzajemnych relacjach między lekarzami może mieć wiele przeciwników i zwolenników. Reguluje on podstawowe kwestie tego tematu. Jako Kodeks powinien bardziej obligować lekarzy do działań, gdyż niektóre sformułowania użyte w poszczególnych artykułach dają możliwości do odmiennej interpretacji. Po przeczytaniu czterech artykułów dotyczących wzajemnych stosunków między lekarzami odczuwa się pewien niedosyt. Z całą pewnością należy się zastanowić nad nowelizacją rozdziału III Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Agnieszka Kubik

JAKIE WARUNKI WINNY BYĆ SPEŁNIONE ABY ZAWÓD LEKARZA BYŁ WYKONYWANY GODNIE I Z SATYSFAKCJĄ DLA PACJENTA I LEKARZA.

      Dużo się aktualnie mówi o tym jak to lekarze walczą o kolejne podwyżki nie licząc się z nikim i nie zważając na to jak ich postępowanie wpływa na ogólny stan jakże już i tak nędznej służby zdrowia w Polsce. Mówi się o tym, że lekarze zatracili sens i istotę wykonywanego przez siebie zawodu, że statystycznie poświęcają pacjentowi nie więcej niż 7 minut, że traktują pacjentów machinalnie, postrzegają ich tylko w wymiarze procesów biologicznych i fizykochemicznych, traktują pacjenta w kategoriach producenta lub konsumenta produktu krajowego brutto, a nie jak osobę chorą i cierpiącą, dlatego też tak wielką popularność zdobywają sobie różnego rodzaju znachorzy, bioenergoterapeuci i inni "cudotwórcy", którzy i wysłuchają i pocieszą i pomogą. Dodatkowo ogromny postęp nauk medycznych, zwłaszcza w ich klinicznym obszarze w kontekście relacji lekarz- pacjent, nie sprzyja całościowemu spojrzeniu na chorego człowieka, zgodnemu z hipokratejską koncepcją holistyczną. Jakże dziś aktualne w związku z tym jest hasło Ambrose Bierce - "Lekarz to ten, w którym pokładamy nadzieję, gdy jesteśmy chorzy, a którego szczujemy psami gdy jesteśmy zdrowi."
      Wymagania wobec lekarzy są olbrzymie. Żąda się od nich daleko więcej, niż tylko kompetencji fachowych - przez wieki lekarzami byli kapłani, stąd jeszcze dziś oczekujemy od nich cudów. Lekarze powinni wykazywać empatię, umieć wczuć się w lęk i smutek pacjenta i jego rodziny. Chirurg musi umieć amputować nogi, psychiatra musi wiedzieć, jak postępować z zagrożonym samobójstwem pacjentem, internista- opiekować się chronicznie chorym. Czasem lekarz może obwieścić, że terapia się powiodła, ale w następnej chwili musi powiedzieć choremu, że wkrótce umrze. To jak się czuje przy tym sam lekarz, nikogo nie interesuje, dlatego aby sprostać tym wszystkim oczekiwaniom lekarz musi posiadać bardzo silną psychikę oraz dużą odporność na sytuacje stresowe, bo jak to mówi W. Kollath - "Lekarzem trzeba się urodzić, medycyny można się nauczyć."
      Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że "...życiorys lekarza to historia triumfów i radości, ale też i klęsk; osiągnięć, sukcesów - ale też niemożności i bezradności. Sprostać jednak musimy w równym stopniu i klęskom i zwycięstwom" (prof. Jerzy Tołłyczko).
      My lekarze posiadamy jednak wyjątkową możliwość zaglądnięcia w zakamarki ludzkiego jestestwa - w sytuacjach gdy życie staje się pozbawione masek i póz za jakimi zwykle ukrywa się człowiek. Można choremu powiedzieć "proszę się rozebrać", ale niezwykle trudno jest spowodować by zdjął maskę zakrywającą jego osobowość, jego przeżycia, emocje i myśli, dlatego "nie jest lekarzem ten, który nie jest psychologiem." "Lekarz to nie tylko zawód, ale również cecha charakteru."
      Każdy lekarz opiekujący się pacjentem, posiada wobec niego tylko tyle uprawnień, ile on sam mu udzieli. Zgodnie z zasadami deontologii lekarskiej, która powinna mieć swe przełożenie na codzienną praktykę, lekarz ma obowiązek zabiegać o zaufanie chorego, co zwiększa szanse na uzyskanie jego zgody na właściwe leczenie.
      Problemu właściwych relacji pomiędzy lekarzem a pacjentem nie uniknął nawet sam Jan Paweł II. W książce Andree Frossarda pt. "Nie lękajcie się.- Rozmowy z Janem Pawłem II", opisano jak Jan Paweł II leżąc po zamachu w Klinice Gemelli napominał lekarzy: "Nie zapominajcie, że jeżeli wy jesteście lekarzami, to ja jestem chorym i chcę się z wami podzielić problemami jakie mam jako chory." "Starał się przekonać środowisko lekarskie, że w stosunkach między chorym a lekarzem, lekarz nie powinien być wyrocznią, która z wysoka ogłasza swoje decyzje. Decyzje winny być podejmowane za obopólną zgodą, bo jeżeli z jednej strony jest umiejętność i wiedza medycyny, to z drugiej jest to wszystko, co osoba ludzka wie o sobie i zna z doświadczenia. Wiemy o tym, ale czasem zapominamy."
      Często w relacji lekarz - pacjent, lekarz skazany jest na własne "wyczucie" i dlatego, kluczową staje się jego inteligencja emocjonalna oraz intuicyjne rozpoznanie faktycznych oczekiwań chorego. Musi on także posiadać umiejętność nawiązywania z pacjentem opartą na zaufaniu, relację osoby z osobą, a nie "wizytówki" lekarskiej z "numerem" szpitalnym.
      Pacjenci bardzo często w sytuacjach dla nich trudnych jakimi są choroba przewlekła, zwykle nieuleczalna - oczekują od lekarza spotkania z człowiekiem, a nie tylko technicznej perfekcyjności postępowania, ponieważ odpowiedni stosunek lekarza do chorego jest ważniejszy od samej informacji jak ta choroba będzie przebiegać i jak będzie wyglądało dalsze leczenie. Emocjonalne zachowanie lekarza takie jak okazywanie pacjentowi zrozumienia, empatia pozwalają choremu lepiej zaadaptować się do wymogów nieuleczalnej choroby.
      Relacje między pacjentem i lekarzem powinny się opierać na zasadach partnerstwa wynikającego z etyki lekarskiej i powtarzając za Józefem Boguszem uważam iż "Najwyższą formą odpowiedzialności lekarskiej jest odpowiedzialność wobec własnego sumienia".
      Podsumowując te rozważania można podkreślić, że zawód lekarza wymaga nie tylko myślenia, lecz i uczuć.

"Lekarz grecki był rzemieślnikiem,
lekarz rzymski niewolnikiem
najczęściej wyzwalanym,
lekarz nowoczesny jest uczonym i artystą"

(Kazimierz Wice)

Paweł Dudka

Leczenie hospicyjne

      Życie ludzkie podobnie jak każde ziemskie istnienie biologiczne ma swój początek i kres. Stwierdzenie to ma miejsce w ludzkiej świadomości od zarania dziejów. Z historii znamy, że w różnych czasach i różnych kulturach stosunek do kresu życia był zmienny. W wielu kulturach uważa się, że śmierć jest tylko przejściem do innej formy życia i jest zjawiskiem jak najbardziej naturalnym.
      W związku jednak z kresem życia ziemskiego człowieka pojawiają się problemy opieki nad człowiekiem chorym, cierpiącym i umierającym. Chorego przed śmiercią powinniśmy otoczyć całościową, wieloaspektową opieką, umożliwić mu prowadzenie aż do zgonu życia tak czynnego jak to jest możliwe, a przede wszystkim otoczyć go troską, życzliwością i miłością.
      Leczenie hospicyjne jest właśnie taką wszechstronną opieką nad ludźmi ciężko chorymi w ostatnim - terminalnym, okresie ich życia i obejmuje również rodziny tych chorych.

      Działalność hospicjum może być prowadzona jako: Zespół Opieki Domowej, Hospicjum Stacjonarne, Szpitalny Oddział Hospicyjny zapewniający choremu również opiekę hospicyjną w domu, Oddział Opieki Dziennej. Leczenie hospicyjne stawia sobie za cel działania które prowadzą to tego aby pacjent nie odczuwał bólu ani innych przykrych dolegliwości fizycznych, które mogą występować w ciężkiej chorobie, aby okres życia jaki pozostał choremu był wartościowy, aby czuł się potrzebny i aby mógł go przeżyć godnie. Ważne jest również w opiece hospicyjnej aby człowiek zbliżający się do kresu swych dni nie był samotny, opuszczony i miał warunki do zastanowienia się nad swoim życiem i do przygotowania się do odejścia.
      Opieka hospicyjna pomaga rodzinie opanować strach, radzić sobie z problemami jakie sprawia ciężka choroba i śmierć tak, aby nie było potrzebne oddanie bliskiego człowieka do szpitala. Pracownicy i wolontariusze wyjaśniają członkom rodziny sytuację, uczą pielęgnowania i zachowania się wobec chorego i pomagają ukoić ból po stracie bliskiej osoby. Leczenie hospicyjne prowadzi zespół - to jest grupa pracowników i wolontariuszy, którzy współpracują ze sobą. Każdy człowiek w ostatnim okresie życia cierpi fizycznie i duchowo, potrzebuje wielu rodzajów pomocy. Każda rodzina ma w tym czasie odmienne, własne problemy. Często więc nie wystarcza pomoc świadczona przez jedną osobę, ale potrzeba wielu opiekunów o różnych kwalifikacjach. W hospicjum pracują różne osoby: lekarze, pielęgniarki, duchowni, rehabilitanci, pracownicy socjalni, psycholodzy, w razie potrzeby także przedstawiciele innych zawodów medycznych oraz odpowiednio przeszkoleni wolontariusze czyli osoby, które mogą mieć różne kwalifikacje i zawody, a które podejmują się bezinteresownie nieść tego rodzaju pomoc.
      Rola lekarza w hospicjum nie jest rolą podstawową. Choć niektóre hospicja zatrudniają lekarzy na stałe, ich rola jest w sensie medycznym raczej rolą konsultacyjną. Ustawiają oni objawowe leczenie, współdziałają w prowadzeniu pacjentów z personelem pielęgniarskim. Badają chorych, przepisują leki i zapewniają nad nim stałą opiekę. O ile chory, z powodu innych schorzeń jest jednocześnie leczony przez drugiego lekarza, obaj ci lekarze powinni ze sobą współpracować. Obowiązki lekarza względem chorego umierającego zostały zawarte w art. 30 Kodeksu Etyki Lekarskiej: "Lekarz powinien dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić choremu humanitarną opiekę terminalną i godne warunki umierania. Lekarz winien do końca łagodzić cierpienia chorych w stanach terminalnych i utrzymywać w miarę możliwości jakość kończącego się życia".
      Główny ciężar pracy z pacjentami spoczywa natomiast na pielęgniarkach, duchownych i wolontariuszach. Nie leczenie bowiem, ale otoczenie opieką stanowi zadanie hospicjum. Jako człowiek, a nie jako profesjonalista, może oczywiście lekarz wyjść znacznie poza rolę, jaką by spełniał występując jedynie w swej roli zawodowej. Pielęgniarka odgrywa główną rolę w zapewnieniu choremu opieki. Każda z pielęgniarek opiekuje się pewną liczbą swoich chorych zapewniając im indywidualną pielęgnację dostosowaną do ich potrzeb jak również wsparcie emocjonalne. Pielęgniarka uczy też rodzinę jak zapewnić choremu odpowiednia opiekę i jak sama rodzina może sobie radzić z problemami, które są wywołane ciężką chorobą. Duchowny, który powinien być członkiem zespołu, zapewnia choremu pomoc duchową. Spełnia on swoją posługę na życzenie chorego wszędzie tam, gdzie chory się znajduje. Duchowny udziela również wsparcia najbliższej rodzinie chorego tak w czasie trwania choroby bliskiej osoby jak i po jej śmierci.
      Opiekę duchowną może spełniać inny duchowny, innego wyznania wskazany przez chorego.
      Celem leczenia hospicyjnego jest umożliwienie choremu najpełniejszego przeżycia ostatniego okresu choroby poprzez leczenie objawowe, pielęgnację oraz zwykłe towarzyszenie choremu oraz jego rodzinie w tej ciężkiej drodze cierpienia, jaką przechodzą.

      Moim zdaniem środowiskiem najbardziej sprzyjającym chorym szczególnie w ostatnim okresie ich życia jest dom rodzinny. Zdaję sobie również sprawę, że we współczesnym świecie pojecie śmierci i okres umierania jest przez wielu ludzi usuwany ze świadomości oraz z domów rodzinnych.
      W rodzinach mało lub wcale nie rozmawia się o śmierci, nie tłumaczy się tego zjawiska dzieciom, "wypycha się" śmierć jak najdalej od domu rodzinnego. Myślę że o ile to możliwe odchodzenie członków rodziny powinno się odbywać w domu rodzinnym. Nie zawsze jednak rodzina jest w stanie otoczyć osobę chorą odpowiednią opieką, mimo bardzo szczerych chęci. W takich przypadkach opieka hospicyjna okazuje się bardzo przydatna, hospicjum staje się niejednokrotnie azylem dla umierających i miejscem pocieszenia dla ich rodzin. Decyzja o przekazaniu osoby bliskiej, nieuleczalnie chorej do hospicjum jest dla wielu osób bardzo trudną pod względem etycznym decyzją. Uważam jednak, że w sytuacji gdy rodzina nie jest w stanie zapewnić niezbędnej danemu choremu opieki, najwłaściwsze wyjście to - opieka hospicyjna. Oczywiście przekazaniu chorego do hospicjum nie może towarzyszyć opuszczenie, odrzucenie chorego przez rodzinę. Rodzina chorego uzyskuje w hospicjum wsparcie w radzeniu sobie z chorobą bliskiej osoby, a także po śmierci bliskiej osoby, ale jednocześnie to właśnie rodzina jest najlepszym wsparciem dla chorego. Życzliwość i ciepło okazane przez rodzinę często sprawiają, że ostatnie dni życia nabierają sensu i są maksymalnie wykorzystywane przez osoby chore.

      Piśmiennictwo:
      1. "Etyka lekarska" Tadeusz Brzeziński PZWL 2002
      2. "Kodeks Etyki Lekarskiej".

Lek. staż. Łukasz Kowalski

Moje refleksje na temat godności lekarza

      Godność człowieka w Konstytucji określona jest jako przyrodzone, niezbywalne i nienaruszalne źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest jedyną konstytucyjną wartością, która nie może być ograniczona.
      Przez godność można rozumieć stan pełnej wartości człowieka. W takim idealnym stanie znajduje się ktoś, czyjej wartości nikt ani nic nie umniejsza, nie podważa, nie narusza i kto również sam jej nie umniejsza ani nie narusza. Godność jest zatem synonimem wartości człowieka i to zarówno tej podstawowej, związanej z naturą ludzką, jak i tej, która zależy od zachowań i sytuacji.
      Jak rozumiem godność lekarza?
      O ile godności jako istoty ludzkiej nie utracimy nigdy, gdyż jest wartością wrodzoną, o tyle godność osobistą jako lekarza łatwo utracić. O jej trwanie każdy z nas musi walczyć i narażać się nieustannie. Zdobywamy dyplom, zaczynamy pracować, powoli udaje nam się zdobyć uznanie i szacunek pacjentów. Poznajemy zasady etyki i deontologii lekarskiej, staramy się te zasady wprowadzać w życie i z pewnością chronią one godność lekarską, natomiast nasze odpowiednie postępowanie może ją umacniać.
      W mojej wyobraźni godność lekarza podobna jest do imienia wypisanego na nadmorskim piasku. Wystarczy mały wiatr, aby została zatarta. Co więc zrobić?
      Praca lekarza jest ciężka. Nie mamy do czynienia z maszynami, lecz z ludźmi, którym oczywiście należy się szacunek i którzy niejednokrotnie przychodzą do nas po poradę nie tylko odnośnie swojego ciała. Znajdźmy w sobie odwagę na podarowanie dobrego słowa, bo ono czasami bardziej ulży w cierpieniu niż wypisane na recepcie leki. Zdobądźmy się na powiedzenie przepraszam kiedy to konieczne. Okażmy odrobinę serdeczności i wyciągnijmy dłoń do starego człowieka, który wie, że czas jego wędrówki dobiega końca. Dobrze jest okazać trochę zrozumienia nieszczęśliwym ludziom. Czasem wystarczy zwykły uśmiech by rozjaśnić im dzień. Okazywanie dobroci nie tylko w pracy, ale także w życiu rodzinnym i społecznym kształtuje naszą godność jako lekarza i jako człowieka. Więcej doprawdy nie trzeba nic robić, by zachować swą godność. Wówczas ona sama zatroszczy się o siebie. Będziemy zadowoleni ze swojego życia.
      "Pamiętaj, że Twoja twarz jest przeznaczona dla innych, to coś więcej niż piękna fasada, niż szyld, czy wizytówka. Więc pielęgnuj swą twarz, na usta przywołuj uśmiech. Pokaż swoją dobrą twarz, a wtedy nie będzie tak trudno Cię kochać" (Phil Bosmans).
      Szkoda tylko, że w dzisiejszych czasach niszczone są wszelkie autorytety, w tym też zawód lekarza. Zaryzykuję stwierdzenie, że w opinii dużej części społeczeństwa pojęcie godności lekarza przestaje istnieć. Coraz mniej ludzi zauważa nasze sukcesy, wytykając nam tylko porażki i błędy. Rosnąca przeciw nam niechęć powoduje, że coraz trudniej bronić nam godności lekarza. A bez godności trudno pracować w poczuciu, że jest się dobrym lekarzem i człowiekiem.

Biuletyn nr 2008/4 - pismo Okręgowej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Rzeszowie.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: serwis@rzeszow.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2008-07-29