Strona główna OIL

   


 
Kronika żałobna: prof. J.Grochowski, dr n. med. A.Wyroba, lek. med. H.Łącka



Kronika żałobna

Prof. Jan Grochowski
ur. 4 czerwca 1930 we Lwowie
zm. 17 października 2007 w Krakowie


W dniu 17 października 2007 roku, w wieku 77 lat, odszedł od nas Profesor Jan Grochowski, twórca i wieloletni dyrektor Instytutu Pediatrii i Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla wielu z nas był Mistrzem, dla wybranych - Przyjacielem, dla wszystkich pracowników - Pełnym Życzliwości Szefem i Doskonałym Dyrektorem.

Profesor Grochowski stworzył krakowską szkołę chirurgii dziecięcej, rozwinął w naszym szpitalu jej wszystkie podspecjalności i wykształcił kilka pokoleń specjalistów. Był promotorem blisko 50 rozpraw doktorskich i opiekunem ośmiu przewodów habilitacyjnych. Jako wicedyrektor, a potem dyrektor szpitala w latach 1966-2000, dbał o harmonijny rozwój wszystkich dziedzin pediatrii, by stworzyć wszechstronny ośrodek medyczny. To dzięki Profesorowi Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie znajduje się dzisiaj w ścisłej czołówce polskich szpitali dziecięcych. Doskonały organizator, posiadający klarowną wizję przyszłości szpitala, potrafił świetnie wykorzystać współpracę z rządowymi organizacjami USA, by nie tylko szpital rozbudować i wyposażyć w najnowsze urządzenia diagnostyczne i lecznicze, ale również wykształcić w ośrodkach amerykańskich wielu lekarzy, pielęgniarek i techników, zapewniając im dostęp do fachowej prasy w czasach, gdy czasopisma medyczne były w Polsce rzadkością.

Szpital był ukochanym dzieckiem Profesora, zawsze stawianym na pierwszym miejscu i oglądanym czujnym okiem. Wymagający zarówno od siebie, jak i od swoich podwładnych, był równocześnie życzliwy dla wszystkich i wyrozumiały. Wielu z nas pomógł, nie tylko w rozwiązaniu problemów zawodowych, ale i w zwykłych, codziennych trudnościach. Autentycznie lubił ludzi i nie potrafił - lub nie chciał - widzieć ich wad i słabości.

Medycyna stanowiła pierwszą i najważniejszą pasję Profesora, ale znajdował również czas na inne zainteresowania. Jego letni dom w Nowej Białej stał się prawdziwym muzeum ocalonych od zapomnienia przedmiotów użytku codziennego z polskiej części Spisza. Wszyscy we wsi wiedzieli, że najłatwiej Go spotkać o świcie, gdy przez lornetkę podgląda życie ptaków. Szczególną Jego pasją były sowy, których kolekcja figurek i podobizn oraz zgromadzona literatura na ich temat, od poważnych opracowań po książeczki dla dzieci, jest najprawdopodobniej największym tego typu zbiorem na świecie. Miłość do przyrody i jej dogłębna znajomość ukształtowała Profesora Grochowskiego jako człowieka pełnego ciepła i dobroci, gotowego w każdej chwili nieść pomoc, począwszy od osobistego operowania lub nadzorowania zabiegów wykonywanych u dzieci pracowników szpitala po życzliwe rady doświadczonego menadżera udzielane także po odejściu na emeryturę.

Szkoła Profesora Grochowskiego to nie tylko miejsce stosowania doskonałych technik chirurgicznych, ale również szkoła etycznego, humanistycznego podejścia do każdego pacjenta. Pozostanie po nim pustka, ale także pamięć i duma, że dane nam było z Nim pracować.

Dyrekcja i pracownicy
Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie


JAN GROCHOWSKI urodzony 4 czerwca 1930 roku we Lwowie. Specjalista z zakresu chirurgii ogólnej oraz chirurgii dzieciecej, w roku 1955 ukonczył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Krakowie. Uczeń prof. Jana Oszackiego, w którego Klinice zdobywał podstawy wiedzy, zakończone uzyskaniem specjalizacji z zakresu chirurgii ogólnej oraz specjalizacji I i II stopnia z chirurgii dzięciecej. W roku 1962 uzyskał doktorat, w roku 1966 - habilitacje, a tytuł profesora w 1973 roku. Szkolił sie w ośrodkach chirurgii dziecięcej w Szwajcarii i USA.
Od roku 1965 związany z Polsko-Amerykańskim Instytutem Pediatrii, w którym przez wiele lat kierował, Kliniką, a następnie Katedrą Chirurgii Dziecięcej. Pracę w Instytucie rozpoczął jako zastępca dyrektora, od 1976 roku pełnił funkcję dyrektora Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii, a od roku 1998 także Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego Collegium Medicum UJ, jednostki zajmującej się działalnością leczniczą. Rozwinął współpracę Instytutu z charytatywną amerykańską Fundacją Project HOPE oraz z wiodącymi ośrodkami pediatrycznymi w USA. Odszedł na emeryturę 1 sierpnia 2000 roku.
Przez wiele lat był Zastepcą Specjalisty Krajowego w zakresie chirurgii dziecięcej, a nastepnie Specjalistą Regionalnym. Autor ponad 140 prac opublikowanych w czasopismach naukowych krajowych i zagranicznych, 170 referatów wygłoszonych na zjazdach, oraz 6 rozdziałów w podręcznikach i monografiach chirurgicznych. Był również autorem 12 prac dotyczących historii medycyny, redaktorem 5 wydawnictw z tej dziedziny, a także redaktorem działu chirurgii dziecięcej w "Polskim Przeglądzie Chirurgicznym". Członek licznych krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych.


dr n. med. Andrzej Wyroba
ur. 1 września 1949 roku w Katowicach
zm. 1 września 2007 w Krakowie


Boli każda śmierć, ale boli szczególnie, gdy jest przedwczesna. Jeszcze bardziej boli ta śmierć - odszedł Kolega, z którym razem studiowaliśmy, a potem pracowaliśmy przez ponad 30 lat, z którym rozstaliśmy się w radosnym przedurlopowym nastroju, a spotkaliśmy po urlopie, już na cmentarzu.

Andrzej Wyroba, katowiczanin z urodzenia, krakowianin z wyboru, lekarz, specjalista chirurg i specjalista chirurg - ortopeda, urodził się 1 IX 1949 w Katowicach, skończył I Liceum im. B. Nowodworskiego w Krakowie w 1967 roku, a studia na Wydziale Lekarskim ówczesnej Akademii Medycznej w Krakowie w 1973 roku. Od początku pracował na "Czerwonej Chirurgii" i prawie od początku na urazówce. Za młodu działający społecznie, aktywny na sali chorych i sali operacyjnej, twórczy w dydaktyce i lubiany przez studentów, dla których wciąż miał jakieś ciekawostki, wykraczające poza rutynowy program nauczania. Zawsze doskonale przygotowany do wystąpień w czasie wielu zebrań i konferencji naukowych, w których uczestniczył. Większość życia zawodowego spędził jednak w ambulatorium chirurgii urazowej. Jak to się mówi, "znała go cała Kopernika", bo pewnie na palcach policzyć można tych, którzy choć raz nie skorzystali z jego pomocy - od profesorów po "prostych" (jak mówił) doktorów.

Ceniliśmy go za wiedzę i doświadczenie, za bezpośrednie podejście do chorych, czasem, jak to w traumatologii - także tych najtrudniejszych. Podziwialiśmy jego dobry humor, który mu prawie zawsze towarzyszył, a który i nam się udzielał, za rozległą wiedzę historyczną, którą potrafił zawsze wykorzystać, za znajomość literatury, która była dla Niego najważniejszą sztuką, a dzięki której śmiało nazwać Go można erudytą. Był prawdziwym inteligentem - z urodzenia, wychowania i wykształcenia. Podziwialiśmy Go też za oddanie rodzinie - nie szukał dodatkowej pracy, by mieć dla niej, a zwłaszcza dla dzieci, więcej czasu. Za swój najważniejszy obowiązek uznał bowiem uzupełnienie ich szkolnej edukacji o sprawy dla Niego najważniejsze. Był chodzącą encyklopedią wiedzy o ludziach krakowskiej medycyny, i nie tylko, których traktował, jak siebie, z dystansem, nutką ironii (i autoironii), serdecznie i bez piedestałów. Miał wreszcie rzadką umiejętność rozładowania każdego napięcia, każdego konfliktu przez umiejętność wskazania
złotego środka, a zwłaszcza formułowania celnych bon - motów, które szybko stawały się powszechnie znane i używane, a przyswojone pozostaną z nami, gdy Jego już zabrakło.

W dn. 1 IX 2007 odszedł od nas dobry lekarz i ani on sam, ani my nie potrafiliśmy Go zatrzymać.

Leszek Brongiel


Zmarła Helena Łącka

W wieku 75 lat zmarła doktor Helena Łącka, specjalistka z zakresu chorób wewnętrznych, higieny ogólnej i epidemiologii. Przez całe życie była zawodowo związana z Nową Hutą, gdzie pracowała w Szpitalu im. S. Żeromskiego, także w Pogotowiu oraz kilku przychodniach.

Wspominamy ją tutaj jednak przede wszystkim jako poetkę i utalentowaną malarkę, aktywną członkinię Klubu Lekarza Seniora przy Izbie. Zarażała wszystkich swoją twórczą pasją niestrudzenie próbowała wierszem komentować rzeczywistość (ponad 1200 utworów), snuła poetyckie alegorie, które przenosiła też na płótno. Wydrukowaliśmy kilka Jej wierszy w "Biuletynie", ogromnie się z tego cieszyła. Jeszcze 11 października była w Izbie, wydawało się pełna życia, pomysłów na przyszłość, z listą planowanych portretów, z nadzieją na wydanie tomiku wierszy.

Bardzo ją tutaj w Izbie lubiliśmy, za ten ciągły entuzjazm, za serdeczność jaką obdarzała wszystkich na swej drodze - i stąd te kilka słów wspomnienia.

Cześć Jej Pamięci!
Redakcja



Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: serwis@krakow.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2007-11-30