Strona główna OIL

   


 
Westerplatte - inne spojrzenie

      Westerplatte - samotny cypel polskości w morzu niemczyzny gdańskiej, nienawidzącej Polski. Wojskowa Składnica Tranzytowa nie mająca już - od czasu zbudowania Gdyni - praktycznie żadnego znaczenia. Dowódca, jego zastępca, 183 żołnierzy i podoficerów, jedno działo 75 mm, 4 moździerze 81 mm, 2 działa ppanc. 37 mm, 18 ciężkich, 17 ręcznych i 6 lekkich karabinów maszynowych. Siły te to kompania piechoty wzmocniona środkami bojowymi batalionu. Morale żołnierzy polskich jest bardzo dobre, panuje bojowy nastrój i gotowość do walki. Byli to żołnierze wybierani z różnych jednostek, świadomi, że służba na Westerplatte jest zaszczytnym wyróżnieniem. Tu też można zobaczyć wprost rozwścieczonego nienawiścią wroga. (pamiętajmy, że w 1939 r. w Gdańsku było tylko 4% ludności polskiej, reszta to Niemcy zaślepieni nazizmem i nienawiścią do Polski). Dowódca - major Sucharski - żołnierz I wojny światowej najcięższego frontu - włoskiego, potem żołnierz Legionów, uczestnik wojny polskobolszewickiej 1920 r. Zastępca dowódcy kapitan Franciszek Dąbrowski oficer również z wielkim doświadczeniem, doskonały żołnierz. Nadzór nad Westerplatte sprawuje szef Wydział Wojskowego Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku ppłk dypl. Wincenty Sobociński, który bywa tu często. Co rozgrywało się w ostatnich godzinach przed wojną? Cytuję wypowiedź mjr. Stefana Fabiszewskiego z 3.09. 1960 r., zamieszczoną w londyńskim piśmie "Tydzień Polski": "... Rano 31 sierpnia mjr Jan Żychoń, szef ekspozytury w Bydgoszczy Oddziału II (wywiad - J. M.) Sztabu Głównego ostrzega ppłk. Sobocińskiego, że w ciągu 24 godzin należy oczekiwać ataku na Westerplatte, a także informuje o sytuacji ogólnej i o koncentracji gdańskich formacji w Wisłoujściu i w Nowym Porcie. Ppłk Sobociński ryzykując aresztowanie jedzie niezwłocznie na Westerplatte poprzez rejon koncentracji i podstawy wyjścia gdańskiego batalionu SS - Heimwehr, ażeby poinformować dowódcę obrony majora Henryka Sucharskiego o nowej sytuacji, a mianowicie, że wobec przewagi niemieckiej nie należy oczekiwać wzmocnienia ani odciążenia Westerplatte, że grupa operacyjna gen. Skwarczyńskiego otrzymała inne zadanie...". Mjr Fabiszewski otrzymał tę informację od ppłk. Sobocińskiego i mjr. Żychonia w 1940 r. Stąd też wynika postawa majora Sucharskiego po 2.09.1939 r. - on bowiem jeden znał prawdziwą sytuację. Ppor. Zdzisław Kręgielski był najmłodszym oficerem na Westerplatte. Oto część jego relacji: "... 31 sierpnia, gdy przyszedłem na obiad do kasyna zastałem tam również ppłk. Sobocińskiego. Twarze mjr. Sucharskiego i kpt. Dąbrowskiego były poważne. (Widać jednak ppłk Sobociński uzyskaną informację o sytuacji przekazał dowódcy i zastępcy, tak należy sądzić J. M.). I dalej ppłk Sobociński do ppor. Kręgielskiego: "... Przewaga po tamtej stronie jest olbrzymia (dwudziestokrotna - J. M.). Jestem przekonany, że potrafisz wspólnie z innymi udźwignąć i wypełnić to zadanie, że będziecie bronić się 12 godzin."
      Taka była sytuacja przed wybuchem wojny. Zadaniem bojowym załogi było więc utrzymanie się 12 godzin, potem nadejdzie odsiecz. O tym, że nie nadejdzie wiedzieli dowódca i jego zastępca.
      Co więc robić? Jak postąpić?
      l września runęła nawała niemiecka.
      2 września nastąpił nalot sztukasów, który poczynił ogromne spustoszenie w systemie obrony i spowodował duże straty w zabitych i rannych. Jednocześnie upływał już termin wykonania rozkazu, a pomoc nie nadchodziła. Załoga Westerplatte znalazła się w rozpaczliwej sytuacji - albo poddać się, albo walczyć do końca.
      Jakie były zachowania dowódców?
      Ze wszystkich 19 relacji przeanalizowanych przeze mnie wynika, że główną rolę jako dowódca odgrywał kpt. Franciszek Dąbrowski. On przejmował meldunki, on wydawał rozkazy, on podejmował decyzje.
      Oto fragmenty relacji kpt. Dąbrowskiego. Cytuję: "... Zarządzona w tym dniu (5.09.) przez majora Sucharskiego odprawa oficerów i podoficerów wykazuje jedynie pragnienie kontynuowania walki. Propozycja Komendanta, by poddać Westerplatte upada. Odprawa odzwierciedliła w pełni stanowisko załogi, która nadal nie myślała o poddaniu się." Następny cytat: "W późnych godzinach wieczornych major zwołał ponownie odprawę w szczuplejszym gronie. Podobnie jak 5. 09. przedstawia naszą sytuację. W rezultacie tej drugiej odprawy major postanawia, że jeżeli stan zdrowia rannych będzie się w dalszym ciągu pogarszał, a ogień nieprzyjacielski dokona jeszcze poważniejszych zniszczeń, tak, że prowadzenie walki nie będzie możliwe, to przerwie walkę."
      "Stan rannych (6.09. - J. M.) jest bardzo ciężki" Tyle z relacji kapitana Dąbrowskiego. W relacji majora Henryka Sucharskiego nie ma szczególnych momentów do analizy.
      Jaka można ustalić końcową ocenę?
      Westerplatte otrzymując zadanie bojowe utrzymania się 12 godzin w pełni je wykonało. Wiedząc o beznadziejności dalszego oporu major Sucharski chciał poddać placówkę, sprzeciwiał się kpt. Dąbrowski, ale była to zwykła różnica zdań między dowódcami.
      Nie można więc rozpowszechniać teorii, że mjr Sucharski stracił wiarę w dalszą walkę. Nie miał co tracić, bo nie było żadnej wiary. Wiadomo było tylko, że walka trwa o honor, był tylko problem, jak długo można walczyć o honor i jakim kosztem? Jak długo można wykonywać niewykonalne rozkazy? Uważam, że obaj dowódcy zachowali się mężnie i wykonali swe zadanie, a co było między nimi niech na zawsze pozostanie ich tajemnicą Załoga Westerplatte zaś wykazała ogromne poświęcenie, upór i odwagę, walczyła mężnie do czasu, kiedy dowódcy zdecydowali o złożeniu broni.
      Gen. Eberhart, niemiecki dowódca w dowód męstwa zezwolił majorowi Sucharskiemu na noszenie szabli w niewoli. Po zakończeniu wojny w 1946 r. będąc już w II Korpusie gen. Andersa we Włoszech major Sucharski zmarł.
      Kapitan Dąbrowski żył po wojnie w Polsce. Niemcy nazwali Westerplatte Kleines Verdun (małe Verdun).
      W latach 80. siostra nieżyjącego już kpt. Franciszka Dąbrowskiego usiłowała w niewłaściwym świetle przedstawić relacje między dowódcami w okresie 7 -dniowych walk. Wydaje mi się, że było to posunięcie bez sensu i można je pani Dąbrowskiej - jako kobiecie wybaczyć. Istnieje jeszcze jeden ciekawy moment - żołnierze i marynarze z pancernika Schleswig-Holstein usiłowali dokonać pojednania między nimi a westerplatczykarni. W latach 80. westerplatczycy odrzucili jednak tę koncepcję. Pojednania nie ma.
      K. J. Gałczyński poświęcił westerplatczykom piękny wiersz:

Kiedy się wypełniły dni
I przyszło umrzeć latem,
Prosto do nieba czwórkami szli Żołnierze z Westerplatte.
(A lato było piękne tego roku).
I tak śpiewali: ach to nic,
Że tak bolały rany,
Bo jakże słodko teraz iść
Na te niebieskie polany.
(A na ziemi tego roku
było tyle wrzosu na bukiety...).

Jarosław Mikołajewicz

Eskulap Świętokrzyski 2008 nr 10 - pismo Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Kielcach.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: serwis@kielce.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2009-04-06