Strona główna OIL

   


 
Jeden dzień w Toledo

Panorama Toledo
Puerta del Sol (brama Słońca)
Główny portal katedry
zaułek w pobliżu katedry
Fasada muzeum Santa Cruz
      "Podróżny, który miałby spędzić w Hiszpanii tylko jeden dzień, powinien bez wahania poświęcić go na zobaczenie Toledo" - napisał niegdyś wybitny pisarz i uczony, Manuel Bartolome Cossio (1857 - 1935). Nie mogliśmy zatem pominąć miasta, które "skupiło w sobie w sobie wszystko, co najdoskonalsze i najbardziej charakterystyczne dla kultury hiszpańskiej", kiedy przyjechaliśmy do Hiszpanii na nieco tylko dłużej niż na jeden dzień.
      Nim autobus na dobre dotarł do Toledo, już z odległości wielu kilometrów rozpoznaliśmy znaną nam dotąd tylko z fotografii panoramę dawnej stolicy Hiszpanów. Wyrosła ona na rozległej skale, otoczonej z trzech stron pętlą Tagu, którego wartkie wody wyżłobiły głęboki kanion, niemożliwy do sforsowania. Tylko od północy dostępu do Toledo nie broni rzeka, ale z tej strony osłonę stanowią wysokie mury, wzniesione jeszcze w średniowieczu, a które dotrwały do naszych czasów w niezmienionej formie. Zanim znaleźliśmy sięw ich obrębie, pojechaliśmy na wysoki, lewy brzeg Tagu, aby stamtąd przyjrzeć się leżącemu jak na dłoni miastu.
      Wygląda ono zupełnie tak samo jak na XVI-wiecznym obrazie El Greco (1541-1614), zatytułowanym "Widok Toledo". Widocznie z tego właśnie miejsca malował grecki malarz hiszpańskie miasto, które stało się jego drugim domem i przyniosło mu uznanie współczesnych, pieniądze i nie śmiertelną sławę. Przed nami, za rzeką, wyrosły na żółtawej skale domy z żółtego kamienia, spiętrzyły się nieregularnie i pokryły czerwonymi dachówkami. Nad nimi wyraźnie góruje gotycka wieża katedry i Alkazar - potężny zamek zbudowany w XIII wieku. W dole pienią się na bystrzynach zielone wody Tagu. Przerzucono nad nimi w dawnych czasach dwa mosty obronne. Jeden z nich Alcantara liczy sobie już ponad tysiąc lat. Jego dziwaczne, asymetryczne łuki i wysokie wieżyce pochodzą z 886 roku i są dziełem Maurów. Jeszcze w końcu ubiegłego wieku przenosił on podróżnych podążających do Toledo, tyle że już nie pieszo czy konno, lecz w samochodach ważących niekiedy kilka ton. Dlatego zamknięto go dla ruchu kołowego, aby uchronić przed nadmiernym obciążeniem.
      Po opuszczeniu autobusu znaleźliśmy się na Plaza de Zavocodover, skąd najlepiej rozpocząć spacer po Toledo. Jest to plac nieforemny, jak wszystkie toledańskie place i ulice, otoczony arkadami, pod którymi schroniły się biura turystyczne, restauracje, kawiarnie i recepcje kilku hoteli. Stąd ulica Calle de Comercio prowadzi do najświetniejszego zabytku miasta - katedry. Świątynia jest wspaniała, oszałamia bogactwem architektonicznych detali. Mały placyk przed jej głównym wejściem umożliwia obejrzenie z bliska tylko fragmentów budowli. Jej cały ogromny masyw można ogarnąć wzrokiem po wejściu na dzwonnicę sąsiedniego kościoła św. Marka.
      Katedrę wznoszono 200 lat, kończąc prace budowlane w 1492 roku, kiedy to ostatni Arab został wypędzony z Hiszpanii, a Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę. Jakby dla uczczenia tych dwóch wydarzeń sfinalizowano wlokącą się przez stulecia budowę. Te dwa wieki odcisnęły się na wyglądzie katedry. Jej główne założenie jest zdecydowanie gotyckie, ale w miarę upływu czasu przybywało coraz więcej renesansowych i barokowych elementów. Architektura zewnętrzna nie jest może zbyt interesująca; fasada uderza brakiem lekkości i strzelistości klasycznego gotyku, za to wnętrza zdobione są bogato i wyposażone w takie dzieła najwybitniejszych artystów, że świątynia stała się wielkim muzeum.
      Wśród bogatych zbiorów katedralnego skarbca umieszczono wysoką na 3 metry i ważącą 180 kg monstrancję, wykonaną z pozłacanego srebra przysłanego przez Corteza z Meksyku, w którą wprawiona jest mniejsza monstrancja, zrobiona z pierwszego złota, jakie Kolumb przywiózł z Ameryki. Jest tam również srebrny globus, na którym po raz pierwszy zaznaczono amerykański kontynent. W Wielkiej Kaplicy, przed złotym ołtarzem o wysokości 12 metrów, znajduje się sarkofag zdobywcy Grenady, kardynała Gonzalesa de Mendozy, spowiednika Izabeli Katolickiej, oraz grobowce królów Sancha III, Alfonsa VII i Sancha IV. Inna kaplica, zwana Kaplicą Nowych Królów, przeznaczona została na panteon władców z dynastii Trastamara. Kaplic jest zresztą wiele, a każda zawiera święte relikwie, wspaniałe rzeźby, reliefy i freski, bogate złocenia, kunsztowne roboty cyzelerskie, bezcenne pamiątki. W zakrystii, stanowiącej cały ogromny gmach, zgromadzono płótna El Greca, Goyi, Luisa de Mortalesa, Van Dycka, Valesqueza, Rubensa, Bassano, Belliniego, Zurbarana, Tycjana i wielu innych. Ileż jest na świecie muzeów, posiadających tak bogate zbiory?
      Calle de Comercio i inne uliczki położone wokół katedry wypełniają sklepy z ogromnymi napisami: "Damasquinos Garbados". Ich wystawy aż lśnią od sztyletów i szpad z damasceńskiej stali, od rycerskich pancerzy i szyszaków, cynowych dzbanów, talerzy i kielichów, od bransolet, naszyjników i pierścieni z czarnego metalu inkrustowanego delikatnymi żyłkami złota. A obok kwieciste serwety, lalki w andaluzyjskich strojach, piękne wachlarze, koronkowe mantylki, kastaniety i cała hiszpańska "cepeliada".
      Któż nie chciałby mieć sztyletu z damasceńskiej stali, który wyszedł z rąk płatnerza z Toledo? Nic więc dziwnego, że i my wchodzimy do sklepu z białą bronią. Ale gdy przyglądamy się dokładnie bogato zdobionym rękojeściom, widzimy wyraźnie, że jest to tandetna, seryjna robota, przeznaczona dla niegrzeszących pieniędzmi turystów. Owszem, znajdujemy i prawdziwe rękodzieła toledańskich mistrzów, lecz ich ceny przekraczają wielokrotnie nasze finansowe zasoby.
      Idąc z Plaza del Generalisimo, przy którym stoi katedra, w kierunku zachodnim, mijamy kilka kościołów: San Marcos, El Salvador, Santo Tome. Wchodzimy do tego ostatniego, pod wezwaniem św. Tomasza, żeby zobaczyć naj słynniejszy obraz El Greco "Pogrzeb hrabiego Orgaza". Został on namalowany w 1586 roku dla uczczenia dobroczyńcy parafii, hr.Orgaza, który zginął w XIV wieku podczas walk z Maurami.i według legendy został wzięty do nieba przez św. Augustyna i św; Stefana podczas mszy pogrzebowej w tym kościele. Wśród postaci przyglądających się ceremonii można rozpoznać samego autora obrazu i jego nieletniego syna.
      Osiemnaście innych obrazów El Greco, w tym słynne "Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny", oglądamy w muzeum Santa Cruz, mieszczącym się w budynku dawnego szpitala, zbudowanego na przełomie XV i XVI wieku. Jego fasada to też niepoślednie dzieło sztuki: niezwykle bogaty portal z rzeźbamI na archiwoltach, fryz przedstawiający Nawiedzenie Najświętszej Marii Panny, na tympanonie fundator szpitala kardynał Mendoza w otoczeniu świętych, okna w stylu mudejar i plateresco.
      Nie sposób w ciągu jednodniowego spaceru obejść całe Toledo i zobaczyć wszystko, co jest w nim interesujące, ale koniecznie trzeba udać się w kierunku Alkazaru, gdzie wąskie i kręte uliczki wspinają się i opadają, zataczająkręgi przerywane schodkami i pasażami, przebijają się między kamieniczkami, które tak lubił malować Goya, między mieszczańskimi pałacami i kościołami nasyconymi barokiem. Natrafić tam można na starą oberżę, nazwaną "Gospodą Krwi" (Posada de la Sangre), w której Cervantes pisywał swoje utwory.
      Na samym szczycie wzgórza stoi potężny Alkazar, zbudowany przez Alfonsa VI, a zarządzany po raz pierwszy przez legendarnego Cyda. Przed II wojną światową stary zamek był siedzibą Akademii Wojskowej. Jej kadeci zbuntowali się w lipcu 1936 roku przeciwko republikańskiemu rządowi. Wielotygodniowe oblężenie Alkazaru stało się jedną z frankistowskich legend, a sam zamek przekształcony w mauzoleum pamięci jego obrońców i muzeum wojny domowej.
      Niewiele jest w nim ciekawych rzeczy do obejrzenia, lepiej więc odszukać muzeum El Greco i jego dom, chociaż ponoć nieautentyczny. Zgromadzono w nim piękną kolekcję dzieł przybysza z Grecji (a dokładniej z Krety), w tym słynny "Widok Toledo". Przyczynił się on do powstania mitu miasta. Miasta tajemniczego, w którym połączyły się przed wiekami w jedną całość groźna przyroda, niespokojna architektura i trwoga ludzka.

Tekst i zdjęcia: Jerzy Samusik

Eskulap Świętokrzyski 2007 nr 10 - pismo Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Kielcach.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020