Strona główna OIL

   


 
Wywiad z prof. Stanisławem Głuszkiem - konsultantem wojewódzkim ds. chirurgii ogólnej

      Marek Jodłowski - Miło nam gościć Pana Profesora w naszej Izbie w ramach spotkań z konsultantami wojewódzkimi.
      W tej kadencji zwracamy szczególną uwagę na szkolenie podyplomowe ustawiczne, stąd kierujemy prośbę do konsultantów wojewódzkich, aby mogli włączyć się w proces szkolenia. Wiemy, że Pan Profesor jako długoletni prezes Oddziału Kieleckiego PTL .u ma w tej dziedzinie duże doświadczenie. Chętnie byśmy z niego skorzystali. Jeżeli zatem Pan Profesor znajdzie czas i temat, który uzna za istotny, to nasz zespół ds. kształcenia chętnie włączy się, zorganizuje takie szkolenie, a Izba Lekarska zajmie się logistyką. Chciałbym przy tej okazji podkreślić, że nakłady na działalność szkoleniową wzrosły znacząco w porównaniu z latami ubiegłymi.
      Korzystając z obecności Pana Profesora chcielibyśmy dowiedzieć się jak wygląda sytuacja świętokrzyskiej chirurgii.
      Prof. St. Głuszek - Dziękuję za zaproszenie. Powiem krótko, cytując nawet swój raport konsultanta wojewódzkiego przedstawiony Wojewodzie. Napisałem tutaj kilka takich myśli pesymistycznych. Pierwsza z nich to ta, że warunki pracy na oddziałach chirurgii ogólnej województwa świętokrzyskiego uległy pogorszeniu. To się wiąże z tym, że aura niechęci społecznej, kierowanej do lekarzy, odbija się niekorzystnie na atmosferze pracy, co z kolei może skutkować pogorszeniem relacji lekarz . pacjent. Obserwuję także u lekarzy mniejszą determinację do pracy w zakresie chirurgii. Opinie te wyrażam na podstawie rozmów z ordynatorami i chirurgami pracującymi na oddziałach. Ponadto obciążenie administracyjne ordynatorów, m.in. liczenie kosztów, przy zaniżanym finansowaniu procedur medycznych w chirurgii, co jest pewnego rodzaju stresem, dodatkowo zmniejsza czas, który może być poświęcony chorym. Moja opinia jest taka, że jest znacznie gorzej, niż było i to w sposób istotny wpływa na to, że mamy teraz poważny kłopot z powoływaniem ordynatorów. Proponowane stanowiska ordynatorów, tam gdzie są wakaty, nie znajdują chętnych. Jeżeli chodzi o zakres samej chirurgii, to mamy problemy z chorymi po wypadkach komunikacyjnych, po wypadkach w zakładach pracy, z których 1/3 jest spowodowanych alkoholem. To bardzo obciąża oddziały chirurgii ogólnej.
      Jeżeli chodzi o stan zatrudnienia na chwilę obecną, to jest w zasadzie dostateczny. Są jednak niektóre oddziały, jak na przykład Oddział Chirurgii w Staszowie, który cierpi na niedobór kadry fachowej. W Busku też jest pewien problem. Podobnie w Szpitalu Miejskim w Kielcach. Ciągłym problemem chirurgii ogólnej jest niedofinansowanie procedur, które oceniamy na ok. 30%. Ukazała się notatka prasowa, w której dyr. Góźdź wypowiadał się odnośnie chirurgii onkologicznej, informując, że w ŚCO procedury są refundowane w wysokości 60%. To dobrze, że takie informacje się ukazują. Społeczeństwo powinno wiedzieć, na jakie świadczenia może liczyć i od kogo to zależy. W chirurgii ogólnej niektóre procedury są pokrywane w całości, jak na przykład proste, niepowikłane zapalenie wyrostka robaczkowego, natomiast niektóre są wyraźnie niedofinansowane. Ordynatorów to bardzo zniechęca, ponieważ są odpowiedzialni za stan finansowy oddziału. Deficyt Oddziału Chirurgii w Jędrzejowie sięga obecnie ok. 1,5 mln. złotych, przy kontrakcie 2,4 mln. Jeżeli chodzi o Szpital Wojewódzki to rok 2006 zakończył się niewielkim deficytem . ok. 400 tys. zł przy kontrakcie opiewającym na ok. 7 mln. Można więc powiedzieć, że jesteśmy prawie zbilansowani. Chciałbym podkreślić, że chirurgia ogólna jest jedną z najbardziej niedoszacowanych dziedzin medycznych. Wynika to ze specyfiki. Przyjmujemy wszystkie przypadki, łącznie z nowotworowymi, jeżeli trafiają do szpitala po godzinach przyjęć onkologicznych, czyli po godzinie 15.00. Chirurgia onkologiczna, jest chirurgią planową i nie przyjmuje przypadków ostrych, ani nawet zaostrzeń w przebiegu choroby nowotworowej w godzinach popołudniowych i nocnych. To wszystko spada na chirurgię ogólną. Zabiegi ostre wymagają większych nakładów finansowych niż takie same procedury planowe, stąd niedoszacowanie. Na przykład operacja guza jelita kosztuje znacznie mniej (1,5 raza) niż operacja guza z niedrożnością. No i jeszcze taki problem, który w sposób szczególny jest wyeksponowany w chirurgii, to niedostateczna baza diagnostyczna w systemie ambulatoryjnym (gastroskopia, kolonoskopia, badania obrazujące). To wszystko zmusza do przyjmowania chorych do diagnostyki planowej, wydłuża czas pobytu chorych i budzi zastrzeżenia przy kontroli procedur przez NFZ. Wymaga to wszystko tłumaczeń i dyskusji, niejednokrotnie żenujących i poniżających dla ordynatora.
      Nie dziwię się, że w tej sytuacji koledzy nie chcą się podejmować kierowania oddziałem. I czarno widzę przyszłość, jeżeli nic się w tej dziedzinie nie zmieni.
      Jeżeli chodzi o kadrę, to na koniec roku wyglądało to tak: specjalistów II0 z chirurgii ogólnej w całym województwie świętokrzyskim było 101, specjalistów chirurgii onkologicznej, ale zatrudnionych na oddziałach chirurgii ogólnej - 16, specjalistów I0 . 14, kontynuujących specjalizację na etacie . 15 i specjalizację z rezydentury . 14. Można powiedzieć, że ten narybek nie jest najgorszy, aczkolwiek między pokoleniem pięćdziesięciolatków, którzy sprawują funkcje ordynatorów i są grupą najbardziej chyba wydolną zawodowo, a chirurgiczną młodzieżą jest przepaść około 15 lat. Stwarza to problem, kto po naszym pokoleniu obejmie czołówkę chirurgii. W dziedzinach zabiegowych trudniej się dochodzi do pełnej sprawności zawodowej. To co najbardziej bolesne, to to, że młodym lekarzom brakuje determinacji do specjalizowania się w dziedzinie chirurgii. Praca jest trudna, stresująca i mało satysfakcjonująca finansowo. Jeżeli dołożyć jeszcze do tego ostatnie nagonki medialne, to trudno się dziwić młodym lekarzom, że nie decydują się zostać chirurgami. Kiedyś na trzy miejsca specjalizacyjne było sześciu chętnych, a teraz jest 1:1. Wydaje mi się, że zbiurokratyzowanie pracy lekarza, konieczność podejmowania dodatkowego zatrudnienia ze względów ekonomicznych, wyraźnie wpłynęły niekorzystnie na rozwój naukowy młodych lekarzy. A przecież lekarz nie powinien być tylko zwykłym rzemieślnikiem.
      Akredytację na specjalizowanie posiadają w zasadzie wszystkie oddziały chirurgiczne, poza Pińczowem i Chmielnikiem (wynika to z odpowiedniego limitu zabiegów rocznie).

      M.J. Spotykaliśmy się tutaj w trakcie rozmów z konsultantami wojewódzkimi z różnymi opiniami na temat referencyjności. Co Pan Profesor sądzi na ten temat?
      S.G. Pewna referencyjność instytucjonalnie, czy pozainstytucjonalnie, istnieje od dawna. Przeszczepów nie robi się np. w Kielcach. Czyli ta referencyjność ma swoje tradycje i należy je podtrzymywać. Z tym, że o referencyjności stanowi nie miejsce, czy szpital, ale przygotowanie zawodowe i wykształcenie pracującej kadry oraz wyposażenie ośrodka. I takiej interpretacji referencyjności powinniśmy życzyć sobie od NFZ-u.

      M.J. Jakie możliwości rozwojowe świętokrzyskiej chirurgii widzi Pan Profesor?
      S.G. Chciałbym w Szpitalu Wojewódzkim zorganizować chirurgię naczyniową. Poczyniliśmy już pewne kroki przy współpracy z kliniką warszawską.

      M.J. Życzymy zatem entuzjazmu i wytrwałości w realizacji wszystkich planów i zamierzeń

Eskulap Świętokrzyski 2007 nr 5 - pismo Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Kielcach.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020