Strona główna OIL

   


 
Sprzeczności w Sądzie Najwyższym: podobne sprawy, różne werdykty
Związek Zawodowy Lekarzy

Można odnieść wrażenie, że problem przenoszenia godzin dyżurowych do puli etatowej w celu pokrycia deficytu czasowego powstałego wskutek schodzenia po dyżurach, i idące w ślad za tym pomniejszanie wynagrodze-nia dyżurowego lekarzy, stał się w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dobrym paliwem do prowadzenia za-ciętej walki pomiędzy dwoma frakcjami, które się tam ujawniły.
W rezultacie zaistniałych w Sądzie Najwyższym kontrowersji może się zdarzyć tak, że nowe sprawy o analogicznym stanie faktycznym i prawnym, które trafią na wokandę w 2014 r., uważanie przez lekarzy za stuprocentowo wygrane, okażą się teraz stuprocentowo przegrane.
Pierwszą z tego cyklu skargę pozwanego szpitala, SN z przewodniczącym składu orzekającego Józefem Iwulskim, oddalił po jej rozpatrzeniu 4 czerwca 2013 r. (I PK 293/12). Oto fragmenty uzasadnienia pisemnego: "Skarga kasacyjna nie ma usprawiedliwionej podstawy, bowiem pomija się w niej zasadniczą regułę, zgodnie z którą czas pełnienia dyżurów medycznych stanowi dla pracowników wykonujących zawody medyczne odrębną od ich "zwykłej" pracy kategorię aktywności zawodowej, wobec czego praca świadczona w ramach tego dyżuru musi być wynagradzana na innych zasadach niż "normalna praca." "Dla rozstrzygnięcia rozpoznawanej sprawy przesądzające (i wystarczające) jest stwierdzenie, że za czas dyżuru medycznego pracownikowi zawsze przysługuje wynagrodzenie, jak za godziny nadliczbowe, bez względu na to, czy czas dyżuru spowodował przekroczenie obowiązującego go czasu pracy "w ramach etatu" oraz bez względu, czy pracownik jest zatrudniony w pełnym, czy niepełnym wymiarze czasu pracy. Dla takiego sposobu ustalenia wynagrodzenia za czas dyżuru medycznego (jak za pracę w godzinach nadliczbowych) nie mają też znaczenia przyczyny, dla których nie było możliwe "wypracowanie" obowiązującego pracownika nominału czasu pracy."
Oddalając skargę kasacyjną, SN potwierdził 4 czerwca prawo lekarzy do odszkodowania z tytułu uszczuplania wynagrodzenia dyżurowego. Podobnie zresztą orzekały w tego rodzaju sprawach sądy rejonowe i okręgowe w Rzeszowie, Krakowie, Łodzi czy w Białymstoku.
Rozstrzygając drugą skargę kasacyjną w podobnej sprawie, z użyciem przez stronę pozwaną tego samego sposobu rozliczania wynagrodzenia, SN w dniu 8 października 2013 r. orzekł zupełnie odwrotnie (III PK 110/12). W uzasadnieniu pisemnym zespół pod przewodnictwem Kazimierza Jaśkowskiego zamieścił nawet, wbrew wszelkim zasadom fair play, otwartą krytykę poprzedniego wyroku SN, sugerując, że znalazła się tam rzekomo akceptacja dla wynagradzania za nieprzepracowany normalny czas pracy:
"Podstawą sporu jest prawo powodów do wynagrodzenia za czas niewykonywania pracy w normalnym czasie pracy ze względu na korzystanie z obligatoryjnego odpoczynku po zakończeniu dyżuru." "Pozwany mógł zaliczyć zasadnicze wynagrodzenie miesięczne w części wypłaconej za czas niewykonywania pracy na poczet należnego pracownikowi wynagrodzenia za czas pracy rzeczywiście wykonanej w postaci dyżurowania." "Z wyroku z dnia 4 czerwca 2013, I PK 293/12 (...) wynika, że Sąd Najwyższy zaakceptował równoczesne uzyskanie przez pracownika wynagrodzenia zasadniczego za nieprzepracowany normalny czas pracy oraz za czas rzeczywiście pełnionego dyżuru. Budzi to zastrzeżenia z przyczyn wyżej wskazanych w niniejszym uzasadnieniu. Konkludując należy stwierdzić, że lekarz, który godzi się na pełnienie dyżurów w rozmiarze wyłączającym możliwość wykonania pracy w pełnym wymiarze normalnego czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, nie nabywa prawa do wynagrodzenia za czas nieprzepracowany z tego powodu w normalnym czasie pracy."
Jednak w pisemnym uzasadnieniu krytykowanego wyroku próżno szukać imputowanej akceptacji. Przypomnę, że przewodniczącym składu orzekającego w sprawie z 4 czerwca był Józef Iwulski, współautor cyklicznie wydawanych od kilkunastu lat kilkusetstronicowych podręczników - komentarzy do ciągle zmieniającego się prawa pracy. To znaczy że, akurat w tym dniu Iwulskiemu przydarzyło się jakieś zaćmienie umysłu?
Aprobując uzyskanie pełnego wynagrodzenia za rzeczywisty czas dyżuru, wyrok I PK 293/12 wcale nie utożsamił tej zasady z prawem do uzyskania przez pracownika wynagrodzenia zasadniczego za nieprzepracowany normalny czas pracy. W omawianej sprawie SN zajął stanowisko tylko odnośnie braku możliwości przenoszenia godzin dyżurowych do puli etatowej i idącego w ślad za tym pomniejszania wynagrodzenia dyżurowego. Nie wypowiadał się natomiast w ogóle co do tego, czy dni wolne po dyżurze należy wynagradzać, czy nie, bowiem jest to całkowicie odrębny temat, który można uregulować chociażby w obrębie zakładowego regulaminu pracy: przy dobrej woli pracodawcy dałoby się zmniejszać miesięczny wymiar nominalnego czasu pracy pracownika o taką samą liczbę godzin, jaka wynikałaby z dni nieprzepracowanych wskutek ustawowego odpoczynku podyżurowego, albo też dałoby się uznać te nieobecności jako usprawiedliwione płatne. A w ostateczności, przy braku dobrej woli, można po prostu bezpośrednio "ciąć z etatu".
Uchylając zaskarżony wyrok i przekazując sprawę III PK 110/12 do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy, tym samym SN zanegował prawo lekarzy do wynagrodzenia z tytułu dnia wolnego po dyżurze, a przy okazji uznał, iż godziny odbytych dyżurów mogą podlegać manipulacjom.
Zajął więc stanowisko zupełnie przeciwne, niż SN w sprawie I PK 293/12.
Była też jeszcze trzecia sprawa, rozpoznawana 13 listopada 2013 r., dotycząca nieprawidłowego wyliczania dodatków dyżurowych przy przerzucaniu godzin dyżurowych do etatu przy (I PK 110/13). W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Józef Iwulski stwierdził wówczas: "Godziny dyżuru stanowią odrębną jednostkę czasu pracy i muszą być wydzielone w harmonogramie czasu pracy, zaś po ich wypełnieniu nie wolno ich zmieniać".
29 stycznia br. SN przyjął do rozpoznania czwartą już skargę kasacyjną na ten temat (I PK 229/13). Jej los jest w chwili pisania tego artykułu nieznany, gdyż w rozstrzygnięciach SN w tych sprawach brak jest logiki, konsekwencji i jednolitości wykładni prawa. Gdyby w Sądzie Najwyższym doszło do kolejnej rażącej sprzeczności w orzecznictwie, to i na to można znaleźć lekarstwo, tylko że na skutki terapii trzeba będzie poczekać nieco dłużej. Może jeszcze jakieś następne dwa lata.

Aktualne informacje o nowych wydarzeniach związkowych w woj. podlaskim (o ile takowe mają oczywiście miejsce) można znaleźć w internecie na stronie OZZL: http://www.lekarzpolski.pl pod zakładką: Region Podlaski.
Kontakt z Zarządem Regionu Podlaskiego i Oddziałem Terenowym UM/USK OZZL - mailowy: kijaks@ozzl.org.pl; telefoniczny: 85 74 68 244 (można zostawić wiadomość na "sekretarce"); listowy: ul. Skłodowskiej 24a (USK), 15-276 Białystok.

Ryszard Kijak
przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego
sekretarz generalny Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

Biuletyn nr 1/2014 - pismo Okręgowej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020