Strona główna OIL

   


 
Historia medycyny
I Klinika Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Białymstoku
1953 - 1970


      W dniu 1 października 1953 roku powstała I Klinika Chorób Wewnętrznych AM w Białymstoku, która mieściła się na bazie 82-łóżkowego oddziału chorób wewnętrznych Szpitala Wojewódzkiego im. Jędrzeja Śniadeckiego przy ul. Piwnej 25 (obecnie ul. Marii Skłodowskiej-Curie) w Białymstoku. Opiekę nad Kliniką w pierwszych miesiącach pełnił prof. Tadeusz Kielanowski, zaś obowiązki kierownika powierzono adiunktowi dr. med. Włodzimierzowi Zankiewiczowi, który rozpoczął wykłady z zakresu diagnostyki chorób wewnętrznych dla III roku studiów lekarskich. Dr Zankiewicz, absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie z 1928 roku, był wytrawnym internistą, diagnostą z długoletnią praktyką zawodową. Interesowała go głównie kardiologia, był pionierem i znawcą elektrokardiografii. Asystentami kliniki zostali doktorzy medycyny Zofia i Andrzej Kalicińscy oraz lekarze Wiktor Stański, Helena Fujarska i Zofia Gorczyńska. Pracowała też laborantka Halina Skowron; sekretariat prowadziła Zofia Aleksandrowicz. Na etatach szpitalnych byli zatrudnieni lekarze Jadwiga Tomaszewicz- Hoffman, Krystyna Bernacka, Mieczysław Nietupski, Irena Dowgiert, Wacław Paszko, Helena Krutul, Barbara Saganek, Hanna Mroczek. Autor artykułu R. G., w latach 1954 - 1955 pracował w Klinice jako wolontariusz, był bowiem równocześnie zatrudniony jako asystent w Zakładzie Chemii Fizjologicznej AMB.
      Od 1 stycznia 1954 roku kierownikiem kliniki został przybyły z Warszawy docent dr med. Marian Tulczyński, który w 1955 roku został profesorem. Przybycie profesora ogromnie wzbogaciło białostocką naukę, był on bowiem człowiekiem głębokiej wiedzy, wzorem dobrych manier i stylu bycia, miał wielką swobodę wypowiedzi. Wywodził się ze słynnej warszawskiej szkoły profesora Witolda Orłowskiego. Profesor usystematyzował i ugruntował nasze rozumowanie i działania lekarskie, co służy nam po dzień dzisiejszy. Ogromną wagę przywiązywał do szczegółowego zebrania wywiadu, bardzo dokładnego badania przedmiotowego i interpretacji badań dodatkowych. Samodzielnie wykonywaliśmy szereg badań dodatkowych, np. zgłębnikowanie żołądka z określeniem kwasoty, badanie żółci z poszukiwaniem lamblii i zażółconych leukocytów. Ocenialiśmy rozmazy białokrwinkowe, określaliśmy grupy krwi, wykonywaliśmy krzyżówkę przed transfuzją. Profesor wymagał od asystentów dobrze zbudowanych gramatycznie i precyzyjnych zdań w języku lekarskim, polskim i po łacinie. Rozpoznanie choroby musiało być kompletne, obejmujące wszystkie odchylenia od normy, np. myodegeneratio cordis arteriosclerotica in stadio decompensationis circulatoriae chronicae; po dwukropku należało jeszcze dopisać: dyspnoë, cyanosis, anasarca, venostasis pulmonum et hepatis.
      Klinika prowadziła wykłady i ćwiczenia na III roku studiów z diagnostyki chorób wewnętrznych. Podstawą do ćwiczeń był oczywiście podręcznik prof. Orłowskiego "Diagnostyka chorób wewnętrznych". W roku akademickim 1954/1955 asystentami zostali lekarze: Michał Bielawiec, Mieczysław Nietupski, Andrzej Sawicki, Zofia Pietruska i Stanisław Sąda, zaś adiunktem - dr med. Piotr Boroń. Nie miało znaczenia na jakim etacie (szpitalny, akademicki) pracował lekarz - w klinice podlegał takim samym obowiązkom i rygorom. W latach 1955- 1958 asystentami zostali Ryszard Grabowski i Władysław Sadokierski, z kliniki odeszli Wiktor Stański i Stanisław Sąda. W klinice okresowo też pracowali, głównie na wolontariacie, lekarze specjalizujący się w zakresie chorób wewnętrznych - Konrad Kiczka, Tadeusz Szelachowski, pułkownik Marian Killar, Lola Leśniak, Andrzej Serwatko, Emilia Mosiej, Halina Szmurło, Zenon Kamiński i inni. Kwitło też życie towarzyskie. Profesor Tulczyński był bardzo towarzyski, chętnie uczestniczył w różnych spotkaniach. Mnie przypadło organizowanie balów karnawałowych. Pamiętam Profesora w pierwszej parze z dr Jadwigą Tomaszewicz-Hoffman prowadzącego poloneza.
      Na prima aprilis dawaliśmy sobie wzajemnie prezenty. Kiedyś Andrzej Sawicki wylosował Władzia Sadokierskiego i dał mu paczuszkę z kośćmi przewiązanymi wstążką. Władzio był bowiem bardzo szczupły, wręcz chudy. Barwną postać kliniki stanowił Miecio Nietupski - bardzo wysoki i bardzo dobrze zbudowany. Często zasiadał na kozetce w pokoju lekarskim i zawsze z apetytem wcinał ogromne kanapki. Był alfą i omegą jeżeli chodzi o złożone recepty z naparstnicą, ipekakuaną, bromem, atropiną, papaweryną.
      Każdy z asystentów miał przydzielone czasopismo, które pilotował, miał obowiązek referowania ciekawych doniesień na posiedzeniach klinicznych. Również każdy z nas otrzymał temat badań naukowych. Pamiętam, że Helenka Fujarska mozoliła się nad wprowadzeniem nowoczesnej metody oznaczania cukru we krwi. Ja natomiast, we współpracy z Zakładem Chemii Fizjologicznej kierowanym przez docenta Tadeusza Czystohorskiego, prowadziłem badania nad zrębem (stromą) krwinki czerwonej. Niestety, nie było nam pisane mieć dłużej tak wspaniałego szefa. Profesor Tulczyński ustąpił ze stanowiska 31 marca 1958 roku i powrócił do Warszawy, gdzie został ordynatorem Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Grochowskiego, by wkrótce objąć Klinikę Chorób Wewnętrznych w Instytucie Gruźlicy. Nie było to jego postępowanie z wyboru. Ówczesne władze zażądały przeniesienia się z rodziną z Warszawy do Białegostoku. Poza rodziną (żona - lekarz pracowała w stolicy) wiązały go z Warszawą prace w różnych redakcjach. Odszedł z przeświadczeniem zaściankowości ówczesnych władz AMB. Obowiązki kierownika Kliniki ponownie objął docent Zankiewicz; byłem jego asystentem wykładowym w ramach szkoleń lekarzy w elektrokardiografii.
      W roku akademickim 1957/1958 odeszła z Kliniki dr Helena Fujarska. Wyszła za mąż za Władzia Sadokierskiego. Było to nasze kliniczne małżeństwo, któremu kibicowaliśmy z całego serca. Rok później odeszła dr Helena Krutul, następnie zaś dr med. Piotr Boroń, który już od kilku lat miał wykłady z chorób zakaźnych i wkrótce został kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych.
      W roku akademickim 1960/1961 kliniką kierował profesor Jakub Chlebowski, rektor AMB oraz kierownik II Kliniki Chorób Wewnętrznych; docent Zankiewicz objął wówczas stanowisko ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych w Szpitalu Miejskim w Białymstoku, odszedł z nim Mieczysław Nietupski. W tym czasie z etatu szpitalnego na kliniczny przeszedł dr Wacław Paszko, natomiast dr med. Andrzej Kaliciński, adiunkt w I Klinice, został przeniesiony do II Kliniki Chorób Wewnętrznych. Uważaliśmy, że prof. Chlebowski "zabrał" do siebie bardzo wartościowego lekarza. Równocześnie przeniósł swoich adiunktów: dr med. Irenę Zabłocką i dr med. Jadwigę Rostafińską, "nakażne atamanki" jak je nazywaliśmy, do I Kliniki. Zdaniem profesora miały one nauczyć nas wychowanków szkoły Orłowskiego "prawdziwej interny". Trzeba jednak przyznać, że obie Panie zachowywały się bardzo przyzwoicie; nie było żadnych konfliktów. Prof. Chlebowski, jeszcze w Wilnie, był uczniem prof. Zenona Orłowskiego, zaś później reprezentował poglądy interny łódzkiej. Sporne problemy z warszawską szkołą Witolda Orłowskiego sprowadzały się głównie do sposobu leczenia cukrzycy, w szczególności śpiączki cukrzycowej. W I Klinice stosowaliśmy metodę prof. Węgierki z Warszawy, zaś w II-giej preferowano sposób prof. Grota z Łodzi.
      Prof. Chlebowski, który był specjalistą wojewódzkim z chorób wewnętrznych, wysyłał nas na zastępstwa w terenie. Ja zostałem skierowany na miesiąc do Knyszyna, na czas urlopu dr R. Kity. Miałem tam różne przygody, między innymi, będąc internistą musiałem wykonywać skrobankę ratującą życie kobiety z poronieniem.
      Mam osobisty stosunek do prof. Chlebowskiego, uważam że był człowiekiem uczciwym i szlachetnym. Profesor zaproponował mnie przejście z etatu szpitalnego na akademicki w II Klinice. Odmówiłem grzecznie, tłumacząc, że jestem mocno związany, także emocjonalnie, z I Kliniką. Zareagował skrzywieniem się. Myślałem, że będzie to pamiętał, jak zdawałem u niego I i II stopień specjalizacji. Nic podobnego, nawet zrobił mnie na pewien czas swoim asystentem wykładowym.
      1 października 1961 roku kierownikiem Kliniki została doc. dr med. Beata Bogdanikowa. Wywodziła się ze szkoły prof. Edwarda Szczeklika we Wrocławiu; miała ogromny zasób wiedzy, którą potrafiła znakomicie przekazywać asystentom i studentom. Była wspaniałą przełożoną, do tego bardzo kobiecą, wyczuwało się z jej strony wielką serdeczność, rzadko surowość, częściej wyrozumiałość. Bardzo staraliśmy się aby jej nie urazić! Adiunktami zostali dr med. Dominik Kossakowski oraz dr med. Michał Bielawiec. Przybyło też dwoje asystentów - Edmund Kowal i Beata Kiersnowska, zaś asystentem technicznym została mgr Jadwiga Drozd.
      15 września 1963 roku I Klinika została przeniesiona do Państwowego Szpitala Klinicznego przy ul. Skłodowskiej 24 a. Przydzielono nam III piętro i połowę V piętra strony internistycznej szpitala. Radość była ogromna, wydawało się nam, że jesteśmy w pałacu. Piękne przestronne sale chorych, separatki, duży pokój dziennego pobytu na każdym piętrze, laboratorium, dużo innych pomieszczeń, np. całe piętro sal dydaktycznych. W roku akademickim 1963/1964 przeszła na etat akademicki Krystyna Bernacka, zaś Andrzej Sawicki objął stanowisko ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala w Giżycku. Przyjęto do kliniki dwóch asystentów - Sergiusza Sidorskiego i Edwarda Jelskiego, a rok później Zofię Pałka i Antoniego Hryniewickiego. Natomiast Wacław Paszko został ordynatorem Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala w Zambrowie.
      W następnym roku akademickim (1966/1967) adiunktami zostali dr med. Zofia Pietruska i dr med. Ryszard Grabowski. Byłem asystentem wykładowym u prof. Bogdanikowej, a jak zostałem adiunktem zdarzało się, że szefowa mówiła - "Kolego Ryszardzie, jestem dziś zmęczona, proszę iść za mnie na wykład".
      Niekiedy mówiła to bezpośrednio przed wykładem (była już wówczas poważnie chora). W tym też roku asystentkami zostały Anna Stasiewicz i Danuta Suszczewicz. Po rannym obchodzie Szefowa miała zwyczaj zachodzić do pracowni Jadzi Drozd na kawę. Piliśmy ją w prawie stałym gronie, wybitnie kobiecym: Krysia Bernacka, Zosia Pietruska, Zosia Pałka, Ania Stasiewicz i "jedynak" - Rysio Grabowski. Były nie tylko rozmowy fachowe, ale również typowo kobiece. Oj, nasłuchałem się !
      W roku akademickim 1967/1968 dołączyła do Kliniki docent Sabina Chyrek-Borowska. W następnym roku Michał Bielawiec został docentem etatowym, zaś asystentami Michał Myśliwiec, Janusz Badurski i Olga Redźko. W roku 1969/1970 adiunktami mianowano dr med. Krystynę Bernacką i dr med. Edmunda Kowala.
      1 lutego 1970 roku powołano w AMB Instytut Chorób Wewnętrznych. Dyrektorem została prof. Beata Bogdanikowa, zaś jej zastępcą doc. Michał Bielawiec. Z I i II Klinik Chorób Wewnętrznych wyodrębniono 5 klinik: Klinikę Chorób Wewnętrznych z pododdziałem reumatologii (kierownik - prof. Beata Bogdanikowa), Klinikę Kardiologii (kierownik - doc. Andrzej Kaliciński), Klinikę Gastrologii (kierownik - doc. Antoni Gabryelewicz), Klinikę Hematologii (kierownik - doc. Michał Bielawiec) oraz Klinikę Alergologii (kierownik - doc. Sabina Chyrek-Borowska).
      I tak minęło 17 lat istnienia I Kliniki Chorób Wewnętrznych AMB !

Ryszard Grabowski

Biuletyn nr 1/2009 - pismo Okręgowej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004  
Redaktor: serwis@bialystok.oil.org.pl  
Data utworzenia: 2009-05-07