Strona główna OIL

   


 
Żałobne Karty

Jerzy Stanisław Czesław Braun
(15.02.1926 - 25.07.2007)

      Magister inżynier Jerzy Braun, mimo że nie był lekarzem, był częścią naszej społeczności. Jako specjalista aparatury rentgenowskiej, całe swoje zawodowe życie związał z medycyną. Już w 1954 roku rozpoczął pracę w Zakładzie Radiologii Akademii Medycznej w Białymstoku, kierowanym wówczas przez prof. Stanisława Boczonia. Był zawsze tam, gdzie zawodziła technika, gdzie Jego fachowa pomoc pozwalała nadal korzystać z nienajlepszej jakości ciągle psujących się aparatów rtg.
      Urodził się w Pucku, gdzie Jego ojciec podjął pracę po studiach weterynarii we Lwowie i Wiedniu. Rodzina ojca Jerzego pochodziła z Niderlandów, matki, Wandy Werchoń z Wołynia. W 1937 roku rodzina przenosi się do Białegostoku, gdzie Jerzy uczęszcza do Gimnazjum im. Zygmunta Augusta.
      Podczas wojny i okupacji kontynuuje naukę na tajnych kompletach, pracując równocześnie w firmie farmaceutycznej, dającej zabezpieczenie przed przymusowymi robotami w Niemczech. Włącza się początkowo do Szarych Szeregów, a następnie do Armii Krajowej. W pracy Podziemnej działa zespół pracowników firmy farmaceutycznej, skąd nieustannym strumieniem płyną leki i materiały opatrunkowe dla Ruchu Oporu.
      Po wojnie rozpoczyna studia na Politechnice w Gliwicach, a następnie w Warszawie na Wydziale Łączności i Elektrotechniki Medycznej, gdzie uzyskuje w 1950 roku dyplom.
      Obowiązującym w tym czasie nakazem pracy zostaje skierowany do elektryfikacji kraju.
      Od 1954 roku przez 25 lat związany był z Zakładem Radiologii AMB, pracując na stanowisku asystenta technicznego. Bierze udział w zajęciach dydaktycznych. W 1979 roku przenosi się do szpitala MSW, gdzie pracuje do chwili przejścia na wcześniejsza emeryturę, ze względu na pogorszenie się zdrowia.
      Znałem Jurka Brauna od chwili podjęcia przez Niego pracy w Akademii Medycznej. Był pracownikiem niezwykle obowiązkowym, zawsze służył natychmiastowa pomocą i radą. Był człowiekiem wysokiej kultury osobistej, zawsze skromnym, pogodnego usposobienia, które udzielało się otoczeniu. W 1995 roku został odznaczony Krzyżem Armii Krajowej. Widziałem się z Jurkiem w czerwcu , rozmawialiśmy o wielu aktualnych i minionych czasach. Nie spodziewałem się, że będzie to nasze ostatnie spotkanie. 25 lipca 2007 roku zabrała go z naszego grona przewlekła choroba, na która cierpiał wiele lat.
      Pozostawił córkę, wnuczkę i żonę Joannę, lekarkę, która udostępniła mi powyższe informacje.
      Będzie nam Ciebie brak, drogi Jurku.

Jan Pietruski


Profesor Henryk Marek Dudek
(1940 - 2007)

      Pochodził ze Skarżyska - Kamiennej na kielecczyźnie, gdzie się urodził i odbył pierwsze etapy kształcenia. Do Białegostoku przybył na studia. Tu założył rodzinę i osiedlił się. Po krótkim okresie stażu podyplomowego w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku, od 1968 roku związał swoje losy z Kliniką Neurochirurgii Akademii Medycznej w Białymstoku. Odbył w niej wszystkie stopnie kariery zawodowej i naukowej: specjalizację IIo z neurochirurgii (1973), stopień naukowy doktora nauk medycznych (1976), doktora habilitowanego (1985) oraz tytuł profesora (2003). Owdowiał w kwiecie męskiego wieku i przez blisko dwadzieścia lat pozostawał samotny, poświęcając całą energię wychowaniu dwojga dzieci, doskonaleniu zawodowemu, nauczaniu i trosce o pacjentów. Jako naukowca cechowała Go niezwykła pracowitość, dociekliwość i skrupulatność. Niektórzy mogą pamiętać Profesora jako szorstkiego w obyciu, lecz był to tylko element urody Jego charakteru - człowieka szczerego jak złoto, uczciwego do szpiku kości i bezkompromisowego.
      Los zetknął nas ze sobą jako dwoje rozbitków. Podziwiałam Jego radość życia, apetyt na życie, zdolność do tworzenia uczciwego i ciepłego kontaktu bez względu na różnicę wieku. Mimo swoich lat był człowiekiem wewnętrznie młodym, pełnym pasji. Los nie dał cieszyć się szczęściem zbyt długo. 30 stycznia 2007 roku był dniem ciężkiego zachorowania oraz początkiem prawie siedmiomiesięcznej walki o życie: pęknięcie tętniaka aorty i pionierska, ale potworna operacja, z której wyszedł w stanie bardzo głębokiej śpiączki. Pamiętam, gdy uświadomił sobie co Go czeka widziałam, że zbladł i drżał z przerażenia. Ale stanowczym głosem poprosił o historię choroby i powiedział: "Panowie! Oddaję się w wasze ręce z pełnym zaufaniem. Róbcie wszystko co trzeba, dla dobra nauki". Po czym złożył ten swój zamaszysty podpis. Pamiętacie? Taki był.
      Dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w procesie Jego leczenia i rehabilitacji, zarówno w szpitalu jak i wówczas, gdy walczyliśmy z losem już w domu. Odchodził z tego świata jako świadomy człowiek, pokonany przez Pseudomonas i jej siostrę Candidę - córy szpitalnej nędzy.

Maria Rydzewska - Dudek

Jestem przy Tobie - przecież się nie damy.
Jeszcze żyjemy. Jeszcze oddychamy.
Boże jedyny, zmiłuj się nad nami!
Boże jedyny, zmiłuj się nad nami!
Mensch, du must sterben.

Odpowiedział Bóg po niemiecku. (BWV 106)


Beata Kiersnowska - Rogowska
(1937 - 2007)

      Urodziła się 27.07.1935r. w Wilnie. Ojciec był inżynierem, zginął w czasie II wojny światowej w niewyjaśnionych okolicznościach. Matka studiowała prawo na Uniwersytecie Wileńskim.
      Po wojnie rodzina przeniosła się do Ełku, gdzie Beata Kiersnowska w 1954r. ukończyła Liceum Ogólnokształcące. Dyplom lekarza AM w Białymstoku otrzymała w 1961 r. Już w czasie studiów w 1957r. zaczęła pracować jako zastępca asystenta w Zakładzie Biologii AMB. Po ukończeniu studiów pracowała w l Klinice Chorób Wewnętrznych; w 1968r. uzyskała stopień doktora nauk medycznych, w 1969 r. - IIo specjalizacji w chorobach wewnętrznych.
      Po utworzeniu Instytutu Chorób Wewnętrznych w 1970r., została zatrudniona w Klinice Hematologii na stanowisku adiunkta. W latach 1981 - 1983 pełniła obowiązki Kierownika Kliniki i była konsultantem ds. interny na terenie województwa łomżyńskiego. W 1983r. uzyskała stopień doktora habilitowanego, a w 1992 roku tytuł profesora nadzwyczajnego; w roku 2000 specjalizację z zakresu hematologii.
      Beata była człowiekiem ogromnej wiedzy, prowadzone przez Nią wykłady i ćwiczenia dawały studentom niepowtarzalną okazję poznania wielu dziedzin medycyny. Miała wyjątkową umiejętność pełnego i dokładnego przekazywania tej wiedzy w czasie zajęć ze studentami, łączyła to z serdecznym, i prawdziwie matczynym podejściem do młodzieży. Jej bogaty dorobek naukowy obejmuje 170 pozycji, w tym 100 prac naukowych i 70 komunikatów zjazdowych opublikowanych w czasopismach krajowych i zagranicznych. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Odznaką za Wzorowa Pracę w Służbie Zdrowia.
      Nie mówiliśmy o Niej inaczej jak Beatka, potem już Becia, to drugie w odróżnieniu od szefowej, która miała również na imię Beata. Swoim taktem i kobiecym ciepłem wnosiła do zespołu atmosferę rodziny, domu. Wobec pacjentów była sumienną i troskliwą, uczynną i koleżeńską wobec kolegów.
      Nie słyszałem aby kiedykolwiek mówiła podniesionym głosem. Zawsze na jej twarzy gościł serdeczny, miły uśmiech, którym rozbrajała, łagodziła w różnych sytuacjach.
      Odeszła od nas przedwcześnie, przyszło jej zmierzyć się z chorobą nowotworową. Jest w tym jakiś paradoks, gdyż w Klinice Hematologii skutecznie leczyła wielu pacjentów z tą chorobą, a przegrała batalię o własne życie.
      Beatko na za zawsze pozostaniesz w naszej pamięci i będziesz żyła w naszych serdecznych wspomnieniach.

Ryszard Grabowski


Bolesław Lewicki
(1937 - 2005)

      Urodził się 25.V. 1937 we Lwowie w rodzinie lekarskiej. Od 1939 r. mieszkał z rodzicami w Rzeszowie, gdzie ukończył szkołę podstawową i średnią. W 1956 r. rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Białymstoku. W czasie studiów pracował jako wolontariusz w Oddziale Ortopedyczno- Urazowym II Kliniki Chirurgicznej, a następnie w Szpitalu Wojewódzkim im. J. Śniadeckiego.
      Po odbyciu stażu rozpoczął pracę w Oddziale Chirurgii WSzZ im. J. Śniadeckiego, w którym od 1967 r. powierzono mu funkcję kierownika bloku operacyjnego chirurgii ogólnej.
      W 1968 r. uzyskał specjalizację Io w dziedzinie chirurgii, a w 1972 r. IIo. Od 1973 r., po wygraniu konkursu, pracował na stanowisku ordynatora Oddziału Chirurgii w Zespole Opieki Zdrowotnej w Łapach. Była to praca w "oddziale chirurgicznym pierwszego kontaktu" gdzie jest się zdanym na skromną bazę diagnostyczno-konsultacyjną, a leczenie musi być sukcesem; porażka kończy się bowiem pytaniem: a dlaczego nie wysłano do Kliniki? Ciągły stres i zmagania z codziennymi trudnościami odbijały się na zdrowiu. W rzadkich chwilach odprężenia Doktor Lewicki emanował angielskim poczuciem humoru i dużym, skrywanym na co dzień ciepłem. Miał ogromną wiedzę praktyczną, którą chętnie dzielił się z kandydatami do sztuki chirurgicznej. Pracy było sporo, klasyczna chirurgia jamy brzusznej, ortopedia, niekiedy zabiegi urologiczne. Dziesiątki drobnych problemów w codziennej pracy szpitalnej, które rozwiązywał ze skromnym uśmiechem. Potem była walka o pozycję oddziału chirurgii, a w końcu o własne zdrowie - ta ostatnia coraz bardziej dramatyczna.       Panie Doktorze jest Pan już w lepszym świecie, tylko tu czasami Pana brakuje, a bywa, że pacjent powie "za czasów Doktora Lewickiego to...".

Alicja Badyda


Krystyna Puch-Łotocka
(1929 - 2007)

      Urodziła się w 1929 roku w Białymstoku. Po ukończeniu szkoły podstawowej, naukę w liceum kontynuowała w trybie wieczorowym pracując równocześnie zarobkowo.
      1 października 1952 roku została przyjęta jako trzeci rocznik, na I rok Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Białymstoku. W roku 1958 po uzyskaniu absolutorium i zaliczeniu rocznego stażu, otrzymała dyplom lekarza medycyny. Pracę rozpoczęła w Klinice Chorób Zakaźnych AMB organizowanej wówczas przez prof. P. Boronia, na bazie Woj. Szpitala Zakaźnego im. K. Dłuskiego na ulicy Sosnowej w Białymstoku. Pracując przy łóżku chorego włączyła się bardzo aktywnie w dydaktykę - zajęcia ze studentami Akademii Medycznej oraz brała udział w pracach naukowych podejmowanych przez zespół. Była autorem i współautorem wielu prac naukowych redagowanych w tym czasie przez zespół Kliniki. Uzyskała specjalizację I i IIo z chorób zakaźnych. W roku 1980 zakończyła rozprawę doktorską obroną pracy pod tytułem "Badania nad odczynnością immunologiczną u chorych z tasiemczycą o etiologii Taenia Saginata". W 1985 roku przeszła na wcześniejszą emeryturę utrzymując, na ile Jej zdrowie pozwalało kontakty m. in. z nami - zakaźnikami.
      Odeszła nagle 25 kwietnia w 2007 roku. Żegnaliśmy koleżankę, przyjaciółkę, która pozostanie w naszej pamięci jako człowiek o którym się nie zapomina.

Koledzy - zakaźnicy


Jadwiga Rostafińska
(1926 - 2007)

      27 września 2007 r. zmarła doktor nauk medycznych Jadwiga Rostafińska z d. Wilkus. Urodziła się 17 marca 1926 r. w Siedlcach. W 1946 r. rozpoczęła studia lekarskie na UMCS w Lublinie, a po drugim roku przenosi się do Akademii Medycznej w Krakowie.
      Dyplom lekarza uzyskała w 1952 r., w tym też roku poślubia Stefana Rostafińskiego, farmaceutę, z którym tworzy idealne małżeństwo i podziwianą przez wszystkich rodzinę.
      W 1952 r rektor Akademii Medycznej w Białymstoku prof. Tadeusz Kielanowski, pamiętający Jadwigę z czasów lubelskich jako wyróżniającą się studentkę, zaproponował jej pracę w II Klinice Chorób Wewnętrznych w Białymstoku pod kierunkiem prof. Jakuba Chlebowskiego, gdzie zdobywa specjalizację z chorób wewnętrznych i uzyskuje stopień dr. nauk medycznych za pracę pt. "Badania nad charakterem alergicznym włośnicy". Jej dorobek naukowy obejmuje 23 prace oryginalne. W czasie pracy w Klinice zdobywa uznanie jako wybitny internista, obdarzony talentem pedagog i przede wszystkim jako kochany przez studentów przyjaciel.
      Od 1 grudnia 1976 r. J. Rostafińska pracuje w Szpitalu Zespolonym im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku. Pełni funkcję kierownika Poradni Endokrynologicznej, co stało się zalążkiem tej dziedziny na Podlasiu. Za swą pracę była wielokrotnie nagradzana prestiżowymi odznaczeniami i medalami.
      Dr J. Rostafińska odznaczała się wyjątkowymi cechami charakteru, co dobrze oddaje opinia prof. B. Bogdanikowej z lat współpracy. "W tym czasie dała się poznać jako człowiek wielkiej prawości i uczciwości zarówno w postępowaniu z chorymi, jak i wobec studentów i kolegów. Jest zrównoważona, posiada dużo umiaru i taktu". Wykształciła wielu młodszych kolegów, przez szereg lat prowadziła zajęcia ze studentami w Przychodni. Ten dar przekazu i jej talentu uczcili studenci I rocznika absolwentów Wydziału Lekarskiego AMB, ofiarując jej w 2000 r., w 50-lecie ukończenia studiów dyplom honorowy "Prima inter Pares" za trud i życzliwość w przekazywaniu wiedzy klinicznej studentom pierwszego rocznika.
      Osobiście poznałam dr J. Rostafińską w czasie studiów lekarskich. Była moją najukochańszą asystentką, wiele mnie nauczyła nie tylko z interny; była dla mnie i dla moich kolegów niedoścignionym wzorem. W czasie organizacji Kliniki Endokrynologii służyła mi radami i pomocą.
      Wiktor Hugo pisał "Dawać cień ... słowa, które można stosować do wielkich drzew i wybitnych ludzi". Ten cień indywidualności dawała śp. dr Jadwiga Rostafińska, która była najlepszym ze wzorów lekarza w postępowaniu z chorym. Non omnis moriar. Pogrzeb odbył się w Warszawie na starym cmentarzu Powązkowskim. Odejście Człowieka Idei jest zawsze wielką stratą dla Zawodu.

Ida Kinalska

Biuletyn nr 2007/4 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020