Strona główna OIL

   


 
Pierwsze koty za płoty
Związek Zawodowy Lekarzy

      Pisząc ten materiał 13 grudnia 2007 r. nie wiem, jak rozwinie się sytuacja po Nowym Roku. Trudno zgadnąć, ilu lekarzy zdecyduje się przejść na kontrakty całościowe, czy okażą się one znacznie korzystniejsze niż praca na etacie, i czy naiwniacy wyjdą na tym jak Zabłocki na mydle. Po zmianie zasad wynagradzania dyżurów medycznych i włączeniu ich do czasu pracy, atrakcyjność kontraktów przy lansowanych przez dyrektorów cenach wyraźnie zbladła w porównaniu z ryzykiem, jakie wiąże się z prowadzeniem działalności na własny rachunek.
      No bo jeśli obecnie, na wygasającym kontrakcie dyżurowym, w dzień roboczy zarabiam na dyżurze brutto 500 zł, to na ponoworocznym dyżurze etatowym, liczonym jak godziny nadliczbowe, zarobię 530 zł. W dzień wolny od pracy, na obecnym kontrakcie dyżurowym zarabiam 1000 zł, a w roku 2008 za dyżur etatowy otrzymam w sobotę 740 zł, a w niedzielę 880 zł. Jeśli jeszcze do tego dodać, że w czasie dnia, czyli w godzinach "normalnej ordynacji zakładu" dyrektor da mi w kontrakcie tylko tyle, ile wynoszą zakładowe koszty mojej pracy (brutto plus ZUS pracodawcy), to skórka nie opłaci się za wyprawkę. Za te kilkaset zł, nie pozbędę się przecież prawa do urlopu, średniej dyżurowej, wynagrodzenia w razie choroby, przywileju obligatoryjnego schodzenia po dyżurach, itp. Owszem, pozbawiłbym się tego, lecz nie za kilkaset zł, ale za kilka tysięcy miesięcznie.
      Czy zatem mam przejść na kontrakt, by pracować przez 170 godzin na swojej dotychczasowej stawce po 20-25 zł brutto za godzinę, tylko po to, aby raz lub dwa razy w miesiącu doznać szczęścia podyżurowania sobie w niedzielę po 50-60 zł za godzinę? Nie ma to najmniejszego uzasadnienia ekonomicznego. Nie mogę też 13 grudnia przewidzieć, ilu lekarzy podpisze klauzulę opt-out (czyli zgodę na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo) w zamian za znaczące zwiększenie wynagrodzenia zasadniczego, ilu podpisze bez podwyżki, a ilu nie podpisze wcale. Podkreślam, iż klauzula opt-out to nie dożywotni cyrograf. Można ją podpisać na czas określony, np. na kilka miesięcy, i można zastrzec, że zgoda jest ograniczona do określonej liczby godzin. Niekoniecznie do oporu.
      Mam przynajmniej nadzieję, że ani kontrakty, ani warunkowa zgoda na klauzulę opt-out nie zostanie podpisana przez lekarzy na dłużej niż na 3-4 miesiące. To jest akurat tyle, ile potrzebuje minister zdrowia, aby zwiększyć cenę punktu kontraktowego NFZ i umożliwić dyrektorom uporanie się z problemem podwyżek dla lekarzy. Oraz tyle, ile trzeba, aby poprawić ostatnią nowelizację ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, ponieważ nie jest ona pozbawiona wad. Głównie chodzi o to, żeby umożliwić lekarzom pracę i dyżur przez 24 godziny pod rząd, nie uszczuplając jednocześnie prawa do 11-godzinnego wypoczynku przysługującego za każdą dobę.
      Po upływie krótkoterminowego okresu zgód na opt-out, negocjacje powinny zostać wznowione. Nowa gra, nowa szansa. Jeśli natomiast ktoś podpisał umowę na cały rok, a okaże się ona dla niego mało korzystna, to nieźle się ugotuje na własne życzenie. Gratuluję naiwności.
      IX Nadzwyczajny Zjazd Delegatów OZZL, który odbył się 7 grudnia 2007 r. zasugerował, aby podpisanie klauzuli opt-out uzależnić od zwiększenia wynagrodzenia zasadniczego. Przy czym uznano, że klauzulę tę można podpisać na czas określony, nie uzyskując od razu docelowego poziomu wynagrodzenia zasadniczego (2 średnie krajowe dla nie specjalistów i 3 średnie dla specjalistów, jako minimum), ale po wynegocjowaniu wyraźnej podwyżki na początek, i po zapewnieniu dojścia do wspomnianego poziomu w ciągu roku-półtora. I w zależności od realizacji (lub jej braku) dochodzenia do tych stawek, należy okresowo przedłużać zgodę na tę klauzulę lub nie.
      Nie mam też dziś, 13 grudnia 2007 r. pojęcia, ile oddziałów szpitalnych zostanie zamkniętych z powodu braku obsady dyżurowej, albo w ilu szpitalach zostanie wprowadzony równoważny czas pracy lub system zmianowy. Pomijając już fakt, iż system zmianowy jest wyjątkowo niekorzystny dla pacjenta oraz dla ordynatora, można by się nań zgodzić pod warunkiem, że do wynagrodzenia zasadniczego włączona by została średnia dyżurowa, wyliczana tak, jak za okres urlopu. Wtedy byłoby fair. Sam bym na to poszedł.
      Wprowadzenie systemu pracy z jednozmianowego na inny jest istotną modyfikacją warunków zatrudnienia, i jako takie wymaga wypowiedzenia zmieniającego. Jeśli taka wersja nam nie odpowiada, możemy się na nią nie zgodzić, oby tylko solidarnie.
      Ponieważ dotyczy to regulaminu pracy, decydujący głos mogą tu mieć również zakładowe związki zawodowe. W ostateczności, można zgodzić się na system regulaminowy, (nie harmonogramowy), bo wtedy żadna godzina odpoczynku nie będzie płatna. A w szpitalach zatrudniających rezydentów, wejście systemu zmianowego będzie skutkowało koniecznością przekazania ich do innych placówek, i to tylko takich, gdzie lekarze pracują w systemie jednozmianowym.
      Tak czy inaczej, wszystko czego nie mogę przewidzieć dzisiaj, wyjaśni się w kasie szpitalnej na przełomie stycznia i lutego 2008 r.
      Aktualne informacje o nowych wydarzeniach związkowych w woj. podlaskim można znaleźć w internecie na stronie OZZL: http://www.lekarzpolski.pl pod zakładką: Region Podlaski.
      Kontakt z Zarządem Regionu Podlaskiego - mailowy: kijaks@ozzl.org.pl; telefoniczny: 085 74 68 244 (można zostawić wiadomość na "sekretarce"); listowy: ul. Skłodowskiej 24a (SPSK), 15-276 Białystok.

Ryszard Kijak
Przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego
Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

Biuletyn nr 2007/4 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020