Strona główna OIL

   


 
Lekarze rodzinni
Chwila spokoju

      Coraz częściej powraca do mnie absurdalna myśl: "chcę spowrotem na etat". Odpracować siedem czy osiem godzin, kilka dyżurów w miesiącu i wpływy na konto nie gorsze niż na bezpośrednim kontrakcie z NFZ. Do tego urlop, fartuch, odpowiedzialność przed szefem czy szefową. W razie awarii sprzętu telefon do konserwatora. I święty spokój. Właśnie dla tego spokoju chcę na etat.
      Obecnie prowadząc małą firmę każdy musi robić wiele dodatkowych czynności administracyjnych, mniej lub bardziej w naszym mniemaniu absurdalnych. Zaczyna brakować czasu, żeby dobrze robić to, co umiemy najlepiej, to znaczy leczyć w pełnym tego słowa znaczeniu: rozmawiać z pacjentami, badać, planować diagnostykę i terapię.
      Pacjenci wizytę w tak zwanej przychodni traktują jak wejście do sklepu po określony towar, chcą natychmiast być przyjęci i pozytywnie załatwieni, żądają TYLKO recepty, TYLKO pieczątkę na zaświadczeniu, TYLKO skierowanie dokądś tam. Tyle, że w sklepie za towar płacą, więc przed zakupem chwilę pomyślą. Wizyta w przychodni jest za darmo, więc bez ograniczeń można żądać. Skończyły się czasy, kiedy wizyta u lekarza była traktowana z pewnym namaszczeniem. Obecnie jest to powszechne dobro konsumpcyjne, na dokładkę nadal za darmo. Gdy w ciągu godziny trzeba przyjąć 6-10 pacjentów i pozytywnie ich załatwić, pojawia się pytanie: "Ile bym dał za chwilę spokoju?"
      Ale co tam. Gdy już zrezygnowani pogodzimy się z tym, to zaraz czując nasz wewnętrzny spokój NFZ zaczyna próby zburzenia tej harmonii . Jeśli tylko pojawi się jakieś zarządzenie Prezesa dotyczące udzielania świadczeń, to ma ono w mniemaniu pracowników Funduszu moc co najmniej Rozporządzenia Ministra Zdrowia.
      Nie bacząc na koszty każdy świadczeniodawca otrzymuje poleconym zawiadomienie o zmianach, które można śledzić na oficjalnej witrynie Funduszu. Przyjęcie listu w mniemaniu pracowników NFZ skutkuje zmianami w umowie. Szkoda czasu, żeby to z nimi wyjaśniać, ale nadal nie ma chwili spokoju. I nic pocieszającego Wam nie wieszczę: "będzie jeszcze gorzej". Jeżeli zakontraktujemy opiekę nocną i świąteczną, obligatoryjne programy profilaktyczne, całodobową dostępność, to bez wprowadzenia limitu przyjęć na godzinę i na dzień, limitu przyjęć na dyżurze nocnym i świątecznym, staniemy się zwykłą pomocą doraźną, bez chwili spokoju i wytchnienia.
      Pomimo tych minusów nie wiem, czy długo bym wytrzymał jako podwójnie(*) biały niewolnik na etacie z wszystkimi jego dobrodziejstwami.

* Podwójnie biały = skóra plus fartuch

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Makarewicz - Wiceprzewodniczący ORL

Biuletyn nr 2007/3 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020