Strona główna OIL

   


 
Nokaut przez opt-out
Związek Zawodowy Lekarzy

      Efektem ogólnopolskiej akcji strajkowej OZZL jest zapewnienie rządu, że wprowadzone w roku ubiegłym podwyżki zostaną utrzymane w latach następnych.
      OZZL nie dogadał się jednak z władza centralną w sprawie zmian systemu opieki zdrowotnej, gdyż temat ten przedstawiciele rządu konsekwentnie ignorowali, wykręcając się tym, iż nie mogą oni podejmować decyzji o znaczeniu politycznym. Z kolei ani premier J. Kaczyński, ani prezydent L. Kaczyński nie zechcieli poświęcić OZZL-owi nawet krztyny swojego cennego czasu, i nie dali nam szansy na dokładne wyjaśnienie im o co nam tak naprawdę chodzi, na obalenie mitów, i na zaprezentowanie argumentów merytorycznych.
      Natomiast lokalnie, w kilkudziesięciu szpitalach w kraju lekarze wywalczyli dodatkowy wzrost wynagrodzeń, podciągając swoje zarobki podstawowe do dwóch lub nawet trzech średnich krajowych. W Hajnówce wynegocjowano zwiększenie płacy zasadniczej o 15 procent.
      Jak na razie, nie wiadomo, czy po wyborach rządzić będzie nadal PiS, czy PO, czy też jakaś bardziej lub mniej egzotyczna koalicja. Jest to o tyle istotne, że gdy kilka lat temu SLD zlikwidował kasy chorych i wprowadził NFZ, opozycyjne wówczas PiS opowiadało się za systemem para-budżetowym, dość zbieżnym z wynalazkiem M. Łapińskiego, i w czasie swoich obecnych rządów konsekwentnie nie zmieniło go ani na jotę.
      Natomiast PO zawsze deklarowała chęć zmiany tego systemu na bardziej konkurencyjny, z elementami rynkowymi tam gdzie się da, i z dopłatami niektórych pacjentów do niektórych świadczeń. OZZL prowadził wówczas rozmowy z wieloma czołowymi posłami PO (m. in. Z. Chlebowskim, E. Kopacz, E. Radziszewską) w sprawie synchronizacji obydwu programów ochrony zdrowia (związkowego i platformowego). Sam uczestniczyłem w tych pertraktacjach. Przebiegały one obiecująco, i gdyby w efekcie najbliższych wyborów PO uzyskała moc decyzyjną, byłoby na czym bazować i byłoby z czym wiązać lekarskie nadzieje na przyszłość.

* * *


      Bronią, którą dało nam wejście do Unii Europejskiej, jest implementacja do prawa polskiego unijnych przepisów dotyczących czasu pracy. Jest to broń silniejsza i łatwiejsza do zastosowania, niż strajki czy głodówki, albo składanie wypowiedzeń z pracy. Bo zorganizowanie strajku lub zmobilizowanie 80 procent personelu lekarskiego danego szpitala do złożenia wypowiedzeń nie jest łatwe (zwłaszcza na Podlasiu, a dlaczego - tego nikt nie wie).
      Znacznie prostsze jest wykorzystanie atutu, który daje nam - lekarzom - znowelizowana ostatnio ustawa o zakładach opieki zdrowotnej. Otóż nikt nie będzie mógł zmusić lekarza do pracy ponad 48 godzin tygodniowo (włączając w to dyżury), o ile on sam nie wyrazi na to zgody (tzw. klauzula "opt-out"). A jeśli nie wyrazi, pracodawca nie będzie miał prawa wyciągać wobec takiego delikwenta jakichkolwiek konsekwencji, bo jest to zabronione ustawowo.
      Ci, dla których dyżury są przeszkodą w prowadzeniu po południu swoich gabinetów prywatnych, uzyskają prawo do bezkarnej odmowy ich pełnienia i do nie dyżurowania w ogóle. A ci, którzy zechcą dorabiać na dyżurach, muszą postawić warunek: "owszem, zgodzę się, ale tylko wówczas, jeśli moje wynagrodzenie zasadnicze zostanie zwiększone do np. 2-3 średnich wynagrodzenia krajowego. Jeśli nie, to uprzejmie i ciepło Pana (Panią)... ignoruję".
      W listopadzie albo w grudniu dyrektorzy zwrócą się do lekarzy z prośbą o zgodę na pracę powyżej 48 godzin (maksymalnie do 67 godzin) tygodniowo od dnia 1 stycznia 2008 r. (zgoda taka obowiązuje przez określony czas, więc co pewien okres jest nowa możliwość negocjacji). Godziny te będą płacone jak za pracę w czasie nadliczbowym. Nie możemy więc żądać specjalnego dodatku czy specjalnej ceny za czas dyżuru, natomiast możemy się domagać zmiany podstawy wynagrodzenia, czyli podwyższenia płacy zasadniczej, od której godziny te będą wyliczane. I jeśli zrobimy to gremialnie i konsekwentnie w całym szpitalu, to albo dyrektor podwyższy wynagrodzenia zasadnicze do wynegocjowanych z nim stawek, albo po prostu nie będzie miał dyżurnych.
      Znów chodzi o solidarność w zespole i o powszechność akcji. Jeśli tego atutu nie wykorzystamy, to już naprawdę nie wiem, czy będzie lepsza okazja do walki o podwyżki. Kto to przegapi, ten zostanie frajerem, o którego nikt nie powinien dalej się upominać. Nie wykorzystując tak prostego zabiegu, damy tylko dowód na to, że jesteśmy środowiskiem "w d[olną część pleców] biorącym" (że przytoczę cytat z filmu o Podlasiu "U Pana Boga za piecem"), a skoro ktoś lubi brać w d[olną część pleców], to trudno mu tę przyjemność zabierać. Skoro ją lubi.

      Aktualne informacje o nowych wydarzeniach związkowych w woj. podlaskim (o ile takowe mają oczywiście miejsce) można znaleźć w internecie na stronie OZZL: http://www. lekarzpolski.pl pod zakładką: Region Podlaski.
      Kontakt z Zarządem Regionu Podlaskiego - mailowy: kijaks@ozzl.org.pl; telefoniczny: 085 74 68 244 (można zostawić wiadomość na "sekretarce"); listowy: ul. Skłodowskiej 24a (SPSK), 15-276 Białystok. Ryszard Kijak Przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego OZZL

Ryszard Kijak
Przewodniczący Zarządu
Regionu Podlaskiego OZZL

Biuletyn nr 2007/3 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020