Strona główna OIL

   


 
OD REDAKCJI

Dyżury to już nadgodziny

      Zgodnie z dyrektywą UE, sejm uchwalił nowelizację ustawy wprowadzającą zmiany dotyczące czasu pracy lekarzy. Od 1 stycznia 2008 roku, będzie wynosił 48 godzin tygodniowo, do czego będzie wliczany czas dyżurów. Stawki za godziny dyżurowe będą nareszcie liczone jako nadgodziny. Uwzględniwszy fakt, że większość lekarzy pracuje dotychczas znacznie ponad 8 godzin dziennie, spodziewamy się, że szpitale będą musiały zatrudnić większą liczbę lekarzy, lub dotychczas pracujących na etatach przenieść na umowy cywilno-prawne, czyli na tzw. kontrakty. Po 50 latach wyzysku lekarzy dyżurnych, problem ten został jako tako uregulowany.
      Pod koniec pierwszej dekady września, parlamentarzyści powrócili do nabrzmiałych problemów lecznictwa. Nikt nie wątpi, że jest to początek kampanii wyborczej. Być może było to też konsekwencją coraz liczniejszych wyjazdów lekarzy za granicę, czym rząd najwyraźniej się nie przejmuje, lub skutkiem zbliżającego się terminu opuszczenia szpitali przez kilkadziesiąt tysięcy lekarzy. W końcu września wygasa bowiem trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Nie znamy w tej chwili stanowiska naszych zdesperowanych kolegów, ale trudno sobie wyobrazić, że protesty zostałyby zwieszone bez zmiany warunków pracy.
      Budowa szpitali w minionym pięćdziesięcioleciu, nie była równoznaczna z podnoszeniem jakości lecznictwa. Zostało ono daleko w tyle w porównaniu z krajami zachodnimi, gdzie w tym czasie dokonywał się ogromny postęp. Tylko rząd AWS Jerzego Buzka rozpoczął, dokładnie przed 10 laty już od pierwszego dnia urzędowania gabinetu, od zakrojonych na szeroką skalę czterech wielkich reform kraju. Wśród nich była reforma lecznictwa, która niestety napotykała na takie sprzeciwy opozycji, że w połowie musiała zostać zatrzymana. Gdyby udało się wówczas ją dokończyć, nie mielibyśmy skarg, protestów, korupcji, obelżywych napaści prasowych, bo pracowalibyśmy na zasadach rynkowych, czego do dziś nie udało się wprowadzić. Różne formy działań zastępczych, których byliśmy świadkami i jesteśmy nadal, oczywiście niczego nie mogą zmienić. Lecznictwo źle funkcjonuje, źle jesteśmy leczeni, zła jest opieka mimo wielkiego wysiłku lekarzy, którzy są bezsilni. Ten fatalny stan lecznictwa, za który odpowiadają poprzednie ekipy rządzące utorował drogę korupcji, której nie ma np. w stomatologii. Zdążyła się bowiem "załapać" za rządów AWS, zanim reformom ukręcono głowy. Nie tylko więc reformy i zmiany systemowe, o których mówimy od lat są potrzebne, wg opracowanej i opublikowanej "mapy drogowej", ale także zwiększenie nakładów na lecznictwo, które w Polsce są najniższe ze wszystkich krajów Unii. Przypomnę że termin "mapa drogowa" został po raz pierwszy użyty przez Amerykanów w zarządzaniu, a 24 czerwca 2002 przez prezydenta Busha w Izraelu. W największym skrócie polega na tym, że zgodnie z przygotowanym planem, sprawdza się wykonanie poszczególnych etapów przedsięwzięcia.
      Niski nakład budżetowy na lecznictwo źle rokuje, w tym niegodne naszego zawodu uposażenie lekarzy, oraz brak pokrycia kosztów nowoczesnych procedur medycznych, które znacznie wzrosły. Są one bowiem w sferze leczenia fantastycznym krokiem naprzód, że wspomnę tylko kardiologię inwazyjną i przeszczepy, ratujące tysiącom ludzi życie. To tylko przykłady. Na to w okresie obecnej hossy, która nie będzie trwała wiecznie, pieniądze muszą się znaleźć.
      Propozycja przekazania ułamka pieniędzy z Funduszu Pracy, o czym kilka dni temu mówił minister Religa, ma zwiększyć nakład na lecznictwo, a pośrednio wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia, bowiem społeczeństwo zdrowe nie wymaga leczenia. Przed laty określono siedmioprocentowy pułap na lecznictwo, nie wiadomo na jakiej podstawie, do którego nam zresztą daleko. Skutkiem tego jest istniejący stan katastrofalnego zaniedbania, że przypomnę tylko karygodny brak lekarzy i dentystów w szkołach i niekończące się kolejki ludzi starszych do specjalistów, których - nie wiem czy wszyscy sobie zdają sprawę - stale ubywa.

Jan Pietruski
Redaktor naczelny


Poczet uzdrowicieli

      "Kurier Poranny" w cotygodniowym Magazynie publikuje cykl artykułów red. Jacka Słomińskiego, w których autor przedstawia sukcesy podlaskich uzdrowicieli na polu walki z chorobą. Same superlatywy. Wyniki ich leczenia nie odbiegają od osiąganych w najlepszych ośrodkach medycznych na świecie. Leczą zaś wszystko. Na przykład, jeden z uzdrowicieli "ma na swoim koncie przypadki, kiedy w wyniku jego działań całkowicie cofały się białaczki, bielactwo, nowotwory płuc, macicy i inne choroby uznawane przez medycynę oficjalną za nieuleczalne". Te informacje, podawane absolutnie serio, możemy przeczytać w gazecie ukazującej się w XXI wieku w mieście uniwersyteckim, które ma ambicje być metropolią, ośrodkiem kultury i wiedzy.
      W każdym z artykułów są podane dokładne adresy "uzdrowicieli" i ich telefony. Brak tylko informacji na temat wysokości honorariów.
      Już po pierwszym artykule przewodniczący białostockiej Izby Lekarskiej wystosował list do Redaktora Naczelnego gazety, który nie został jednak opublikowany. Z tego względu poniżej drukujemy list ten w całości w naszym Biuletynie.

Redakcja

"Białystok, 2007.07.06

      Szanowny Panie Redaktorze,
      Z dużym zaskoczeniem przeczytaliśmy artykuł p. Jacka Słomińskiego w Magazynie Kuriera Porannego (6.07.2007r.) pod tytułem "Oni uzdrawiają!", stanowiący kryptoreklamę gabinetów medycyny niekonwencjonalnej, zwłaszcza, że w tekście podano nawet dokładne adresy tych gabinetów. Treść artykułu jest naiwnym zbiorem informacji, które bardziej pasują do wiedzy ze starożytności lub średniowiecza, aniżeli do medycyny uprawianej w krajach Unii Europejskiej, w których jest akceptowana sztuka leczenia oparta na podstawach naukowych. Wszelkie "odkrywcze" stwierdzenia o czynnościowym charakterze wielu chorób znajdują się w oficjalnych podręcznikach medycznych, stąd też "głębokie" myśli uzdrowicieli nie należą do oryginalnych. Znachorzy istnieją i funkcjonują od początków ludzkości, jednak promowanie ich przez środki masowego przekazu należy uznać za społecznie szkodliwe.
      Byłbym wdzięczny za opublikowanie powyższego listu.

Przewodniczący ORL w Białymstoku
Prof. dr med. Jan Stasiewicz"

Biuletyn nr 2007/3 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020