Strona główna OIL

   


 
Czy będą wracać?
Od redakcji

      W poprzednim numerze uzasadniałem, dlaczego nie zgadzam się z powszechną opinią, że jesteśmy krajem biednym. Ostatnio mój optymizm został poddany próbie. Mianowicie kilka dni temu widziałem w telewizji nowy ultraszybki francuski pociąg TGV, osiągający 568 km na godzinę! Wiadomość ta powaliła mnie na kolana. Po tej demonstracji technologiczno - ekonomicznej zamiast się cieszyć, poczułem się przygnębiony, bo nagle zdałem sobie sprawę, że Francuzi mają olbrzymie osiągnięcia naukowe i właściwie wszystkie inne. Mają doskonały przemysł samochodowy, Caravelle to jeden z pierwszych pasażerskich odrzutowców na świecie, Mirage, Concorde Airbus są też efektem francuskiej inwencji z Tuluzy. Mają lotniskowiec, okręt podwodny Nautilus, mieli wspaniały liniowiec France. Siedemdziesiąt kilka procent energii elektrycznej z elektrowni jądrowych, też własnej inwencji. Mają broń atomową termojądrową, własny poligon kosmiczny rakiety nośne Arianne, nawet nowy nadajnik Polskiego Radia w Solcu Kujawskim jest dziełem francuskim. Muzyka, kultura, sztuka, przemysł perfumeryjny, szampany i wina najwyższych marek i gastronomia wraz z przemysłem spożywczym od stuleci nie mają sobie równych itd. itp. Potęga światowa. Efekt uboczny też: bez skrupułów zalali Polskę supermarketami Auchan i Carrefour i opanowali telefonię. Karty chipowe w lecznictwie, o których ciągle mówimy, tam znakomicie funkcjonują. Widziałem to z bliska i byłem zdumiony prostotą i niezawodnością.
      Od ponad 200 lat panuje we Francji demokracja, która przygarniała zawsze Polaków. Mimo uwag b. prezydenta Chiraca, że "Polacy powinni milczeć", znajdowali zawsze nad Sekwaną warunki rozwoju intelektu, o jakich nie mogli marzyć w kraju. Z wielkim uznaniem wysłuchałem przegranej kandydatki na prezydenta Francji Segol.ne Royale, która gratulowała zwycięskiemu rywalowi Nicolas Sarkozy.emu, deklarując swoją pomoc, a także dziękowała i zarazem przepraszała swój zawiedziony elektorat, który ją poparł. Tych kilka chwil było dla mnie wspaniałą lekcją demokracji.
      Czym my, Polska, "dumny naród w środku Europy" możemy się szczycić? Polskim hydraulikiem? Mimo zachodzących zmian, ciągle jesteśmy eksporterami siły roboczej i talentów, ostatnio także inżynierów, programistów i lekarzy, którzy już zapracowują na Zachodzie na Polską Markę, której dotychczas nie mamy. W ciągu trzech lat od naszej akcesji do Unii, dużo już zmieniło się w naszym kraju na lepsze i zmiany te nabierają tempa. Widzimy to w miastach i na wsi, w naszych domach i mieszkaniach. W restauracjach i sklepach pełnych żywności i najprzedniejszej odzieży. W coraz liczniejszych wyjazdach za granicę na zimowe i letnie urlopy, coraz lepszymi samochodami itd. Niewiele tylko zmieniło się w lecznictwie. Kraj chce abyśmy pracowali ponad siły i prawie za darmo. Symptomatycznym tego dowodem może być wypowiedź czytelnika miejscowej gazety (KP 17 maja), że: "lepiej, żeby szewc został chirurgiem i wykonywał operacje, niż żeby Kowalski został komendantem Straży pożarnej".
      Media zarzucają naszemu samorządowi, że sądy koleżeńskie są stronnicze. Nie stajemy w obronie kolegów, którzy sprzeniewierzają się Przysiędze Hipokratesa i potępiamy ich, ale nie możemy się zgodzić na ferowanie wyroków ex ante, bo od tego są sądy. Stosujemy zawsze starożytną sądowa zasadę in dubio semper pro reo. Ostatnim groźnym tsunami pomówień, była sprawa oskarżenia lekarzy szpitala klinicznego o eutanastyczne stosownie thiopentalu w celu uzyskania przeszczepów. Kolejny akt bezkarnej nagonki na nasze środowisko. Sprawa została przez specjalną komisję resortową wyjaśniona w ciągu kilku dni, jako oskarżenie całkowicie bezpodstawne, ale krzywda zadana chorym na długo pozostanie w ich świadomości. Takie postępowanie wpływa fatalnie na zaufanie pacjentów do lekarzy, u których nolens volens przyjdzie im szukać pomocy. A o zaufaniu do lekarza, tak ważnego w relacjach chory - lekarz, które wzmacnia nadwątloną chorobą psychikę chorego i sprzyja leczeniu, autorzy pomówień nie myślą. Nasze środowisko i nie tylko nasze będzie się domagać ukarania inicjatorów i autorów tych nikczemnych publikacji.
      Zachęcam do przeczytania Chwili refleksji pióra prof. Jana Stasiewicza, który cytuje pięćdziesiąt(!) obraźliwych i poniżających lekarzy tytułów prasowych. Jak w takich warunkach pod obstrzałem nienawiści mamy pracować i jak mogą czuć się chorzy, którzy muszą się udać do lekarza? Ciekawe co o tych piraniach świata dziennikarskiego myślą Prawdziwi Dziennikarze? Chcę wierzyć, że z okazji wejścia w czwarty rok struktur unijnych, także w lecznictwie zajdą od lat oczekiwane zmiany. A media zamiast oskarżać lekarzy, zajmą się czym innym, np. etyką dziennikarską i tłumaczeniem społeczeństwu, że z winy polityków, a nie naszej, lecznictwo w naszym kraju tak bardzo kuleje. Bo rząd ciągle wie swoje i zza współczesnych żółtych firanek gigantycznych zarobków, nie widzi niedoli ubogiej większości społeczeństwa, którego nie stać na wykupienie recept!
      W dziale Szkolenie i nauka, drukujemy znakomitą autoryzowaną pracę najwybitniejszego polskiego farmakologa, odkrywcy prostacykliny, prof. Ryszarda Gryglewskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, napisaną specjalnie dla naszego Biuletynu. Życie Izby relacjonuje XXIII Zjazd Lekarzy OIL. W Anegdotach przypominamy ciągle aktualne wypowiedzi Marszałka Jozefa Piłsudskiego, który byłby szczęśliwy widząc w dniu 3-go maja tak wiele narodowych flag, łopocących z okien i balkonów naszych mieszkań. O proteście lekarzy przeciwko niskim wynagrodzeniom i codziennych, nękających nasze środowisko dolegliwościach przeczytacie w artykule Ryszarda Kijaka w Dziale Związkowym, a w Felietonie o losie starszych lekarzy. O nadziejach jakie budzi w nas EURO 2012, i lekarzach zwycięzcach w kolarstwie i tenisie piszemy w dziale Sport.
      Analiza listy podwyżek w naszym województwie, którą drukujemy w numerze, pozawala zauważyć, że niektórzy dyrektorzy jednostek leczniczych najwyżej wyróżnili ordynatorów, co może świadczyć o tym, ze ich wysokie kwalifikacje zaczynają być dostrzegane. Obym miał rację. Nikt i nic nie zastąpi bowiem lat pracy i doświadczenia. Jest to krok we właściwym kierunku, ale tak mały, że nie można powiedzieć, o zbliżaniu nas do tego, co otrzymują lekarze w krajach UE i oczywiście nie zahamują wyjazdów lekarzy za granicę.
      Nasi Koledzy niestety nadal wyjeżdżają, co ułatwiają im doskonale zorganizowane biura rekrutacyjne. Na przekór temu co się mówi o ich powrotach, wyjeżdżający są dla nas straceni, gdyż większość z nich do Polski już nie wróci. Pozwolę sobie na koniec zacytować niedawną wypowiedź naszego znakomitego dramatopisarza i prozaika Sławomira Mrożka, jako poważne ostrzeżenie, który przebywał za granicą 33 lata.
Oto co napisał: "Poczucie emigracji zależy od czasu. Ja to obliczam na jakieś trzy lata. Natychmiast po wyjeździe przez trzy lata człowiek bardzo tęskni i czuje się przywiązany do tego co było kiedyś. Po trzech latach to powoli zaczyna puszczać. Jestem przekonany, że również młodzi, którzy teraz wyjeżdżają do pracy, jeśli zostaną dłużej niż trzy lata, to zaczną tracić kontakt z Polską i nawiązywać nowe kontakty na miejscu."
      Klub Lekarza Seniora, od 17 kwietnia działa już wg nowej formuły. Zapamiętajcie: w każdy wtorek o godz. 15-tej, ul. Świętojańska 7.

Jan Pietruski
Redaktor naczelny

Biuletyn nr 2007/2 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izby lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020