Strona główna OIL

   


 
Rok po akcesji
UNIA EUROPEJSKA


      Minął rok i kasandryczne przepowiednie o wykupywaniu Polski się nie spełniły. Przeciwnie jesteśmy na Zachodzie coraz bardziej widoczni, nasi rodacy bez względu na zawód zadziwiają starych członków Unii wysokimi kwali.kacjami. Po prostu poznają nas lepiej i powiedzenie, z którym się spotkałem we Francji kilkanaście lat temu, że Polska leży gdzieś bardzo daleko, dzisiaj ich i nas śmieszy. Polacy są widoczni we wszystkich krajach Unii, pracują dynamicznie, z polotem i pomysłami, zagrażając innym wysoką jakością pracy. Wśród nich lekarze notowani są wysoko, a wygląda na to, że tylko nas martwi nasilający się exodus młodych kolegów, którzy nie mogą w kraju znaleźć pracy. Trzeba było dopiero aneksji do UE, aby nasze władze zauważyły, jak fatalnie gospodaruje się lekarskimi miejscami pracy, a równowagą proporcji między liczbą absolwentów, a wolnymi miejscami nikt się nie zajmuje. A przecież to takie proste.

      Ministerstwo Zdrowia zobowiązało się przygotować na marzec 2005 raport o emigracji zarobkowej lekarzy, ciekawe na jakiej podstawie? Ci którzy na to liczyli rozczarowali się. Będzie on gotowy najwcześniej w drugiej połowie roku. Termin ten jest jednak tak pojemny i mglisty zarazem, że możemy go zobaczyć nawet w przysłowiowym grudniu.
      Nie wiemy ilu lekarzy wyjechało i do jakich krajów. Podawana liczba czterech tysięcy, którzy od 1 maja 2004 ubiegali się o niezbędne dokumenty w swoich izbach jest liczbą orientacyjną. Ustawa o zawodzie lekarza nie przewiduje obowiązku informowania swojej izby, czyli tej która wydawała zaświadczenia potrzebne do wyjazdu, o zagranicznym miejscu pracy. Nie ma takiego przepisu.
      Raport więc, jeżeli w ogóle się ukaże, będzie się opierał na liczbie wydanych zaświadczeń przez poszczególne izby. Ale tu też łatwo o pomyłkę, bowiem dokumenty te tracą ważność po trzech miesiącach. Ktoś może zrezygnować z wyjazdu z rozmaitych przyczyn, choćby losowych i nie można wykluczyć ponownego ubiegania się przez tę samą osobę.
      Tymczasem lekarze nadal wyjeżdżają. Mamy coraz więcej informacji, że ci co wyjechali mają powody do zadowolenia. Są traktowani życzliwie, zajmują z miejsca wysoką pozycję w nowym społeczeństwie, i są mile zaskoczeni tym, że nikt ich nie poniża choćby głodowymi zarobkami, do czego w kraju byli przyzwyczajeni. W każdym kraju uzyskują pomoc w zainstalowaniu się, spotykają się z pełną wyrozumiałością wobec niedoskonałości języka i otrzymują czas na nauczenie się wraz z odpowiednia pomocą. Wymóg znajomości języka pojawia się zawsze, ale towarzyszy temu dokładna informacja o udzielanej pomocy w uczeniu się. A cóż to za trudność dla młodego człowieka, przysiąść i nauczyć się niezbędnych podstaw, tym bardziej, że i czas i organizacja nauczania są doskonale zaplanowane. Lekarze także dobrze zarabiają, w przeliczeniu co najmniej od 15 do 25 tysięcy złotych miesięcznie. Czyż młodym lekarzom będącym w kraju w bardzo trudnych warunkach, gdzie ordynator w mieście wojewódzkim zarabia 2200 zł. trzeba więcej, aby podążać tą drogą, która jest już przetarta? Sądzę, że nie i sądzę, że emigracja ta będzie narastać. Nie chciałbym narzekać, ale przeglądając naszą prasę samorządową napotykam bardzo dużo ofert pracy dla lekarzy, ze szczegółowymi informacjami mówiącymi czego można się spodziewać, jakie specjalności są bardziej poszukiwane, a jakie mniej. Zaledwie rok minął, a w naszym Szpitalu Wojewódzkim im. J. Śniadeckiego brakuje już 50% wymaganych do normalnej pracy anestezjologów. To tylko jeden przykład, ale czyż nie daje to do myślenia? Usłyszeliśmy niedawno z Miodowej, że sposobem na zmniejszenie wyjazdów lekarzy za granicę będzie zwiększenie liczby przyjęć na Akademie Medyczne, gdzie możliwości dydaktyczne są i tak bardzo napięte. A miejsca pracy dla nich? Kolejny pomysł z księżyca.
      Życzyłbym sobie, aby wspomniany raport ujrzał jak najprędzej światło dzienne i żeby podawał nie tylko liczbę lekarzy, którzy już wyjechali, ale również niezwykle ważną informację o istniejących tendencjach, czyli czy w ciągu minionego unijnego pierwszego roku krzywa wyjazdów wspina się nadal gwałtownie, czy ma tendencje stacjonarne lub spadkowe.
      W związku że zbliżającymi się urlopami i wyjazdami za granicę, przypominamy, że przed opuszczeniem kraju nadal należy się zaopatrzyć w NFZ zaświadczenie E-111, będące tymczasowym dokumentem ubezpieczenia honorowanym w UE, na podstawie którego można uzyskać pomoc lekarską we wszystkich krajach Unii. Obywatele krajów zachodnich tzw. dawnych członków unii posługują się kartą EHIC (European Health Insurance Card). Na jej podstawie uzyskują niezbędną pomoc lekarską w krajach nowych członków. Karty takie pojawią się w Polsce za jakiś czas, i będą obowiązywać na równych prawach we wszystkich krajach UE.

Jan Pietruski

Biuletyn nr 2005/2 - pismo Okręgowej Izby lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izby lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004