Partnerami serwisu są:



Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
 
Ani udowodnić, ani obalić
Od czasu powstania w końcu XVIII w. homeopatia ma zwolenników i przeciwników

Wyczerpujące i zadowalające zwolenników homeopatii przedstawienie koncepcji Hahnemanna nie jest możliwe w krótkim artykule.


Najpowszechniej znane podstawowe zasady, to przede wszystkim similia similibus curantu oraz "dynamizacja" - mniejsze stężenie środka leczniczego może działać silniej niż większe. Zasady obejmują również badanie efektu środków na zdrowych, u których powinny one powodować objawy podobne do objawów leczonej choroby.

Nauka czy tradycja?

Choroby rozpoznawane przez medycynę są często tylko objawami chronicznej "diatezy" i nie są powodowane przez ściśle określony patogen. Spośród wielu dostępnych leków należy wybrać najbardziej odpowiedni dla indywidualnego chorego na podstawie szczegółowej analizy objawów oraz "konstytucji".
W końcu XVIII i na początku XIX stulecia medycyna była zbiorem przeróżnych metod i koncepcji, które wobec braku jasnego i jednoznacznego sposobu oceny funkcjonowały na równych prawach. Szersze stosowanie zasad, które moglibyśmy uznać za naukowe, nastąpiło w drugiej połowie XIX w. i medycyna stopniowo zaczęła się pozbywać metod opartych na "najgłębszych przekonaniach", na koncepcjach, których nie można ani udowodnić, ani obalić, na anegdotycznych opowieściach o dobrych lub wręcz "cudownych" efektach leku czy metody. Ten proces będzie na pewno trwał jeszcze długo, a może nawet zawsze, ponieważ nowe odkrycia, bardziej szczegółowa analiza, doświadczenie i nowe zrozumienie problemów powodują, że nawet metody o dobrze potwierdzonej skuteczności wymagają modyfikacji.
W medycynie tradycja przekazywana przez nauczycieli odgrywa większą rolę niż w naukach ścisłych i nadal funkcjonuje w niej wiele metod i sposobów działania, które nie mają naukowego uzasadnienia lub dobrze udowodnionej skuteczności. Dlatego w ostatnich latach tak dużo mówi się o medycynie opartej na dowodach. Niemałym powodem do stosowania wyłącznie metod o dobrze udowodnionej skuteczności jest dążenie do racjonalnego wydatkowania zawsze ograniczonych środków na ochronę zdrowia.

Wewnętrzne przekonania i anegdoty

Dyskusje o zasadach i o skuteczności homeopatii zaczęły się zaraz po jej wprowadzeniu. Hahnemann formułował swoje koncepcje w dostępnym mu wówczas języku i znaczenie wielu użytych przezeń terminów (np. "psora") nie jest dla nas jasne (takie terminy umieściłem w cudzysłowach). Wydaje się jednak, że przynajmniej zasady similia similibus, "potencjacji" przez rozcieńczenie i dostosowanie leczenia do sytuacji indywidualnego pacjenta pozostają stale ważne, chociaż homeopatia zmienia się i rozbudowuje w miarę przybywania nowej wiedzy i w odpowiedzi na stawiane jej zarzuty.
Już w 1842 r. zwracano uwagę, że po pierwsze zasada, iż lek wywołujący podobne do choroby objawy powinien tę chorobę leczyć, nie wydaje się zbyt prawdopodobna, a po drugie, na pewno nie odnosi się do wszystkich chorób.
Przytaczane przez Hahnemanna przykłady takiego działania są nieliczne i co najmniej dyskusyjne (np. u wielu/większości osób przyjmujących chininę wcale nie obserwuje się gorączki), nie uzasadniają więc tak daleko idących wniosków. Bardzo szybko wyliczono również, że uznawane za najsilniej działające rozcieńczenia środków homeopatycznych praktycznie nie zawierają ani jednej ich cząsteczki. Już wtedy stwierdzano, że informacje o skuteczności środków homeopatycznych opierają się na wewnętrznych przekonaniach i anegdotach. W dyskusji o skuteczności tych środków pojawiał się regularnie argument, iż badający nie potrafili "odpowiednio" dobrać leków.

Woda pamięta

Na początku XX w. w USA twierdzono, że uczelnie homeopatii zanikają, co wiązano z niemożnością pogodzenia nauki i dogmatycznych teorii. Homeopatia przestała być alternatywą dla medycyny, jej zwolennicy uważali jedynie, że środki homeopatyczne mogą stanowić dodatek do leków. Jednak w latach siedemdziesiątych rozpoczął się powrót do homeopatii. Dyskusje na temat jej zasad ożyły na nowo. Jednym z powszechniej znanych epizodów był skandal spowodowany przez doktora Benveniste, który chciał wykazać, że "pamięć wody" jest nośnikiem działania środka, którego po rozcieńczeniu zgodnie z zasadami Hahnemanna czy Korsakowa w roztworze już nie ma.
Ważnym etapem w tej dyskusji był artykuł zatytułowany "Czy efekty kliniczne homeopatii są efektem placebo? Porównawcza analiza badań homeopatii i leków z zastosowaniem kontroli placebo", który ukazał się w 2005 r. ("Lancet", 2005; 366:726-732). Jest to metaanaliza dokonana przez autorów z Berna i Bristolu. Znaleźli oni 110 publikacji będących efektem badań środków homeopatycznych z kontrolą placebo oraz 110 podobnych badań leków.
Ocena jakości wykazała, że 19% badań środków homeopatycznych i 8% badań leków było badaniami o wysokiej jakości. W obu grupach badania obejmujące małą liczbę pacjentów i o niższej jakości dawały bardziej pozytywne wyniki niż badania o wysokiej jakości dotyczące licznej grupy pacjentów. Analiza ograniczona do dużych badań o wysokiej jakości wykazała, że efekt środków homeopatycznych (8 badań) mierzony ilorazem szans (odds ratio) wyniósł 0,88 przy 95% przedziale ufności od 0,65 do 1,19, zaś efekt leków (6 badań) odpowiednio 0,58, 0,39-0,85. Zdaniem autorów, stwierdzony efekt środków homeopatycznych odpowiada wielkością efektowi placebo, natomiast efekt leków jest bardzo silny.
Zarówno część badań środków homeopatycznych, jak i badań leków wykazuje skłonność do przeceniania efektu badanego specyfiku. Po skorygowaniu tej tendencji dowody na efekt środków homeopatycznych są słabe, na efekt leków są silne.

Dowody dopiero się przygotowuje

Trudno byłoby oczekiwać, że ten artykuł zakończy długotrwałe dyskusje. Ludzie bardzo powoli zmieniają przekonania, a liczba zwolenników homeopatii jest znaczna. Wielu poświęciło tej dziedzinie całe życie i wielu z niej żyje.
W reakcji na publikację w "Lancecie" podniesiono liczne zastrzeżenia. Stwierdzono na przykład, że w większości analizowanych badań środki homeopatyczne były stosowane niewłaściwie, to znaczy nie były precyzyjnie dobierane do stanu pacjenta według zasad klasycznej homeopatii. Stowarzyszenie homeopatów Indii stwierdziło, że ogromna liczba kombinacji środków homeopatycznych (np. zapalenie migdałków może być leczone kombinacjami 100 leków) powoduje, iż badania randomizowane nie mogą służyć ocenie leczenia ukierunkowanego na osobę. W innej opinii stwierdzono, że środków homeopatycznych nie da się ocenić obecnie stosowanymi metodami naukowymi i że odpowiednie metody są dopiero przygotowywane.
Nie zabrakło też bardziej emocjonalnych wypowiedzi, jak choćby ta, że grupka osób reprezentujących konwencjonalną medycynę nie może podważać wiarygodności 250-letniego systemu leczniczego. Na gruncie nauki nie da się z takimi stwierdzeniami dyskutować. Natomiast we Włoszech zdarzyło się w 2001 r., że homeopaci zaskarżyli autorów programu krytycznego wobec ich metod do sądu. Wobec tego sąd musiał wdać się w aspekty merytoryczne zagadnienia i po 3 latach wydał wyrok nie tyle uniewinniający oskarżonego, co skazujący homeopatię.
Zdaniem sądu obowiązkiem homeopatów jest wykazać w sposób zgodny z zasadami badań naukowych skuteczność stosowanego przez nich leczenia, czego nigdy nie dokonali. Pokreślono przy tym, że nauka nie polega na ważeniu opinii, lecz na przeprowadzaniu dowodów w ściśle określony i powtarzalny sposób. To samo pisano jednak już na początku XIX w.

Od 200 lat niewiele się zmieniło

Ludzie nadal są skłonni poszukiwać "łagodnych", "nieszkodliwych", "naturalnych" leków, które "bardzo pomogły wielu bardzo chorym osobom". W tym dążeniu nie jest przeszkodą, że "lek" jest z punktu widzenia chemicznego bardzo czystym cukrem nasączonym bardzo czystą wodą i działa na zasadzie, której nie da się wytłumaczyć poznanymi mechanizmami. Na szczęście bardzo rzadko się zdarza, by metody homeopatyczne stosowano jako jedyny sposób leczenia poważnych, zagrażających życiu schorzeń. Nie polecają tego nawet zagorzali homeopaci, a pacjenci w takich sytuacjach jak najprędzej udają się do lekarzy. To trochę tak, jak z dyskusjami o powrocie do natury, które prowadzi się z ogromną powagą i zaangażowaniem w warunkach, które są możliwe tylko w zaawansowanej cywilizacji, dobrze chroniącej dyskutantów przed naturą.

Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna zwodzenie chorego?

Pozostają jednak przynajmniej dwa aspekty problemu, które powodują, że dyskusje są celowe i powinno się je kontynuować. Pierwszy, to finansowanie metod homeopatycznych w ramach publicznych systemów ochrony zdrowia. Istnieje duże zapotrzebowanie na "alternatywne" metody leczenia i w wielu krajach są one częściowo finansowane. Na przykład Narodowy System Zdrowia Wielkiej Brytanii ma 5 szpitali homeopatycznych. W ogólnym dążeniu do finansowania tylko metod o dobrze udowodnionej skuteczności, a na pełne finansowanie zapotrzebowania na takie metody środków też nie wystarczy, metody alternatywne mają niewielkie szanse.
Drugi problem jest natury bardziej ogólnej. Nie dające się ani potwierdzić, ani obalić pomysły mogą być szkodliwe. Negowanie i aktywne zwalczanie naukowych faktów niezgodnych z takimi pomysłami, żądanie od krytyków dowodów na niesłuszność niezwykłych teorii, twierdzenie, że kolejne negatywne wyniki badań nie dotyczą "prawdziwej" metody potrafią przekonać część osób. Nawet jeżeli rzeczywistość w końcu weźmie górę, może zdarzyć się całkiem sporo różnych, nie tylko zdrowotnych, efektów niepożądanych.
Zasady postępowania lekarzy w kwestii homeopatii są określone w ustawie o zawodzie lekarza i w Kodeksie Etyki Lekarskiej. W świetle tych przepisów, przedstawionej metaanalizy opublikowanej w "The Lancet" i innych doniesień, przed żadnym sądem nie dałoby się obronić zastosowania środków homeopatycznych zamiast powszechnie uznanych metod medycyny. Pozostaje natomiast otwarte zagadnienie stosowania tych środków dodatkowo do metod medycyny oraz w schorzeniach, które mają samoograniczający się przebieg i nie muszą być koniecznie leczone lub w których nie ma skutecznego leczenia. Na pewno można by w takiej sytuacji sformułować zarzut stosowania metod o nieudowodnionej skuteczności, niepotrzebnego działania, narażenia na koszty, stwarzania nieuzasadnionych nadziei itp. Czy znalazłby on uznanie w sądzie, zależałoby od konkretnej - zwykle bardzo złożonej - sytuacji.
Granica pomiędzy wynikającym z chęci pomocy podtrzymywaniem nadziei i poprawianiem samopoczucia chorego przy pomocy wszelkich dostępnych metod a zwodzeniem go, narażaniem na niepotrzebne koszty i opóźnianiem leczenia o udowodnionej skuteczności jest trudna do ścisłego określenia. Elementem decydującym może być rzetelność udzielonej informacji.
Czy o homeopatii warto więc dyskutować? Przytoczona w ogromnym skrócie historia raczej nie wskazuje, że w najbliższym czasie homeopatii uda się dopasować do wymagań medycyny ani medycynie przekonać homeopatów, by porzucili swoje przekonania i metody. Warto jednak przynajmniej ogólnie wiedzieć, jaki jest stan tej dyskusji, bo niektóre jej aspekty mają znaczenie dla praktyki lekarskiej, w której stopniowo coraz mniej jest miejsca dla metod o niepotwierdzonej lub wątpliwej skuteczności.

Romuald Krajewski

Gazeta Lekarska 2006-06 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2006-06-14