Partnerami serwisu są:



Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2006 Gazety Lekarskiej  Numer 2006-03  Medycyna w Auschwitz 

Karol Sperber nr obozowy 82512 lekarz medycyny
Pewnego dnia zawiadomiono nas - lekarzy więziennych, a było nas tam setki, że zamierza się założyć w obozie doświadczalną stację fizjologiczno-patologiczną. Powiedziano nam nawet, że cztery niemieckie uniwersytety o sławnych tradycjach lekarskich: Heidelberg, Monachium, Berlin i Królewiec będą współuczestniczyć w szerokiej mierze w tym naukowym dziele.
Następnego dnia przybyły pacjentki. Stare i młode, niektóre liczące ponad sześćdziesiąt, inne zaledwie szesnaście lat. Kobiety zmuszono do rozebrania się. Następnie pięć pielęgniarek zgoliło kobietom włosy z głowy i ciała. Nam, lekarzom, kazano wysmarować wszędzie te biedne, nagie ciała, tłustą, lekką maścią. SS-mani, dowcipkując i zaśmiewając się, badali, czy nie opuściliśmy chociażby jednego miejsca. Te ciała to nie były manekiny, należały do krzyczących, żyjących kobiet, które mogłyby być naszymi matkami lub siostrami.

Rudolf Höss, były komendant obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Polsce (1947 r.)
W niemieckich obozach koncentracyjnych przeprowadzano eksperymenty lekarskie na więźniach. Inicjatywa wychodziła od lekarzy, często profesorów uniwersytetu, których rozwiązanie danego problemu lekarskiego interesowało i dla rozwiązania tego problemu szukali w obozach koncentracyjnych materiałów doświadczalnych, na których interesujące ich kwestie mogliby eksperymentalnie zbadać i wyniki sprawdzić. W sprawach tych zwracali się oni do Gravitza, który przez Himmlera, a następnie centralne władze nadzorcze, wyrabiał dla nich zezwolenie na przeprowadzenie eksperymentów.
W obozie oświęcimskim przeprowadzali eksperymenty: dr Clauberg, zwyczajny profesor uniwersytetu w Królewcu w wieku około 45 lat, Oberleutnant lotnictwa dr Schumann z kancelarii Hitlera oraz lekarz garnizonu obozowego dr Edward Wirths.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
W obozie oświęcimskim w rejonie szpitala obozowego znajduje się blok X, w którym lekarze SS przeprowadzali doświadczenia na kobietach. Przybyłam do Oświęcimia 2 sierpnia 1943 r. Na rampie zetknęłam się po raz pierwszy z lekarzem SS. To dr Edward Wirths tego dnia, a raczej nocy "wybierał" do obozu. Kazał wystąpić kobietom zamężnym i spośród nich wybrać około 100; znalazłam się między nimi.

XX - świadek z książki Józefa Musioła "Człowiek i zbrodnia"
Pobrano krew i samochodem odwieziono mnie na rewir. Stałam naga. Lekarz przyglądał mi się długo, by następnie wbić mi zastrzyk w lewą pierś. Straciłam przytomność. Chyba ze strachu. Odzyskałam świadomość i stwierdziłam, że leżę na pryczy. A potem znów zabieg, ale inny. Już więcej nie mogę urodzić dziecka... Wtedy miałam 25 lat.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
Tak dostałam się na blok X. W owym czasie znajdowało się tam około 400 kobiet.

Karol Sperber nr obozowy 82512
Niektóre z na pół oszalałych kobiet kładziono na stole operacyjnym i sztucznie zapładniano. Inne poddawano niszczącym działaniom promieni Roentgena aż do sterylizacji ich jajników. Chcąc się upewnić o dodatnim wyniku tych doświadczeń pan profesor usuwał jajniki w sposób operacyjny przez odbytnicę, a następnie badał je pod najlepszymi mikroskopami, jakie nauka niemiecka zdolna była stworzyć.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
Po kilku tygodniach zrozumiałam dokładnie, jaką działalność "naukową" rozwijają lekarze SS, jaką rolę spełniają ich współpracownicy spomiędzy SS i spośród więźniów.
Na więźniarkach bloku X przeprowadzają doświadczenia lekarze SS: prof. Carl Clauberg, dr Horst Schumann, dr Edward Wirths i dr Bruno Weber. "Zużyty materiał" odsyła się co pewien czas do kobiecego obozu w Brzezince i zastępuje go "nowym materiałem" ze świeżo przybyłych transportów. Clauberg i Schumann, to główni eksperymentatorzy i blok X jest ich placówką doświadczalną. Eksperyment polega na tym, że wybranym zamężnym kobietom wprowadza się do szyjki macicy strzykawką około 10 ml mętnego płynu. Po wstrzyknięciu wykonuje się zdjęcie radiologiczne organów rodnych. Wstrzykiwanie powtarza się u tych samych kobiet w odstępach kilkutygodniowych zawsze ze zdjęciem rentgenowskim. Celem jest wywołanie odczynu zapalnego w jajowodach, prowadzącego do ich uniedrożnienia i w wyniku tego do bezpłodności. Badania wykonuje nie zawsze sam Clauberg, czasem robią to pomocnicy, współpracuje z nim chemik dr Gobel. Wstrzyknięcia są bolesne. Często występują po nich objawy podrażnienia otrzewnej z gorączką, wymiotami, bólami podbrzusza.

Karel Minc nr obozowy 68582
Jeden zabieg wykonano w mojej obecności. Pacjentkę (więźniarkę) ułożono na łóżku, do głowy przyczepiono jej przewody w postaci radiowych słuchawek, w usta wetknięto lejek. Łóżko zasłane było kawałkiem ceraty (osoby poddawane zabiegom oddawały mocz). Po zabiegu pacjentka była nieprzytomna, musieliśmy ją odnieść do ambulatorium. Zabiegi te wykonywano przed południem, gdy ambulatorium było puste.

Karol Sperber nr obozowy 82512
Tacy uczeni jak profesor Clauberg, pełni swej odpowiedzialności wobec cierpiącej ludzkości, nie mogli pozostawić na boku zagadnienia choroby raka.
Zręcznym zabiegiem operacyjnym nacinali macicę zdrowych kobiet i wszczepiali w nie komórki i tkanki rakowate. Profesor czekał całymi tygodniami zanim usunął całą macicę, żeby zobaczyć, co się stało z komórkami rakowatymi.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
Drugim co do ważności lekarzem SS w bloku X jest dr Horst Schumann. Do niego "należy" grupa dziewcząt w wieku od 16 do 19 lat.

Tadeusz Paczuła nr obozowy 7725
Sterylizował je przez przykładanie płyt Rtg - aparatu na podbrzusze i pośladki ofiary. W ten sposób spalał jajniki, a nadto powodował rany oparzeniowe i ciężkie boleści, zapalenia otrzewnej i zrosty. Te kobiety umierały, jeśli zaś przetrwały, były po tym operowane i stwierdzano u nich rozmiary szkód i ich rodzaje. Po naświetleniach Rtg kobiety wracały do pracy, a do operacji wzywano je po dwóch lub trzech miesiącach. Operacje wykonywano bardzo szybko, jedna operacja trwała 15 minut.
Schumann wybierał kolejne młode Żydówki.
Na bloku X wstrzykiwał kontrasty Rtg do macicy i jajowodów badanych przez siebie kobiet i po tym fotografował je (zdjęcia Rtg). Czy to były badania eksperymentalne nad nowym kontrastem, tego nie wiem. Wiem natomiast, że skutki tych wstrzykiwań to bardzo duże boleści, zarastania jajowodów poprzedzane przez stany zapalne, zapalenie otrzewnej etc.
Kobiety i mężczyźni, na których Schumann dokonywał doświadczeń, starzeli się przedwcześnie, a po operacjach młode kobiety wyglądały jak staruszki. Schumann po operacjach zabierał "materiał" wycięty ze swych ofiar do badania histopatologicznego. Dodać trzeba, że badane ofiary po naświetleniach chodziły normalnie do swych komand roboczych i nie miały żadnych ulg.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
Dalsza grupa doświadczalna składa się z kilkudziesięciu kobiet, które bada lekarz SS dr Edward Wirths. U nich bada się szyjkę macicy aparatem niemieckim zwanym kolposkopem. Pozwala on na wykonanie fotografii szyjki macicy. Z polecenia dr Wirthsa pobiera się wycinek z szyjki, bada się go histopatologicznie, celem ma być wykrycie wczesnego okresu raka macicy. Komplikacją zabiegu bywa dość duże krwawienie.
Wreszcie jest grupa doświadczeń, którymi kieruje dr Bruno Weber z SS, szef komanda Hygiene-Institut. Badania polegają na określaniu aglutynacji czerwonych ciałek krwi u różnych osób w różnych grupach krwi oraz określania miana aglutynacji po wstrzyknięciu niewielkiej ilości krwi grupy odmiennej. Poza tym u kobiet tej grupy sanitariusze SS pobierają krew poszczególnych grup w ilości 100 do 200 ml, służącą do prac nad białkami krwi, wykonywanych w pracowni w Rajsku.

Zofia Palińska nr obozowy 68992
Jednorazowo pobierano nam około 300 gramów krwi. Ściągano nam ją z żyły do butelki, którą później zamykano gumowym korkiem.
Ustalono nam grupy krwi i co pewien czas (mniej więcej co 7-8 dni) ją pobierano.
Biorąc pod uwagę ilość pobranej od nas krwi wyznaczałyśmy sobie orientacyjną datę śmierci. Na ogół po 9-krotnym pobraniu więźniarki umierały. Mnie pobrano krew pięciokrotnie.

Dorota Lorska nr obozowy 52325
W czasie pobytu w bloku X w Oświęcimiu miałam sposobność jeszcze później prześledzić poczynania prof. Clauberga w nowym bloku (Lagererweiterung), dokąd przeniesiono więźniarki bloku X w roku 1944. Nie ulegało wątpliwości, że ów znany w świecie naukowym ginekolog przygotowywał eksperymenty z dziedziny sztucznego zapładniania.
Pracowano nad próbami wyprodukowania sztucznego nasienia męskiego, lecz wszelkie próby dały wyniki negatywne. Zastrzykiwana, sztucznie wyprodukowana, namiastka nasienia powodowała jakieś zakażenia. Wszystkie kobiety, nawet po udanym eksperymencie, likwidowano następnie - fenolem.
Nietrudno wyobrazić sobie atmosferę, w jakiej żyły więźniarki w bloku X. Jako jedyny blok kobiecy w męskim obozie był blokiem zasadniczo oddzielonym od reszty lagru. Okna jego były zakratowane, zabite deskami, cały dzień przebywałyśmy przy świetle elektrycznym. Nie trzeba być psychologiem, aby zrozumieć, iż poza normalną udręką więźniarek obozu zagłady istniało coś wyjątkowo przytłaczającego w atmosferze tego bloku. Niewyczerpanym tematem była "naukowa" działalność lekarzy SS i strach, czemu zostanie poddane ciało, nim spopielone użyźni glebę oświęcimską.
Postawa lekarzy więźniów była bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na atmosferę życia więźniarek.
W związku z doświadczeniami przeprowadzanymi w bloku X lekarze musieli, poza opieką nad chorymi, ustosunkować się do problemu pomagania lekarzom SS lub zastępowania ich przy pseudonaukowych doświadczeniach. Można było odmówić współdziałania, można było - nie wypowiedziawszy się kategorycznie - nie wykonać zlecenia niekorzystnego dla współwięźniów, można było je wykonać i wreszcie można było wykonać je wyjątkowo pilnie. Wszystkie te formy zachowania się można prześledzić na przykładach lekarzy z bloku X.
Jednym z najpiękniejszych przykładów była lekarka Francuzka Adelajda Hautval, aresztowana w kwietniu 1942 roku, odmówiła dawania narkozy przy zabiegach. Wirths usłyszawszy od dr Hautval, że odmówiła udziału w zabiegach, bo to jest niezgodne z jej poglądami, zapytał, czy nie zauważa ona, że więźniarki Żydówki z bloku X są inne niż ona sama. Hautval odpowiedziała: W tym obozie jest dużo ludzi różniących się ode mnie, a pierwszy, to pan.

J. Bogusz "Wpływ wyroku w procesie norymberskim lekarzy hitlerowskich na ukształtowanie pojęć o dokonywaniu eksperymentów na ludziach"
Wielu profesorów i lekarzy uniknęło procesów przez samobójstwo, ukrycie się lub ucieczkę do innych krajów i na inne kontynenty.

Proces norymberski, akt oskarżenia
Wszyscy oskarżeni byli "głównymi sprawcami, współsprawcami, podżegaczami, pomocnikami, wyrazili zgodę na plany oraz byli związani z planami i przedsięwzięciami, w których zajmowano się doświadczeniami lekarskimi (...) bez zgody ofiar eksperymentów, przy czym oskarżeni dopuszczali się w trakcie tych doświadczeń mordów, brutalnych czynów, okrucieństw, tortur, potworności i innych nieludzkich czynów".

Karol Sperber nr obozowy 82512
Jest to tradycją, że lekarze nie są tacy gotowi, by jeden drugiego dyskredytować.
Lecz niech Pan Bóg zachowa, ażeby, kiedy wspomnienia obozów koncentracyjnych spełzną w naszej pamięci, a lekarze całego świata znowu się spotkają, celem wymiany myśli i podzielenia się zdobyczami nauki na międzynarodowych konferencjach, jakiś chirurg albo lekarz mógł powiedzieć o lekarzach z niemieckich obozów koncentracyjnych: "Mimo wszystko ludzie ci są uczonymi, takimi jak my i musimy usiąść obok nich celem wymiany myśli, o ile wiedza lekarska nie ma ucierpieć albo zginąć".
Według mej najlepszej wiedzy wyniki doświadczeń przeprowadzanych w Oświęcimiu nie zostały nigdy opublikowane, dotychczas pozostały sekretem prof. Clauberga.
Wysoki autorytet zapewniał mnie, że te doświadczenia niewiele więcej mogły przynieść ponad to, co już poprzednio zostało ujawnione i stwierdzone doświadczeniami przeprowadzonymi na zwierzętach, a które przyprawiały o wielkie oburzenie rozmaite "Towarzystwa opieki nad zwierzętami".
W jakiś sposób udało mi się przeżyć te wszystkie okropności i teraz od kilku tygodni powróciłem do cywilizowanego świata.
Trudno jest żyć wiedząc o tem; nie można tego uniknąć, ale do pewnego stopnia przynajmniej można podzielić się tem z innymi.
Chcę powrócić do słów Teodora Billrotha: Tylko dobry człowiek może być dobrym lekarzem".
Niekoniecznie wszyscy lekarze są dobrymi ludźmi, lecz większość dąży do tego (...). Jednakowoż już od najdawniejszych czasów zagadnienie bólu i choroby zaprzątało myśl i wiarę ludzkości, i było pobudką do pracy dla ludzi o dobrych zamiarach. Świadomie i podświadomie miliony chorych i cierpiących wierzyło w takich ludzi i zwracało się do nich o pomoc. Lecz w nowych Niemczech nazistowskich sztuki piękne i nauka uległy prostytucji, medycyna upadła.


Anna Wiktorowicz

Gazeta Lekarska 2006-03 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04