Partnerami serwisu są:



Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej  Numer 2002-09  Zawód czy powołanie? 

Lekarzowi się nie wybacza

Od kilku lat lekarze żyją i pracują w stanie przejściowym. Brakuje im poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Przyszłość rysuje się mglista, a teraźniejszość obfituje w eksperymenty. Czy w takiej sytuacji lekarz to zawód czy powołanie?

Oto kilka wybranych opinii:

Marek Borowski
marszałek Sejmu
- Ja myślę, że leczenie jest zawodem. Najlepiej świadczą o tym wszystkie organizacje zawodowe, które walczą o różnego rodzaju interesy środowiska lekarskiego. Ale są takie zawody, które mają swój kodeks etyczny. Jeśli mają kodeks etyczny, to oznacza, że to już jest także pewnego rodzaju powołanie.
Są zawody, w których z góry wiadomo, kiedy się taki zawód wybiera, to przykładowo nie można wówczas pracować jedynie od ósmej rano do czwartej po południu. Zwyczajnie nie da się przyjąć takiego modelu pracy jak w innych profesjach. I to już świadczy o tym, że to jest jakieś powołanie. W tym sensie dla mnie np. strażak też jest rodzajem powołania.
Powiem więcej. Powiem coś obrazoburczego. Polityk to również jest rodzaj powołania, ponieważ my też musimy założyć, że dla nas nie ma jakiegoś ścisłego harmonogramu. My musimy być wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebni. Jak wykonujemy tę funkcję, to już jest inny temat. Jedni lepiej, drudzy gorzej. Pewnie tak samo jest z lekarzami. Ale są takie specyficzne zawody.
Lekarz tradycyjnie jest człowiekiem, który trochę tak jak ksiądz wkracza w intymne sprawy człowieka. I to nie tylko w sprawy ciała, ale i duszy. Już dzisiaj wiemy, że człowiek jest pewną całością. Są takie choroby, które mają charakter fizyczny, a ich przyczyna jest psychiczna.
Obawiam się, że powiedziałem kilka banałów na temat zawodu lekarza, ale czasami dobrze jest zastanowić się nad takimi sprawami.

Artur Fedorowski
lekarz na kontrakcie w Szwecji
- Pewnie udzielę odpowiedzi, jakiej udzieliłaby większość. Dla mnie lekarz jest i zawodem, i powołaniem. Jest zawodem z tego względu, że zdobywamy wiedzę, umiejętność, którą potem sprzedajemy własną pracą. Podobnie jak artysta, który maluje obrazy. On robi to z powołania. Ale później te swoje obrazy sprzedaje. Dostaje pieniądze, za które się utrzymuje, za które może malować następne obrazy, za które może się kształcić, za które może podróżować i realizować swoje aspiracje. Lekarz musi posiadać olbrzymią wiedzę i obciążony jest dużą odpowiedzialnością. Wykonuje zatem zawód, który podjął z powołania. Oczywiście, pomijam wypadki patologiczne, kiedy ktoś robi to tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
W tradycji lekarz jest powołaniem, chociaż jednocześnie wykonuje zawód, a ten przynosi mu określony status społeczny. Przynosi mu określone zadowolenie nie tylko typowo zawodowe, satysfakcję z osiągnięcia czegoś, pomocy komuś innemu, ale także satysfakcję finansową. I tutaj nie ma co ukrywać, te czynniki też odgrywają rolę.
Ktoś, kto chce robić coś pożytecznego i mieć prestiż oraz poczucie satysfakcji ze swojej pracy, na pewno wybierze zawód lekarza. Te dwie cechy są ze sobą nierozerwalnie związane. Ale radość, która płynie z tego, że można pomóc choremu dziecku, jego rodzicom w ten sposób, iż to dziecko przestanie być chore, przestanie cierpieć i rodzice też przestaną cierpieć, na pewno liczy się dla każdego lekarza. To czy dostanie się za tę konsultację taką lub taką zapłatę nie ma znaczenia w owym momencie.
Czasami lepiej oddać pieniądze niż narazić się na to, że się komuś nie pomogło. Te dwie rzeczy nierozerwalnie istnieją w zawodzie lekarza obok siebie.

Dorota Jankowska
młoda lekarka
- Wychowywałam się w atmosferze ogromnego szacunku dla lekarza i wyjątkowości jego działania. Wiem, że nie wystarczy leczyć ludzi chorych. Wcale nie tak rzadko muszę łączyć się z pacjentami w ich cierpieniu, smutku, pokonywaniu niezwykłej sytuacji, w jakiej się znaleźli na skutek ciężkiej choroby. Wyleczenie każdego człowieka i z pozornie błahego przeziębienia, i poważniejszej choroby sprawia mi ogromną satysfakcję.
Mam dochody nieco powyżej średniej, jaka jest w służbie zdrowia, ale na pewno nie na tyle wysokie, żeby warto było robić to, co robię tylko dla samych pieniędzy. Założenie i prowadzenie gabinetu prywatnego wymaga niezwykłej odwagi i przebojowości od młodego lekarza. Już wynajęcie lokalu przyniosło mi ogromne problemy i stresy. Wybierając zawód lekarza przewidywałam, że praca nie będzie należała do najłatwiejszych. Przypuszczałam, że mogą być rozczarowania i niepowodzenia. Nie brałam pod uwagę tak dużego wpływu czynników pozamerytorycznych na ostateczne wyniki mojej pracy. To błąd.
Mimo ogromnego sformalizowania pracy lekarza, dla mnie jest to zawód, którego bez iskry tzn. powołania nie można wykonywać.

Jacek Putz
lekarz rodzinny z długoletnią praktyką
- Medycyna jest sztuką dla pasjonatów i entuzjastów. Nie jest zawodem. Lekarz musi być człowiekiem o wyraźnej osobowości i wykazywać się intuicją lekarską. Wielką wagę powinnyśmy przywiązywać do tego, jaka osoba chce zostać lekarzem. My jesteśmy wybraną częścią społeczeństwa. Przekonanie to wyniosłem nie tylko ze studiów. Już wcześniej widziałem, że lekarze tak są traktowani. Taki jest odbiór społeczny. A na studiach to się potwierdziło. Miałem szczęście do wspaniałych i mądrych nauczycieli. Ale nie tylko w akademii tak myślano.
W szpitalach i przychodniach miałem starszych kolegów i profesorów, którzy wysoko trzymali sztandar godności zawodu lekarskiego. Nie było nic świętszego niż zawód lekarski. To jest świętość być lekarzem. Ale jak każda świętość ciąży. No, a wielu kolegów chciałoby mieć przywileje, a nie mieć obowiązków.
Jest jeszcze jedna sprawa. Lekarze są elitą z elity. Posłowi się wybacza. Lekarzowi nie. Nie można wybaczać niechlujstwa. Społeczeństwo chce eliminować z naszych szeregów osoby niegodne tego zawodu. Tak naprawdę to my sami powinnyśmy ich eliminować.

Marcin Zduńczak
kandydat na medycynę
- Uważam, że lekarz jest zawodem. Dlatego, że na początku trzeba się go uczyć teoretycznie i praktycznie na studiach, a później do końca życia praktycznie. Otrzymuje się wynagrodzenie podobnie jak przy wykonywaniu innych zajęć. Jednak lekarz ma do spełnienia misję. Ma chronić człowieka przed śmiercią. To m.in. dzięki medycynie i jej odkryciom życie ludzkie wciąż wydłuża się.
Lekarz musi mieć odwagę, żeby ingerować w fizyczne i psychiczne życie innych osób. Pracy tej nie można skończyć o określonej godzinie. Nieraz trzeba zaczynać ją wówczas, kiedy teoretycznie przychodzi czas na jej ukończenie. Lekarzem jest się 24 godziny na dobę. Dobry lekarz osiąga sławę i powodzenie, a w konsekwencji pieniądze podobnie jak znakomity aktor, malarz czy piosenkarz. A przecież artystą można być tylko z powołania.

Ewa Kwasik
żona lekarza
- Jestem żoną lekarza. Mam przekonanie, że mój mąż leczy ludzi z powołania. W domu bywa. Niemal cały swój czas poświęca pacjentom i szpitalowi. Żyje życiem innych ludzi, swoich pacjentów i ich rodzin. Bardzo przeżywa ich zmartwienia, ale cieszy się, kiedy zdrowieją.
Pieniądze, które zarabia nie są tak duże, jak niektórzy sądzą.
Gdyby to był tylko zawód, sądzę, że mąż dawno zrezygnowałby z tego zajęcia.
Jest przekonany o swojej wyjątkowości i misji, jaką ma do spełnienia. Obecnie bardzo przeżywa niedogodności, jakie trapią lekarzy. Zmiany w służbie zdrowia hamują zapał i energię lekarzy, ponieważ powodują niepewność ich losu. Niektórych nawet zniechęcają do leczenia chorych. Znam przypadek, kiedy to dobrze leczący lekarz zrezygnował z wykonywania zawodu i poszedł robić pieniądze.
Szkoda, że dochodzi do takich sytuacji.

Grażyna Ciechomska

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04